Morgan Stanley gra na spadek funta. Brytyjski budżet może wystawić wiarygodność Londynu na próbę

2 godzin temu

Morgan Stanley uważa, iż kurs funta nie odzwierciedla w pełni ryzyka związanego ze stanem brytyjskich finansów publicznych. Bank rekomenduje krótką pozycję na GBP/USD przed zaplanowanym na 28 października budżetem. Presję zwiększają wysokie rentowności obligacji, inflacja ponownie oddalająca się od celu oraz wykonanie budżetu słabsze od prognoz.

Stratedzy walutowi Morgan Stanley oceniają, iż funt wycenia w tej chwili zbyt małą premię za brytyjskie ryzyko fiskalne. Bank zalecił sprzedaż pary GBP/USD w okolicy 1,3220, wyznaczając poziom docelowy na 1,2850 i zlecenie obronne na 1,3350.

Przy założonych parametrach potencjalny spadek wynosi około 2,8 proc., podczas gdy odległość do poziomu stop-loss to niespełna 1 proc. Jest to więc przede wszystkim taktyczna transakcja na najbliższe tygodnie, a nie jednoznacznie negatywna prognoza dla brytyjskiej waluty w długim terminie.

We wtorkowy poranek funt kosztował około 1,324 dolara, a więc znajdował się nieznacznie powyżej poziomu wejścia wskazanego przez Morgan Stanley. W skali miesiąca brytyjska waluta pozostawała jednak wyraźnie słabsza.

Budżet z coraz mniejszym marginesem bezpieczeństwa

Najważniejszym wydarzeniem dla funta będzie budżet zaplanowany na 28 października. Termin został oficjalnie potwierdzony przez brytyjski resort finansów. Kanclerz skarbu John Healey zapowiedział utrzymanie dyscypliny fiskalnej oraz respektowanie obowiązujących reguł budżetowych.

Problem polega na tym, iż pole manewru rządu wyraźnie się skurczyło. Według szacunków Morgan Stanley fiskalny bufor może wynosić w tej chwili około 8 mld funtów, wobec około 24 mld funtów na etapie wiosennych prognoz. Do podobnej wartości doszła wcześniej Resolution Foundation, a analiza biblioteki Izby Lordów wskazywała, iż wzrost kosztów finansowania mógł znacząco ograniczyć wcześniejszy margines bezpieczeństwa.

Morgan Stanley zakłada, iż odbudowanie bufora do około 15 mld funtów wymagałoby działań zwiększających dochody państwa o mniej więcej 15 mld funtów, przede wszystkim poprzez podatki. Jednocześnie bank uwzględnia około 8 mld funtów dodatkowych wydatków bieżących, związanych między innymi z inflacją oraz kosztami wsparcia gospodarstw domowych.

To trudne połączenie. Zbyt łagodny budżet może pogłębić obawy inwestorów o dług i podaż obligacji. Nadmierne podwyżki podatków lub cięcia wydatków groziłyby natomiast osłabieniem wzrostu gospodarczego.

Dane fiskalne potwierdzają skalę wyzwania

Najnowsze dane Office for National Statistics nie wskazują na kryzys finansów publicznych, ale pokazują, iż ich stan jest wyraźnie trudniejszy, niż zakładała wiosenna ścieżka.

W okresie od kwietnia do sierpnia 2026 r. brytyjski sektor publiczny pożyczył 77,3 mld funtów. Było to o 2,2 mld funtów mniej niż rok wcześniej, ale jednocześnie aż o 8,1 mld funtów więcej od prognozy Office for Budget Responsibility. W samym sierpniu deficyt wyniósł 18,3 mld funtów i przekroczył prognozę OBR o 3,5 mld.

Dług publiczny netto sięgał na koniec sierpnia prawie 2,99 bln funtów, czyli 93,8 proc. PKB. Szczególnie istotne dla rynku są koszty jego obsługi. Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych wynosiła 6 października około 5,36 proc., a trzydziestoletnich około 5,89 proc. To poziomy, które ograniczają swobodę budżetową i zwiększają wrażliwość prognoz na każdą zmianę oczekiwań dotyczących inflacji oraz stóp procentowych.

Właśnie ten mechanizm stoi za ostrożnością Morgan Stanley. Wzrost rentowności nie musi wspierać funta, o ile jest postrzegany jako rekompensata za wyższe ryzyko fiskalne, a nie jako efekt mocniejszej gospodarki.

Sytuację komplikuje polityka pieniężna

Bank Anglii utrzymał we wrześniu główną stopę procentową na poziomie 3,75 proc., ale decyzja zapadła stosunkiem głosów 6 do 3. Trzech członków komitetu opowiadało się za podwyżką do 4 proc.

Inflacja CPI wzrosła w sierpniu do 3,1 proc. z 2,9 proc. w lipcu. Bank Anglii ocenia, iż pod wpływem wysokich cen energii może ona zbliżyć się pod koniec 2026 r. do 3,75 proc., a na początku 2027 r. przekroczyć 4 proc. Morgan Stanley oczekuje w tej chwili dwóch podwyżek stóp – w listopadzie i lutym, każdorazowo o 25 punktów bazowych.

Teoretycznie wyższe stopy powinny działać na korzyść funta. W praktyce znaczenie będzie miał powód zacieśnienia. jeżeli Bank Anglii będzie zmuszony reagować na inflacyjny budżet i rosnącą premię za ryzyko, korzyść wynikająca z wyższego oprocentowania może zostać zneutralizowana przez odpływ kapitału z brytyjskich aktywów.

Gospodarka pozostaje odporna, ale nie rozwiązuje problemu

Pewnym wsparciem dla Londynu są dane o aktywności. Brytyjski PKB wzrósł w lipcu o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, a także o 0,4 proc. w okresie trzech miesięcy zakończonych w lipcu. Oznacza to, iż gospodarka radzi sobie lepiej, niż sugerowały wcześniejsze obawy.

Nie zmienia to jednak głównego problemu: przy wysokim długu i kosztach jego obsługi choćby umiarkowane pogorszenie prognoz może gwałtownie pochłonąć fiskalny bufor. OBR już w marcu podkreślało, iż wzrost rentowności obligacji o 1 pkt proc. mógłby zwiększyć deficyt pod koniec horyzontu prognozy o około 15 mld funtów.

Budżet rozstrzygnie kierunek dla funta

Scenariusz Morgan Stanley opiera się na założeniu, iż rząd wybierze umiarkowany budżet, który odsunie część konsolidacji fiskalnej w czasie. Taki wariant mógłby utrzymać wysoką podaż obligacji i zwiększyć negatywną premię za ryzyko w kursie funta.

Ryzykiem dla krótkiej pozycji pozostaje bardziej zdecydowany pakiet: szybsza poprawa salda bieżącego, wiarygodne ograniczenie wydatków oraz odbudowa większego bufora względem reguł fiskalnych. W takim przypadku presja na rynek długu mogłaby osłabnąć, a funt zyskać.

Na niespełna trzy tygodnie przed budżetem rynek nie kwestionuje jeszcze zdolności Wielkiej Brytanii do finansowania długu. Kwestionuje jednak cenę, jaką państwo będzie musiało za to finansowanie zapłacić. I właśnie na tym rozróżnieniu Morgan Stanley buduje zakład na spadek GBP/USD.

Idź do oryginalnego materiału