Autor: Marcela Jankowska
Czy umowa UE–Mercosur oznacza koniec polskiego rolnictwa i zalew taniej żywności? W debacie publicznej dominuje straszenie i uproszczenia, które nie znajdują potwierdzenia w danych. W programie „Super Ring” Marek Tatała wyjaśniał, dlaczego te czarne scenariusze są nieuzasadnione.

Drugim gościem programu prowadzonego przez Artura Jarząbka była europosłanka Anna Bryłka, reprezentująca Konfederację.
Fakty zamiast strachów
Debata publiczna wokół Mercosur coraz częściej opiera się na hasłach o „zagładzie rolnictwa”, choć – jak podkreślał Marek Tatała – z ekonomicznego punktu widzenia wpływ tej umowy na polską gospodarkę będzie niewielki. Mimo to wywołuje ona nieproporcjonalnie silne emocje, często oparte na straszeniu Polek i Polaków.
„Z perspektywy ekonomicznej ta umowa nie zmieni fundamentalnie polskiej gospodarki. Jej wpływ na PKB w najbliższych latach to ułamek procenta” – zaznaczył prezes FWG.
Umowa UE–Mercosur nie oznacza również końca polskiego rolnictwa. Podobne obawy pojawiały się przy wejściu Polski do Unii Europejskiej czy podpisaniu umowy CETA z Kanadą. W każdym z tych przypadków zapowiadano upadek sektora rolnego – który nigdy nie nastąpił.
Mit niekontrolowanego importu
Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwników Mercosur jest wizja „zalania rynku” mięsem i produktami rolno-spożywczymi z Ameryki Południowej. Tymczasem wynegocjowane kontyngenty są ściśle ograniczone:
- wołowina – ok. 1,5% unijnej produkcji,
- drób – ok. 1,3%,
- cukier – ok. 1,1%.
Co więcej, liberalizacja ma następować stopniowo – z kilkuletnimi okresami przejściowymi – a sama umowa zawiera klauzule ochronne, umożliwiające szybkie przywrócenie ceł w razie realnych zagrożeń dla rynku.
„Miliony ton żywności nie spłyną nagle do Europy. Te limity są niewielkie, jeżeli spojrzymy na całość produkcji i konsumpcji w UE” – podkreślał Tatała.
Prezes FWG przypominał również, iż produkty z Mercosur – tak jak wszystkie inne towary trafiające na rynek unijny – będą musiały spełniać obowiązujące w UE standardy. Już dziś do Polski trafiają miliony ton śruty sojowej z państw Mercosur, wykorzystywanej jako składnik pasz dla zwierząt hodowlanych. Jest ona powszechnie stosowana przez polskich rolników i stanowi istotny element krajowej produkcji rolnej.
Konsument, nie zakaz, decyduje
Marek Tatała zwracał uwagę, iż zamykanie granic nie jest receptą na strukturalne problemy polskiego rolnictwa. jeżeli sektor ma być konkurencyjny, musi odpowiadać na potrzeby konsumentów – jakością, ceną i dostępnością – a nie opierać się wyłącznie na administracyjnej ochronie.
„Zadaniem państwa nie jest bycie nianią, która zakazuje importu tańszych produktów. Ostatecznie to konsument przy sklepowej półce decyduje, co kupuje” – argumentował prezes FWG, wskazując jednocześnie, iż państwo i organizacje branżowe mogą i powinny aktywnie promować polską żywność.
Szansa dla polskiej gospodarki i geopolityki
Umowa UE–Mercosur to nie tylko rolnictwo. To przede wszystkim otwarcie ogromnego rynku dla polskiego przemysłu i usług. Zniesienie ceł – sięgających dziś choćby 35% – może znacząco pomóc m.in. producentom maszyn, części motoryzacyjnych czy kosmetyków, a także wzmocnić pozycję eksportową polskich firm.
„Jeśli Europa się tam nie pojawi, zrobią to Chiny. Z punktu widzenia geopolityki i bezpieczeństwa gospodarczego to istotny kierunek” – podkreślał Tatała.
Zobacz całą debatę „Super Ring” z udziałem Marka Tatały i Anny Bryłki >>
ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI
-
- Eurosceptyczni politycy i NBP zniechęcają Polaków do euro. Marek Tatała w Rzeczpospolitej o najnowszym sondażu>>
- Deregulujmy, a nie tylko upraszczajmy. Marek Tatała o manifeście 4liberty.eu>>
- Digital Omnibus: dobry pierwszy krok, ale Europa potrzebuje odważnej deregulacji>>

20 godzin temu









