Temat wraca co jakiś czas.
Chodzi o przejazdy w rejonie ulicy Opolskiej na Dębcu, które regularnie są zamykane ze względu na duży ruch pociągów. - Ostatnio stałam tam samochodem jako druga i czekałam 27 minut. Sfrustrowana próbowałam gdziekolwiek się dodzwonić. choćby korzystałam z domofonu przy przejeździe, aby zapytać, jak długo planują jeszcze trzymać zamknięte szlabany. Bezskutecznie. Zaczęłam pytać stojących dookoła ludzi, czy coś się na tym przejeździe nie popsuło. Odpowiedzieli, iż tu czasem się stoi i czeka 30 minut. I faktycznie tak było... W tym czasie przejechało 5 pociągów, ale pomiędzy nimi były przerwy, typu 7 minut, bo pociągi jechały praktycznie jeden za drugim. W tych odstępach czasowych ze spokojem można było przejechać i rozładować tworzący się straszny korek - opisuje nasza Czytelniczka.
Czytelniczka zauważa, iż piesi z nerwów "nie wyrabiali" i przechodzili pod zamkniętymi rogatkami. - Wcale się nie dziwię... Też chętnie bym tak zrobiła, gdybym nie była w samochodzie. I jakie jest rozwiązanie na tę sytuację? Zamiast postarać się jakoś to zmienić, to ustawili tam policję, która "łapie" i spisuje ludzi, którzy zdecydują się przejść przez zamknięty przejazd. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do policjantów i mówię im, iż mają się tym ludziom nie dziwić, bo to jakiś absurd ten przejazd. A oni, iż dostali tu przydział i mają spisywać ludzi - dodaje.
Tą sprawą zajmujemy się na epoznan.pl regularnie i regularnie informujemy, iż w sprawie budowy bezpiecznego przejścia dla pieszych, czy to pod, czy nad torami, kilka się dzieje. Faktycznie pojawiają się tu policjanci, zapewniając, iż muszą dbać o bezpieczeństwo. - W większości przypadków do zdarzeń w obrębie przejazdów kolejowych dochodzi z powodu rażącego lekceważenia zasad bezpieczeństwa. Wjazd na przejazd kolejowy przy opuszczających się rogatkach lub wchodzenie przez pieszych na przejazd pod opuszczonymi szlabanami jest niedopuszczalne - tłumaczyła nam jakiś czas temu mł. asp. Anna Klój z poznańskiej policji.
Policjanci przypominają, iż pieszy, który zdecyduje się na wejście na torowisko, gdy zapory są opuszczone lub trwa ich opuszczanie, naraża się na mandat w wysokości 2000 złotych. Taka sama kara grozi pieszemu, który wchodzi na przejazd kolejowy za sygnalizator lub za inne urządzenie nadające sygnały przy sygnale czerwonym, czerwonym migającym lub dwóch na przemian migających sygnałach czerwonych.

2 dni temu






