Wielki KONIEC Cymcola. Publiczny portfel kwartalny zaliczył spadek. Tak, kochani. To drugi w historii ujemny kwartał publicznego portfela w jego 6-letniej i 24-kwartalnej historii.
Rozpętała się wielka wojna, spółki technologiczne zaliczyły kolosalny zjazd. Moje ukochane spółeczki…
Kryptowaluty? Lepiej nie gadać. Kilkadziesiąt procent po dupie. Zmienność gigantyczna, dzieci płaczą. W takim otoczeniu rynkowym spadek i krach na portfelu inwestycyjnym wydają się… normalnością.
Tak więc portfel kwartalny też spadł. Nie mogło być inaczej. Ten kwartał kończymy wynikiem… minus… 1.5%.
LOL, no no to się wywaliło xD.
Takie to spadki dotknęły właśnie portfel kwartalny. Ale jak to? Ano tak to, bo w 1Q ekspozycja na technologię i USA była niewielka. Za to teraz? Ohohoho, teraz będzie naprawdę ciekawie. W co i jak inwestować w drugim kwartale 2026? Jak zmieniam swój portfel inwestycyjny i dlaczego? O wszystkim opowiem wam w materiale.
Dokładnie tak samo jak robimy to tutaj od 6 już lat.
Siadajcie więc wygodnie, kawusia w jedną łapę, coś innego w drugą i lecimy.
Mój portfel kwartalny zalicza SPADEK. Czas na mocne zmiany. Jak inwestuję w Q2 2026?
Czym jest portfel kwartalny i jak działa strategia inwestycyjna?
Zanim przejdziemy do konkretów, to muszę na starcie powiedzieć kilka ważnych rzeczy. To nie jest najbardziej ekscytujący fragment tego wpisu, ale jest absolutnie kluczowy. Zwłaszcza, jeżeli ktoś czyta tę serię po raz pierwszy.
Jeżeli jesteś tutaj pierwszy raz, to naprawdę warto przeczytać to uważnie, bo bez tego łatwo kompletnie źle zrozumieć, czym ten portfel inwestycyjny jest i czym przede wszystkim nie jest.
Jeśli śledzisz tę serię od dawna – spokojnie, możesz przewinąć do kolejnej sekcji. Nic nowego Cię tutaj nie zaskoczy.
Portfel kwartalny to projekt, który wystartował pod koniec marca 2020 roku i od samego początku miał jeden cel: pokazać wam wszystkim na realnym, publicznym przykładzie, iż na rynkach finansowych da się zarabiać w sposób powtarzalny, bijąc indeksy i do tego bez siedzenia przed wykresami od rana do wieczora. Bez ciągłego reagowania na każdy nagłówek i do tego zachowując mniejsze wahania portfela niż szerokie akcje.
Wszystko bez „sygnałów”. Bez „pewniaków”. Bez emocjonalnego rollercoastera. Zasady są tutaj bardzo proste i właśnie w tej prostocie tkwi cała trudność.
Decyzje w tym portfelu inwestycyjnym podejmujemy raz na kwartał. Średnio około 10 dnia kwartału. Potem przez trzy miesiące… nie robimy absolutnie nic.
Nie ma znaczenia, co dzieje się po drodze: czy mamy wojnę, panikę na rynkach, euforię, tweety polityków czy „przełomowe newsy”, które nagle „wszystko zmieniają”. W tym modelu inwestowania to wszystko nie istnieje.
To celowe zachowanie, bo największym wrogiem inwestora bardzo często nie jest rynek, tylko jego własna reakcja na zbędny szum informacyjny. Drugi fundament to pełna transparentność.
Każdy ruch w tym portfelu jest publiczny. Każdy wynik jest liczony od konkretnej daty do konkretnej daty w taki sposób, iż każdy z Was może ten portfel odtworzyć u siebie praktycznie 1:1.
Ten materiał pojawia się w niedzielę 12 kwietnia, a poprzedni był publikowany 11 stycznia i dokładnie za ten okres liczymy stopy zwrotu poszczególnych instrumentów. Wystarczyło sobie w poniedziałek na otwarcie złożyć odpowiednie zlecenia. Rozliczymy się wówczas po dokładnie takich samych cenach zakupu.
Nie ma żadnych „ukrytych zagrywek”, nie ma tu instrumentów o niskiej płynności i potem pokazywania sytuacji, których nie da się powtórzyć.
Korzystamy tu wyłącznie z bardzo płynnych instrumentów, głównie funduszy ETF.
Inwestując w takim materiale w niepłynne instrumenty, ja mógłbym pochwalić się lepszym wynikiem, ale byłby to wynik całkowicie niemożliwy do powtórzenia przez kogokolwiek innego. Takie praktyki, niestety, w tej branży się zdarzają. Dla mnie to zwykłe wprowadzanie w błąd i nie ma na to mojej zgody.
To portfel to pewien proces dowodzenia wam, iż nie potrzebujecie do inwestowania niewiadomo czego. Potrzebujecie tylko rachunku inwestycyjnego i zamknąć oczy na 3 miesiące.
I na koniec najważniejsze. Nie znam Twojej sytuacji finansowej. Nie znam Twojej tolerancji na ryzyko. Nie znam Twoich celów.
Wszystkie decyzje inwestycyjne, które podejmujesz, a następnie wynikające z nich zarówno sukcesy jak i porażki, są wyłącznie Twoją odpowiedzialnością. jeżeli tego nie rozumiesz, to czas dorosnąć. Ja pokazuję swój proces, swoje decyzje i swoje wyniki. Ty decydujesz, co z tym zrobisz.
Podsumowanie ostatniego kwartału – wyniki portfela inwestycyjnego
Dobra, przechodzimy do konkretów i zobaczmy, co wydarzyło się w ostatnim kwartale.
Od 11 stycznia do 12 kwietnia portfel wygenerował stopę zwrotu na poziomie –1,5%.
Na pierwszy rzut oka ktoś powie „HAHA SPADLO!”. Tak, spadło! To drugi ujemny kwartał w 6-letniej historii portfela i przy okazji pierwszy od bodaj 3 lat.
Z drugiej strony, czy jeżeli byłeś w tym czasie na rynku i widziałeś jak ten kwartał wyglądał, to czy… nie wziąłbyś w ciemno tych -1.5%? To były dla inwestorów naprawdę trudne 3 miesiące.
Dostaliśmy jednocześnie:
• solidną przecenę na kryptowalutach,
• bardzo mocną wyprzedaż w części sektora technologicznego,
• spadki na rynkach wschodzących,
• i do tego dochodzi jeszcze epizod geopolityczny, czyli napięcia wokół Iranu, które chwilowo spotęgowały sentyment.
To nie był rynek, który „trochę się cofnął”, ale rynek, który był momentami przesadnie nerwowy i chaotyczny. I w takim otoczeniu portfel inwestycyjny, który niczego w trakcie nie zmienia, nie może sobie dokupić, jak uważa, iż jest tanio, o czym wprost pisałem i nagrywałem osobny film… kończy kwartał na poziomie –1,5%.
Z mojej perspektywy to jest zajebisty wynik. najważniejsze poza samym wynikiem, jest też to, jak portfel zachowuje się w trudnych warunkach rynkowych. Tutaj ten balans zadziałał dokładnie tak, jak powinien.
Co zadziałało najlepiej? Zdecydowanie najmocniejszym elementem portfela była Ameryka Łacińska. ETF na ten region zrobił około +20% i była to jedna z największych pozycji w portfelu.
Czyli nie tylko trafiliśmy kierunek, ale też mieliśmy tam realną wagę. Drugim solidnym filarem była Polska. mWIG40 dorzucił około +4%, co w takim otoczeniu rynkowym jest bardzo przyzwoitym wynikiem i realnie wsparło portfel.
Obroniły się też small capy w USA. Kolejna dobra decyzja, żeby odejść chwilowo od największych spółek technologicznych i przesunąć się w stronę mniejszych firm.
To zresztą było też spójne z całą tezą inwestycyjną na 2026 rok, jaką napisałem w poście na starcie 2026. Chociaż tutaj od razu zaznaczę, iż w kolejnej części materiału będę tę tezę częściowo aktualizował.
Sektor robotyki i automatyzacji? Wynikowo praktycznie na zero, więc na takim rynku również sukces.
Co nie zadziałało? Największym problemem były kryptowaluty.
Bitcoin około –19%, Ethereum blisko –28%. Mimo iż łącznie stanowiły tylko 10% portfela, to ich wpływ był w efekcie wyraźny. Zabrały około 1,8 punktu procentowego z całego wyniku. Drugi słabszy element to Emerging Markets Internet & E-Commerce. Tutaj według mnie wejście było po prostu trochę za szybkie. Wrócę do tego za chwilę.
Całościowo wygląda to tak, iż mimo ujemnego wyniku, ponad połowa portfela (ważona) była na plusie, czyli problemem nie była struktura, tylko koncentracja strat w kilku konkretnych segmentach – głównie w krypto.
Mamy jednak tak czy inaczej drugi stratny kwartał portfela. Po 6 latach i 24 kwartałach. I mówimy o wyniku –1,5% w jednym z najbardziej nerwowych okresów ostatnich lat.
W efekcie portfel od startu przez cały czas pokazuje około +236%. Dla porównania S&P 500 w tym samym okresie zrobił około +141%, a realny benchmark dla takiego portfela, czyli MSCI All World jeszcze mniej. I ten wynik został osiągnięty przy niższej zmienności niż te indeksy, czyli nie tylko więcej, ale też spokojniej, a to w praktyce oznacza dużo lepszy profil dla inwestora. Nie był to więc kwartał sukcesu, ale paradoksalnie nie był też kwartałem porażki, a teraz czas lecieć dalej.
Co dalej? Strategia inwestycyjna na drugi kwartał 2026
No dobrze, wyniki mamy zamknięte, wnioski wyciągnięte, więc przechodzimy do najważniejszego pytania: co dalej?
I tutaj zmiana podejścia będzie dość wyraźna. Mam wrażenie, iż po raz pierwszy od dłuższego czasu rynek daje nam dużo bardziej klarowny obrazek. Przez ostatnie kwartały ten portfel był rozproszony geograficznie i sektorowo.
- Polska,
- Ameryka Łacińska,
- Azja,
- Europa,
- różne sektory,
- różne historie.
To było uzasadnione, bo nie było jednego dominującego scenariusza. Dzisiaj ten scenariusz zaczyna się wyraźnie rysować.
Oznacza to, iż w tym kwartale portfel inwestycyjny będzie zdecydowanie bardziej skoncentrowany. Może to wyglądać jak postawienie wielu rzeczy na jedną kartę, ale w praktyce inwestycyjnej są momenty, w których, jeżeli widzisz wyraźną asymetrię, to nie atakujesz jej delikatnie. Zwiększasz ekspozycję tam, gdzie Twoim zdaniem rynek się myli.
Dla mnie takim miejscem są dzisiaj Stany Zjednoczone. I to nie jest opinia „na wyczucie”, tylko coś, co bardzo jasno wynika z danych. S&P 500 handluje w tej chwili na forward P/E na poziomie około 19, czyli poniżej średniej z ostatnich 5 lat i mniej więcej w okolicach średniej z ostatnich 10 lat. Problem polega na tym, iż to nie są już te same spółki co 10 lat temu.

Marże spółek z S&P 500 są dziś strukturalnie wyższe niż były jeszcze w 2016 roku i od lat znajdują się w trendzie wzrostowym. To oznacza, iż mamy biznesy o wyższej jakości, lepszej skalowalności i większej odporności, a rynek wycenia je tak, jakby ta jakość się nie zmieniła.

To samo widać jeszcze mocniej w technologii. Historycznie Magnificent Seven handlowały z wyraźną premią względem defensywnych sektorów, takich jak consumer staples. Standardem było mniej więcej 27–28 forward P/E dla największych spółek technologicznych i około 20 dla consumer staples. Premia rzędu 30–40%, która była w pełni uzasadniona tym, iż jedni rosną po kilka procent rocznie, a drudzy po kilkadziesiąt. Dzisiaj ta różnica praktycznie zniknęła.
Magnificent Seven są wyceniane na poziomach bardzo zbliżonych do sektora, który rośnie 3–4% rocznie. To oznacza, iż rynek albo kompletnie nie wierzy w dalszy wzrost technologii, albo po prostu ją błędnie wycenia.

Inwestorzy potrafili przypisać ostatnie spadki na rynku narracji o katalizatorze, który doprowadzi w końcu do pęknięcia tej paskudnej BAŃKI AI. Wystarczy spojrzeć na podstawowe liczby, żeby wiedzieć, jak wielkie to pieprzenie. Nvidia generuje dziś około 4 dolarów EPS i ten EPS rośnie. W czasach dotcomów Cisco dochodziło maksymalnie do około 0,37 dolara. Dzisiaj inwestycje są finansowane z bieżących przepływów pieniężnych, wtedy były finansowane z długu. Skala adopcji technologii jest nieporównywalna. Wtedy mówiliśmy o dziesiątkach milionów użytkowników Internetu, dziś mówimy o miliardach użytkowników AI.

To nie są porównywalne cykle. Rynek sam zaczynie dostrzegać to w danych. Prognozy EPS dla sektora technologicznego na 2026 rok wzrosły z około 28,6% na koniec roku do ponad 37% obecnie. Mamy sytuację, w której spółki nie tylko rosną, ale rynek systematycznie podnosi oczekiwania wobec ich przyszłych wyników. To samo dzieje się na poziomie całego S&P 500.

Obecne prognozy mówią o około 320 dolarach zysku na akcję w 2026 roku i około 370 dolarach w 2027. Te prognozy są cały czas podnoszone. choćby jeżeli założymy, iż są lekko optymistyczne, to i tak przy obecnych wycenach jesteśmy na poziomach, które w relacji do przyszłych zysków wyglądają po prostu atrakcyjnie.

Zwłaszcza iż rynek w pewnym momencie zaczyna dyskontować nie bieżący rok, tylko kolejny. Mało wam? Do tego dochodzą dane z gospodarki. Nie widzę argumentu za słabością makro w sytuacji, w której wskaźniki takie jak Redbook pokazują wzrost sprzedaży detalicznej na poziomie około 7,6% rok do roku. To nie jest środowisko recesyjne. To jest środowisko, w którym konsument dalej wydaje pieniądze i to wydaje ich masę.

Obok pojawia się jeszcze jeden element, który bardzo lubię obserwować, czyli insiderzy. W sektorze technologicznym w USA mamy w tej chwili najwyższe poziomy zakupów insiderów od kilkunastu lat. To nie jest subtelny sygnał, tylko bardzo jasna deklaracja. Ludzie, którzy widzą te spółki od środka, kupują je agresywnie po spadkach. Często oznacza to po prostu, iż rynek przesadził.

Dokładnie ten sam schemat widać obok amerykańskiego sektora technologicznego w amerykańskim sektorze finansowym. Banki i szeroko rozumiany private credit zostały przecenione bardzo mocno, często o kilkadziesiąt procent, mimo iż fundamentalnie kilka się zmieniło. Dynamika akcji kredytowej w Stanach rośnie, a nie spada. Indeksy stresu finansowego nie pokazują żadnego tarcia, a ekspozycja wielu tych firm na sektor technologiczny, głównie poturbowany SaaS została przez rynek przeszacowana. W efekcie mamy sytuację, w której sektor finansowy handluje na poziomach poniżej swojej pięcioletniej średniej forward P/E. Ponownie więc – fundamenty stabilne, wyceny niższe.

I ponownie mamy tu silny wzrost zakupów insiderów.
Dla mnie to jest bardzo klasyczny układ rynkowy: spadek napędzany czynnikami egzogenicznymi, a nie pogorszeniem biznesu. Takie sytuacje mają to do siebie, iż kiedy te czynniki znikają, rynek bardzo gwałtownie wraca do równowagi.
Dlatego trzon portfela w tym kwartale będzie oparty właśnie o te dwa obszary: technologię i sektor finansowy w Stanach Zjednoczonych, z dodatkową, mniejszą ekspozycją na biotechnologię, która jest bardziej zakładem na asymetrię po bardzo mocnej przecenie.
Rynki globalne, Polska i kryptowaluty – gdzie jeszcze szukać okazji?
Całe te przemyślenia wpisują się też w szerszy obraz rynku, który wygląda jak klasyczne środowisko pod kontynuację odbicia. NASDAQ jest przez cały czas wyraźnie poniżej tego, gdzie statystycznie „powinien” być w tym momencie 2026 roku. Zamiast kilku procent na plusie jest sporo na minusie.

Do tego pozycjonowanie inwestorów instytucjonalnych wcale nie jest dziś na rynku wysokie. Zarówno inwestorzy dyskrecjonalni, jak i strategie systematyczne są przez cały czas ustawione raczej ostrożnie, poniżej swoich historycznych średnich. Tu naprawdę jest skąd jeszcze wyciągać sporo kapitału na dalsze wzrosty.

Do tego szczególnie ciekawie wygląda sytuacja w przypadku strategii CTA, czyli tych funduszy, które reagują na momentum i sygnały trendowe. Według danych Goldmana Sachsa one wciąż mają na rynku amerykańskim znaczące pozycje krótkie, rzędu kilkudziesięciu miliardów dolarów.
Co to oznacza? To pewna mechanika rynku. o ile trend zaczyna się odwracać i momentum przechodzi na stronę wzrostów, to te strategie nie mają wyboru. One nie zastanawiają się, czy rynek jest drogi czy tani. One działają według algorytmu.

To oznacza, iż w pewnym momencie wzrostów zaczynają kupować jeszcze agresywniej, co tworzy bardzo charakterystyczny efekt samonapędzających się wzrostów. Często dzieje się szybciej, niż większość inwestorów się spodziewa, bo to nie jest świeży kapitał, który dopiero musi się przekonać do rynku. To kapitał, który już na tym rynku był, ale po prostu był ustawiony po złej stronie.
Dlatego jeżeli momentum się utrzyma, to te kilkadziesiąt miliardów dolarów może bardzo gwałtownie zamienić się w kilkadziesiąt miliardów dolarów dodatkowego popytu.
Nie oznacza to oczywiście, iż całkowicie wychodzimy z innych rynków, mimo iż to USA będzie dominować tym razem portfel. Zostaje ekspozycja na Polskę, ale wyraźnie mniejsza niż wcześniej.
Z jednej strony fundamenty dalej wyglądają dobrze i to się nie zmieniło. Nasz Wskaźnik Koniunktury DNA Rynków cały czas pokazuje, iż jesteśmy w fazie, w której obecność GPW w portfelu jest konieczna. To przez cały czas nie jest moment, w którym ten rynek strukturalnie się kończy czy wchodzi w fazę schyłkową. Wyraźnie zmienił się jednak krótkoterminowy sentyment. Jeszcze kilka kwartałów temu Polska była rynkiem ignorowanym, niedoważonym, trochę na uboczu. Idealne środowisko do wzrostów, bo kapitał miał gdzie napływać, a oczekiwania były niskie. Dzisiaj jesteśmy w zupełnie innym miejscu.

Widać bardzo wyraźnie, iż pojawił się element medialnego hype’u. Wystarczy spojrzeć na to, co działo się w momencie, kiedy WIG przekroczył 130 tysięcy punktów. Nagle pojawił się wysyp komentarzy, wypowiedzi polityków, narracji o „wyjątkowym rynku”. To oczywiście nie oznacza, iż nagle powinniśmy uciekać z Polski. To nie jest zmiana tezy fundamentalnej, ale pewna zmiana w potencjale krótkoterminowym. Moim zdaniem rynek potrzebuje tutaj trochę oddechu.
Ten oddech najczęściej pojawia się tam, gdzie wcześniej było najwięcej kapitału, czyli w dużych spółkach. WIG20, a w konsekwencji szeroki WIG mogą mieć trudniej w najbliższym czasie, bo to tam napłynęło najwięcej pieniędzy i to tam sentyment jest dziś najbardziej rozgrzany. Natomiast o ile już chcemy utrzymać ekspozycję na Polskę, to w tej chwili już bliżej mi do szerokiego koszyka średnich spółek.
mWIG40 jest bardziej gospodarczy i bardziej powiązany z realną koniunkturą, mniej zależny od pojedynczych dużych podmiotów i w takich momentach często potrafi zachowywać się relatywnie lepiej niż największe spółki.
Jeśli chodzi o kryptowaluty, to tutaj podejście pozostaje w dużej mierze bez zmian. Mimo tego, iż w ostatnim kwartale krypto było jednym z najsłabszych elementów portfela i wyraźnie ciągnęło wynik w dół, to nie jest moment, w którym chcę z tej ekspozycji rezygnować. Wręcz przeciwnie.
Wyraźnie zaczynają rosnąć napływy do ETF-ów bitcoinowych, patrząc na ujęcie kroczące, trzydziestodniowe widać, iż dołek w zainteresowaniu kapitałem przez BTC jest za nami. Historycznie to dobry wskaźnik pokazujący, czy kapitał wraca. Po drugie, mamy też interesujący element zachowania samego rynku. Bitcoin bardzo często w korektach szeroko rynkowych działa jak wskaźnik wyprzedzający dla aktywów ryzykownych. Najpierw to on traci momentum, a dopiero później to samo dzieje się na rynku akcji.
BTC swój dołek, przynajmniej na ten moment, wyznaczył już na początku lutego, czyli mniej więcej miesiąc przed tym, jak stabilizację zaczęły pokazywać indeksy amerykańskie. jeżeli ten schemat miałby się powtórzyć, to oznaczałoby, iż rynek krypto ponownie był takim „kanarkiem w kopalni”, który wcześniej sygnalizuje zmianę kierunku. Oczywiście na tym etapie to jeszcze nie jest coś, co można traktować jako pewnik, ale jest to bardzo charakterystyczny układ, który w przeszłości pojawiał się wielokrotnie. Krypto ma za sobą rosnącą adopcję instytucjonalną, rozwijający się rynek ETF-ów i wciąż znajduje się w środowisku, w którym globalna płynność w dłuższym terminie pozostaje wspierająca. Dlatego dla mnie bazowa teza dalej się nie zmienia.
Zakładam, iż w 2026 roku Bitcoin wybije nowe all-time high.

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.
Modelowy portfel inwestycyjny na Q2 2026 – w co inwestować?
No dobrze, całą tę teorię, wszystkie te założenia i wnioski musimy teraz przełożyć na konkrety. Jak ten modelowy portfel wygląda w praktyce na drugi kwartał 2026 roku?
I tutaj jedna ważna rzecz na start. W idealnym świecie najprostsze rozwiązanie byłoby teraz dla mnie takie, żeby po prostu dowalić jeden wielki ETF na Magnificent Seven i mieć temat załatwiony. Problem polega na tym, iż dla nas, jako inwestorów z Europy, taki ETF w praktyce nie jest dostępny. Roundhill Magnificent Seven ETF, który byłby tutaj naturalnym wyborem, jest po prostu poza naszym zasięgiem, bo nie ma wersji UCITS.
Muszę więc podejść do tego manualnie, łącząc kilka instrumentów w taki sposób, żeby możliwie dobrze oddać tę ekspozycję na wysokim poziomie, zostawiając sobie kilka bezpieczników.
Zacznijmy od tej części portfela, która jest poza Stanami Zjednoczonymi, bo ta będzie istotnie mniejsza. Łącznie to jest 35% portfela, które dzielą się następująco.
15% to mWIG40, czyli dalej utrzymujemy Polskę w portfelu, ale już z mniejszą wagą niż wcześniej. To jest świadome zejście z ekspozycji, a nie jej całkowite wycięcie. Fundamenty dalej są dobre, po prostu uważam, iż czas doważyć USA.
10% to EMQQ, czyli ekspozycja na technologię rynków wschodzących. Tutaj mimo słabszego ostatniego kwartału utrzymujemy pozycję, bo traktujemy ją bardziej długoterminowo i jako uzupełnienie globalnej ekspozycji technologicznej.
Do tego klasycznie kryptowaluty. 5% Bitcoin i 5% Ethereum. Łącznie 10% portfela. Tu nic się nie zmienia, bo teza pozostaje taka sama. To zmienny komponent, ale z potencjałem do bardzo wysokiej stopy zwrotu w obecnym cyklu. I to w praktyce zamyka nam wszystko poza Stanami.
Pozostałe 65% portfela to już bardzo wyraźne postawienie na USA. Tutaj zaczynamy od sektora finansowego.
12,5% trafia do ETF na amerykańskie finanse, czyli SPDR S&P U.S. Financials. Dalej mamy 7,5% w biotechnologii poprzez iShares Nasdaq US Biotechnology. To mniejsza pozycja, bo biotechnologia pozostało bardziej agresywna swoją zmiennością niż czysta technologia.
Kolejne 15% to Consumer Discretionary w Stanach Zjednoczonych. To jest bardzo istotny element tej układanki, bo jeżeli mamy rację co do siły amerykańskiego konsumenta i tego, iż pieniądze realnie trafiają do gospodarki, to właśnie ten sektor powinien na tym korzystać najbardziej.
Wreszcie największa pojedyncza pozycja w portfelu – 20% w iShares Nasdaq Top 30. To jest w praktyce częściowa „zastępcza” ekspozycja na największe spółki technologiczne, czyli właśnie te, które w normalnych warunkach chcielibyśmy mieć przez ETF typu Magnificent Seven.
W tym miejscu warto doprecyzować jedną bardzo istotną rzecz, żeby było jasne, co my tu tak naprawdę robimy. Te dwa ETF – iShares Nasdaq Top 30 oraz Consumer Discretionary – to w praktyce próba zbudowania czegoś dotykającego ETF na MAG7.
iShares Nasdaq Top 30 daje nam ekspozycję na największe spółki technologiczne z NASDAQ 100, czyli dokładnie ten rdzeń rynku, który historycznie odpowiada za większość wzrostów. Z kolei Consumer Discretionary dokłada do tego bardzo specyficzny element – ogromną koncentrację na Amazonie i Tesli. Te dwie spółki stanowią łącznie około 50% całego portfela. Marzyłaby się jeszcze koncentracja na Meta, ale niestety nie można mieć wszystkiego.
Podsumowanie portfela na Q2 2026 i dalsze kroki
Podsumowując, struktura portfela na Q2 2026 wygląda następująco:
- 15% Beta ETF mWIG40TR, ISIN: PLBETF400025
- 10% EMQQ Emerging Markets Internet UCITS ETF, ISIN: IE00BFYN8Y92
- 5% Bitcoin
- 5% Ethereum
- 12.5% SPDR S&P U.S. Financials Select Sector UCITS ETF, ISIN: IE00BWBXM500
- 7.5% iShares Nasdaq US Biotechnology UCITS ETF USD, ISIN: IE00BYXG2H39
- 15% iShares S&P 500 Consumer Discretionary Sector UCITS ETF, ISIN: IE00B4MCHD36
- 10% iShares Automation & Robotics UCITS ETF, ISIN: IE00BYZK4552
- 20% iShares Nasdaq Top 30 Stocks ETF, ISIN: US46438G5624
Jak zawsze – decyzje podejmujemy teraz, na starcie kwartału i nie ruszamy niczego przez kolejne trzy miesiące, niezależnie od tego, co wydarzy się po drodze. Za trzy miesiące wracamy, liczymy wynik i sprawdzamy, czy ta teza inwestycyjna się obroniła.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

3 godzin temu
Obserwuj 







