Mocne dane z polskiej gospodarki, czy to trwała zmiana? Cyfrowy Polsat wstaje z kolan!

1 godzina temu

Polska gospodarka właśnie solidnie odpaliła. Produkcja przemysłowa rośnie o ponad 9%. Sprzedaż detaliczna prawie 9%. Budownictwo wraca na plus. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak początek solidnego ożywienia.

Część tego wzrostu jest tymczasowa, bo to konsumenci kupują „na zapas”, ale nie zmienia to faktu, iż MAMY SIĘ Z CZEGO CIESZYĆ!

I to dopiero początek.

Bo w dzisiejszym materiale pokażę Wam też, dlaczego Cyfrowy Polsat może rosnąć mimo miliardowych strat, co naprawdę przestraszyło inwestorów w Diagnostyce i czy 11 bit studios faktycznie wraca do gry, czy to tylko chwilowy hype.

Wszystko to doprowadziło mój publiczny portfel emerytalny, jaki prowadzę dla wasz kolei w XTB również… na nowe szczyty. Perfecto.

Będzie dużo liczb, dużo konkretów i kilka wniosków, które mogą się przydać przy podejmowaniu realnych decyzji inwestycyjnych.

Mocne dane z polskiej gospodarki, czy to trwała zmiana? Cyfrowy Polsat wstaje z kolan!

XTB – choćby gdy nie widzisz okazji na rynku
Twoje wolne środki na rachunku mogą pozostać oprocentowane, gdy czekasz na lepszy moment.
Załóż konto

Ożywienie polskiej gospodarki

Świetne dane z polskiej gospodarki! Marzec 2026 roku przyniósł nam niezły zestaw danych makro. Polska gospodarka po sennym początku roku wyraźnie wrzuciła wyższy bieg. Najmocniej zaskoczył przemysł, ale i budownictwo po mroźnej zimie w końcu zaczęło wychodzić na prostą.

Głównym bohaterem marcowych raportów jest produkcja przemysłowa, która przyspieszyła z poziomu 1,3% do imponujących 9,4% w ujęciu rok do roku. jeżeli spojrzymy na samo przetwórstwo (czyli tam, gdzie faktycznie wytwarza się towary), wzrost wyniósł 9,1%. Co ciekawe, ten optymizm nie dotyczy tylko jednej branży. Aż w ośmiu różnych działach przemysłu odnotowano dwucyfrowe wzrosty.

Skąd tak nagły skok? To połączenie kilku czynników. Po pierwsze, marzec to naturalnie czas, w którym firmy dostają więcej zamówień. Po drugie, w tym roku mieliśmy wczesną Wielkanoc, co podbiło produkcję żywności w marcu. Jednak najważniejszym i nieco mniej radosnym powodem była sytuacja w Zatoce Perskiej. Wybuch wojny w tamtym regionie sprawił, iż polskie firmy prawdopodobnie przestraszyły się braków surowców (takich jak nawozy, metale czy komponenty do tworzyw sztucznych) i zaczęły produkować „na zapas”. Chciały mieć gotowy towar w magazynach, zanim łańcuchy dostaw zostaną przerwane. Wielu producentów ma już pewnie PTSD po początku dekady, kiedy mieliśmy pandemię, a potem wojnę na Ukrainie.

Budownictwo i konsumpcja odbijają

Budownictwo też wraca nad kreskę. Po fatalnym styczniu i lutym, kiedy to produkcja budowlana spadała średnio o ponad 13% przez silne mrozy i śnieżyce, marzec przyniósł upragnioną „odwilż”. Wynik na poziomie +0,4% rok do roku może nie wygląda spektakularnie, ale oznacza, iż sektor w końcu wrócił do wzrostów.

Do tego doszła marcowa sprzedaż detaliczna, która również pozytywnie zaskoczyła, rosnąc o 8,7% rok do roku. Wynik znacznie lepszy od konsensusu i prognoz. Polska gospodarka kończy więc pierwszy kwartał na wysokich obrotach, ale trzeba mieć świadomość, iż ten „raj zakupowy” to w dużej mierze splot jednorazowych wydarzeń.

Na zakupy wygnał nas częściowo strach przed powrotem wzrostu cen, co przełożyło się na chociażby tankowanie paliw na zapas. Po drugie, wczesna Wielkanoc i nadejście wiosny podbiły sprzedaż żywności oraz odzieży i obuwia (wzrost aż o 13,6%). Pomógł też kalendarz. Mieliśmy więcej dni handlowych niż rok temu. Dodatkowo luty był fatalny, więc na jego tle marcowe wyniki prezentują się wyjątkowo dobrze.

Z dużym prawdopodobieństwem konsumpcja w kolejnych miesiącach wyhamuje te wzrosty, a sam kwiecień może być wręcz ujemny po marcowych zakupach na zapas. Nie należy oczekiwać, iż wzrost sprzedaży detalicznej utrzyma się na poziomie 8-9%. Nie zmienia to jednak faktu, iż choćby stabilizacja wzrostu na poziomie 4-5% to już spore ożywienie.

Cyfrowy Polsat i efekt „big bath”

Inwestorów powinien też solidnie zaskoczyć Cyfrowy Polsat, który ogłosił dokonanie potężnych odpisów a kurs zaczął… rosnąć!

Przynajmniej niektórych inwestorów, bo na Discord DNA dokładnie pisałem, iż tak będzie.

Na rynku finansowym rzadko zdarza się sytuacja, w której firma ogłasza stratę miliardów złotych, a inwestorzy reagują na to kupowaniem akcji. Tak właśnie stało się w przypadku Cyfrowego Polsatu. Spółka poinformowała o gigantycznych odpisach na kwotę 2,8 miliarda złotych, a mimo to giełda nie wpadła w panikę, tylko wręcz w euforię. Dlaczego tak się stało?

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym adekwatnie jest odpis. Wyobraźcie sobie, iż kupiliście samochód do firmy za 100 tysięcy złotych i taką wartość wpisaliście do dokumentów. Po roku okazuje się, iż przez sytuację rynkową ten samochód jest wart już tylko 60 tysięcy. Musicie to skorygować w papierach. To właśnie zrobił Cyfrowy Polsat. Przyznał, iż niektóre jego części są dziś warte mniej, niż wcześniej sądzono.

Największa część tej kwoty, aż 2 miliardy złotych, dotyczy segmentu usług dla klientów indywidualnych i biznesowych (B2C i B2B). Kolejne 717 mln zł to korekta w części mediowej. Co jednak istotne, są to operacje niegotówkowe. Oznacza to, iż z firmy fizycznie nie ucieknie ani jedna złotówka. To tylko zmiana cyferek w księgach. Żadnego wpływu na cashflow czy EBITDA, które budują każdy biznes.

Jedynym odpisem realnie wpływającym na cashflow jest 83,6 mln zł odpisu na zapasy paneli fotowoltaicznych. Tutaj sytuacja jest inna, bo ten ruch bezpośrednio obniży wynik EBITDA. To jednak kropla w morzu. Wynika to z faktu, iż koniunktura na rynku słońca w Polsce wyraźnie siadła i panele leżące w magazynach po prostu straciły na realnej wartości sprzedażowej.

Okej, ale dlaczego inwestorzy się cieszą? Na razie wiemy, iż po prostu nie powinni się smutać. Skoro jednak spółka pokaże słabszy wynik netto, to skąd te wzrosty na giełdzie? Odpowiedzią jest mechanizm zwany „big bath”, czyli wielkie sprzątanie.

Spółka zdecydowała się wrzucić wszystkie złe wiadomości i stare problemy do jednego worka właśnie teraz. Taki reset księgowy pozwala odciąć przeszłość grubą kreską. Dla inwestorów to sygnał, iż Cyfrowy Polsat czyści bilans, by od nowa wejść w zapowiadaną nową strategię. To jasny sygnał dla inwestorów zwłaszcza instytucjonalnych, iż nowy zarząd zaczyna sprzątanie w spółce na dobre i bierze się do roboty po odejściu Zygmunta Solorza.

Dla niewtajemniczonych przypominam, iż ostatnie dwa lata w spółce ubiegły pod znakiem walki o władzę w firmie. Wygrał obóz dzieci Solorza. Właśnie dlatego cena akcji rośnie. Bo gotówkowo spółka praktycznie nic nie straci, ale za to daje sygnał do nowego otwarcia.

Portfel i strategia inwestycyjna

Tak tylko nieśmiało przypomnę, iż Cyfrowy Polsat świetnie radzi sobie w efekcie w publicznym portfelu emerytalnym XTB, jaki dla was prowadzę od października 2025. Jak na razie mamy tam wykręcone +… 25% w te zaledwie 6 miesięcy. Nice. W samym portfelu niedługo będą dokonane pewne rotacje, żeby zgarnąć trochę zysku ze stołu i dokupić kilka innych pozycji, ale o tym będę już na bieżąco informować w materiałach.

Tak czy inaczej wygląda to naprawdę dobrze, a wszyscy możecie odzwierciedlić sobie ten portfel mając konto w XTB. Zakładając je z linka dostajecie dodatkowo z kodem DNARYNKOW specjalny pakiet edukacyjny, a sam handel może odbywać się bez prowizji aż do 100 tysięcy euro obrotu miesięcznie

Dołącz do nas na X oraz YouTube i bądź na bieżąco!

Diagnostyka pod presją

Tyle szczęścia nie miała jednak Diagnostyka. Wtorkowa sesja na giełdzie przyniosła spore ochłodzenie nastrojów wokół akcji Diagnostyki. Choć całościowe wyniki za 2025 rok mogą wydawać się imponujące i na przykład przychody wzrosły o 24%, to inwestorzy skupili się na tym, co wydarzyło się w samym czwartym kwartale. Tu zobaczyliśmy wyraźne hamowanie. Kurs akcji po publikacji raportu spadł o ponad 8%.

Dlaczego rynek zareagował tak nerwowo? Głównym powodem przeceny był zysk netto w ostatnich trzech miesiącach roku, który wyniósł niespełna 37 mln zł. To niemal o jedną trzecią mniej niż rok wcześniej i wyraźnie poniżej tego, na co liczyli analitycy.

Przyczyn gorszej zyskowności jest kilka. Po pierwsze, firmę obciążyły tzw. zdarzenia jednorazowe: odpis aktualizujący (czyli księgowe obniżenie wartości majątku) na kwotę 6,4 mln zł oraz koszty wdrażania nowego systemu informatycznego SAP. Po drugie, spółka walczy z rosnącymi kosztami operacyjnymi. Najmocniej drożeją materiały i usługi, ale kluczowa jest presja na wynagrodzenia w sektorze medycznym. Koszty pracownicze rosną w tej chwili szybciej niż przychody firmy, co zawsze budzi niepokój.

Co więcej, widać mocne wyzwania w diagnostyce obrazowej i relacjach z NFZ.

Diagnostyka chce mocno rozwijać segment badań obrazowych (np. rezonans czy tomografia), ale tutaj pojawiły się czarne chmury. Narodowy Fundusz Zdrowia obniżył wyceny niektórych badań i wprowadził nowe zasady rozliczania tzw. nadwykonań (badań zrobionych ponad limit określony w kontrakcie). Zarząd spółki ocenia te zmiany jako bardzo niekorzystne, co już doprowadziło do wydłużenia kolejek dla pacjentów i ograniczenia planów przejmowania mniejszych podmiotów współpracujących z NFZ przez samą Diagnostykę, która do tej pory mocno rozwijała się poprzez przejęcia.

Co czeka spółkę w 2026 roku? Zarząd przedstawił dość ostrożne prognozy na bieżący rok. Przychody mają wzrosnąć o kilkanaście procent. Liczba badań ma wzrosnąć o kilka procent (niska wartość jednocyfrowa), Marża EBITDA ma utrzymać się na poziomie zbliżonym do 2025 roku (ok. 24%).

Warto wspomnieć też o ryzyku utraty kontraktu z Enel-Medem, co może uszczuplić przychody o 1-2%. Z pozytywów akcjonariusze mogą liczyć na solidną dywidendę w wysokości 4,4 zł na akcję, co po spadkach daje stopę dywidendy na poziomie niecałych 3%.

Diagnostyka to cały czas defensywny biznes, ale bliskie relacje z sektorem ochrony zdrowia potrafią nie tylko bronić przed konkurencją, ale też uderzyć za pośrednictwem arbitralnych zmian w państwowej służbie zdrowia.

11 bit studios i nadzieje rynku gier

Odrodzenie na rynku zaliczył jednak 11 bit studios. „Crop” to nowy, mroczny as w rękawie 11 bit studios. Zapowiedź tej gry sprawiła, iż kurs akcji spółki podskoczył o ponad 7%., a wszystko za sprawą 100 tysięcy graczy, którzy w krótkim czasie dodali ten tytuł do swojej „wishlisty” na platformie Steam.

Choć 100 tysięcy chętnych brzmi dumnie, warto zachować chłodną głowę. Na ten moment „Crop” zajmuje miejsce dopiero w piątej setce globalnego rankingu popularności. Dla porównania, inne hity prezentowane w tym samym czasie potrafiły przyciągnąć choćby pół miliona zainteresowanych.

Czym jednak w ogóle jest ta gra? Uwaga, bo brzmi nietypowo. To mroczny symulator rolniczy, który zgrabnie miesza spokojną uprawę ziemi z elementami thrillera psychologicznego. Gra stawia przede wszystkim na gęsty, niepokojący klimat, co idealnie wpisuje się w strategię polskiego wydawcy, kojarzonego z ambitnymi tytułami. Dla norweskiego zespołu będzie to debiutancki projekt. Choć prace są na wczesnym etapie, gra już budzi spore emocje nietypowym połączeniem gatunków. Twórcy chcą, aby gracz nie tylko dbał o plony, ale mierzył się z narastającym napięciem i mroczną historią w tle.

Trzeba też zrozumieć specyficzną rolę, jaką pełni tu polska spółka. 11 bit studios nie jest twórcą gry (to dzieło norweskiego Carbonara Games), a jedynie jej wydawcą. Oznacza to, iż odpowiada za marketing i wprowadzenie produktu do sklepów. W takim modelu biznesowym zyski są dzielone. zwykle wydawca zatrzymuje od 30 do 50% przychodów, a reszta trafia do producenta. Choć to solidne wsparcie dla wyników, sam „Crop” raczej nie odmieni radykalnie sytuacji finansowej giganta.

A sytuacja ta jest w tej chwili wymagająca. Spółka spodziewa się w czwartym kwartale 2025 roku strat netto na poziomie blisko 11,7 mln zł. Wynika to głównie z wysokiej amortyzacji, czyli księgowego rozliczania w czasie ogromnych wydatków, jakie firma poniosła wcześniej na produkcję swoich flagowych hitów, takich jak „Frostpunk 2” czy „The Alters”.

Mimo tych papierowych, inwestorzy patrzą w przyszłość z optymizmem. Cała branża gier łapie teraz „drugi oddech”, a nadchodzący raport roczny może przynieść najważniejsze informacje o tym, kiedy dokładnie odbędą się najważniejsze premiery.

Polub nas na Facebooku!

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.

DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach

LPP i reakcja rynku na karę

W tle całego tygodnia dostaliśmy również kolejną karę Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Wcześniej była to kara dla XTB. Tym razem na celowniku znalazł się odzieżowy gigant LPP, na którego nałożono 15 mln zł. Co ciekawe, rynek przyjął tę wiadomość ze stoickim spokojem. W dniu ogłoszenia decyzji akcje spółki osiągnęły swój historyczny szczyt.

Skąd ta kara i o co poszło? Sprawa nie jest nowa i dotyczy wydarzeń z początku 2022 roku. Nadzorca uznał, iż LPP nienależycie wywiązało się z obowiązków informacyjnych.

Głównym problemem okazały się odpisy aktualizujące wartość majątku (np. towaru w sklepach czy wyposażenia salonów). LPP chciało wpisać straty z Rosji i Ukrainy już w styczniu 2022 r. KNF uznał jednak, iż wtedy istniało tylko ryzyko wojny, a realna strata nastąpiła później. Zatem zdaniem urzędu, firma nieprawidłowo „wyprzedziła” fakty w swoich raportach finansowych. Prawdziwy skandal.

Dlaczego jednak inwestorzy nie panikują? Powód jest prosty: skala biznesu LPP jest tak ogromna, iż 15 mln zł nie robi na nikim wrażenia. Spójrzmy na liczby: zysk netto spółki za 2025 rok wyniósł prawie 1,5 mld zł. Po zestawieniu tych danych okazuje się, iż nałożona kara stanowi zaledwie 1% rocznego zysku netto firmy.

Creotech i kosmiczne ambicje

A na zakończenie słowo o kosmicznym Creotech Instruments, który jeszcze w tym roku wyjdzie na rynki Niemiec i Francji. Spółka nie chce być już tylko małym graczem z Europy Środkowej. Jej ambicją jest wejście do absolutnej ekstraklasy europejskich integratorów. Chcą stać się czwartą siłą w Europie, która będzie mogła stawać do przetargów ramię w ramię z takimi gigantami jak Airbus czy Thales. Skala tych biznesów jest w tej chwili nieporównywalna, ale ambicje są ogromne.

Najważniejszą wiadomością jest to, iż ekspansja zagraniczna to nie są plany na odległą przyszłość. To dzieje się tu i teraz. Jeszcze w tym roku Creotech zamierza otworzyć dwa biura regionalne: w Niemczech i we Francji.

Dlaczego akurat tam? Tam bije serce europejskiego przemysłu kosmicznego. Spółka chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze, chce pozyskać specjalistów, których kompetencji brakuje jeszcze w Polsce. Po drugie, obecność na miejscu pozwoli im występować w roli lokalnego gracza, co znacznie ułatwia zdobywanie zleceń na tych rynkach.

Prezes Grzegorz Brona wspomina też o możliwościach akwizycji lub joint venture. Rozwijając te pojęcia: akwizycja to po prostu zakup innej firmy, by przejąć jej wiedzę i technologię, natomiast joint venture to wspólne przedsięwzięcie z innym podmiotem. Creotech szuka partnerów (zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie), którzy pomogą im uzupełnić braki w takich obszarach jak systemy kontroli satelitów czy konkretne podzespoły dla platform kosmicznych. Zamiast wyważać otwarte drzwi i budować wszystko od zera, firma chce kupić gotowe rozwiązania lub stworzyć je wspólnie z doświadczonymi graczami.

W tych ambitnych planach spółka nie jest osamotniona. Bardzo silnym wsparciem jest Europejska Agencja Kosmiczna, która wręcz doradza polskiej firmie, jak stać się główny wykonawca, który bierze na siebie całą odpowiedzialność za projekt i zarządza podwykonawcami. Kluczowym elementem tej współpracy jest program Camila, który buduje bezpośrednie relacje między Creotechem a dyrektorami ESA.

Firma bardzo realistycznie ocenia swoje szanse. Zamiast od razu porywać się na ogromne satelity geostacjonarne (te, które „wiszą” wysoko nad jednym punktem Ziemi przez kilkanaście lat i służą głównie do strategicznej łączności), Creotech stawia na segment LEO, czyli niską orbitę okołoziemską.

XTB – choćby gdy nie widzisz okazji na rynku
Twoje wolne środki na rachunku mogą pozostać oprocentowane, gdy czekasz na lepszy moment.
Załóż konto

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
Idź do oryginalnego materiału