Jeśli masz dziś 18, 20 czy 25 lat i zaczynasz inwestować, to wchodzisz na rynek w zupełnie innym świecie niż Twoi rodzice.
Kiedyś giełdą rządziły banki, ropa i przemysł. Dziś globalna gospodarka coraz mocniej opiera się na danych, grach online, cyberbezpieczeństwie, biotechnologii i cyfrowej infrastrukturze.
Do tego pokolenie Gen Z zaczyna inwestować szybciej niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie. Bariery wejścia praktycznie zniknęły.
W tym materiale pokażę wam fundusze ETF, które dają ekspozycję na sektory, w których to pokolenie będzie żyło, pracowało i budowało majątek przez kolejne dekady.
Bo największą przewagą młodego inwestora nie jest wiedza, a czas.
Najlepsze ETF dla młodych inwestorów. Portfel na kolejne 30 lat!
Świat inwestowania zmienił się razem z gospodarką
Świat, w który wchodzi dziś Generacja Z jako inwestorzy, nie ma wiele wspólnego z tym sprzed 20 lat. I nie chodzi o różnice pokoleniowe, tylko o strukturę gospodarki. Na początku XXI wieku wzrost ciągnęły banki, ropa, telekomy i klasyczny przemysł. Dziś ciężar gospodarki przesunął się gdzie indziej. Technologia stała się infrastrukturą, rozrywka przeniosła się do świata cyfrowego, zdrowie coraz bardziej przypomina sektor high-tech, a energia i dane są paliwem nowej gospodarki. To nie są trendy sezonowe, tylko zmiana osi, wokół której kręci się globalny kapitał.
Zresztą tak działa świat od zawsze. Kiedyś dominującym sektorem był transport z branżą kolejową, a dziś to margines gospodarki. To, na czym stoi świat, nieustannie rotuje i dalej będzie rotować.

Demokratyzacja inwestowania i szybki start pokolenia Z
Rotacja sektorowa w gospodarce to jednak nie jedyna rzecz, która zmienia się wraz z wejściem na rynek nowego pokolenia inwestorów. Inwestowanie z roku na rok przestaje być klubem dla wybranych. Od dawna już nie trzeba dzwonić do maklera, nie trzeba dużego kapitału startowego i nie trzeba doktoratu z finansów. Demokratyzacja inwestowania postępuje cały czas. Kilka kliknięć w aplikacji inwestycyjnej i masz ekspozycję na globalne rynki.
To właśnie widać w danych. Coraz więcej osób zaczyna inwestować wcześniej, a pokolenie Gen Z robi to najszybciej ze wszystkich dotychczasowych pokoleń. „Wczesna dorosłość”, a czasem choćby jeszcze wcześniej, staje się nowym punktem wejścia na rynek kapitałowy.
Ten wykres, który widzisz, nie mówi nic o „genach inwestora” ani o jakiejś wyjątkowej mentalności. Mówi coś dużo prostszego. Bariery wejścia na rynek spadły, narzędzia inwestycyjne stały się tanie i intuicyjne, a świat finansów przestał być odległą abstrakcją dla bankierów w cylindrach. Skoro pieniądz, praca i rozrywka są dziś cyfrowe, to inwestowanie też naturalnie poszło w tym kierunku.

Głównym wnioskiem płynącym z danych World Economic Forum jest fakt, iż pokolenie Z redefiniuje tradycyjne podejście do budowania kapitału, zaczynając swoją przygodę z rynkiem finansowym znacznie wcześniej niż ich rodzice czy dziadkowie. Najbardziej uderzająca różnica widoczna jest w kategorii „wczesnej dorosłości”, gdzie aż 30% przedstawicieli pokolenia Z deklaruje rozpoczęcie inwestowania, podczas gdy w pokoleniu Baby Boomers na ten sam krok zdecydowało się jedynie 6% osób. Trend ten jest widoczny również w wieku nastoletnim. Odsetek inwestujących nastolatków z pokolenia Z jest sześciokrotnie wyższy niż w przypadku pokolenia X.
Analiza momentu wejścia na rynek pracy potwierdza zmianę paradygmatu pokoleniowego. Starsze generacje (Gen X i Baby Boomers) zwykle zwlekały z inwestowaniem przez wiele lat po rozpoczęciu kariery. Młodsze pokolenia wykazują się znacznie większą proaktywnością.
I tu dochodzimy do sedna. Skoro inwestowanie zaczyna się wcześniej, a gospodarka opiera się na innych filarach niż 20 lat temu, to sensowna strategia inwestycyjna nie polega na kopiowaniu portfeli poprzednich pokoleń. Chodzi o dopasowanie ekspozycji do świata, w którym faktycznie będziesz żyć, pracować i konsumować. Właśnie dlatego ten materiał nie jest listą przypadkowych ETF-ów, tylko próbą uchwycenia sektorów, które będą realnie liczyć się przez całe dorosłe życie Gen Z.
ETF na gaming i e-sport – VanEck Video Gaming and eSports
Pierwszy ETF, który bierzemy na tapet to VanEck Video Gaming and e-sport.

Jeszcze kilkanaście lat temu gry wideo były wrzucane do jednego worka z zabawkami i rozrywką dla nastolatków. Dziś to pełnoprawny sektor gospodarki cyfrowej, który konkuruje o uwagę użytkownika z Netflixem, YouTube’em i mediami społecznościowymi. Jeszcze milenialsi poświęcali na gry wideo jedynie 60% tego czasu co na oglądanie telewizji. W przypadku pokolenia Z ten stosunek rośnie do niemal 90%. I trend jest jednoznaczny.
Jestem przekonany, iż kolejne pokolenie będzie spędzać więcej czasu w graniu niż na oglądaniu. To jest bycze dla gamingu i niepokojące dla serwisów streamingowych w długim terminie. Bo o ile czasu wolnego może nam trochę przybędzie, to doba jako taka się nie wydłuży. Już teraz widać, iż kolejne pokolenia oglądają coraz mniej telewizji. Kiedy zakończy się trend adopcji serwisów streamingowych (jak Netflix) i całkowicie zjedzą one klasyczną telewizję, to same też wejdą w tryb silniejszej konkurencji. Oglądanie nie zniknie, ale będzie musiało coraz mocniej dzielić się czasem z grami.

Co więcej, nie tylko zmienia się stosunek czasu spędzanego na grach do czasu spędzanego na innych typach rozrywki, ale ogólnie coraz większy odsetek osób w ogóle gra w gry, co w sumie nie jest żadnym odkryciem, bo każdy z nas widzi to choćby na własnych znajomych i własnym otoczeniu.

ETF VanEck Video Game e-sports daje ekspozycję właśnie na ten trend. Nie na jedną grę czy jednego wydawcę, tylko na całą infrastrukturę stojącą za globalnym przemysłem gamingowym.
Kluczowa zmiana polega na tym, iż gry przestały być jednorazowym produktem. Kiedyś kupowało się pudełko, przechodziło kampanię i temat się kończył. Dziś gry funkcjonują jak platformy usługowe. Są stale aktualizowane, rozwijane i monetyzowane przez dodatki, skórki, przepustki sezonowe i mikropłatności. To model przypominający subskrypcję, choćby jeżeli formalnie subskrypcją nie jest. Z punktu widzenia spółek gamingowych oznacza to bardziej przewidywalne przychody i dłuższy cykl życia produktu niż w klasycznej branży rozrywkowej.
ETF VanEcka obejmuje nie tylko wydawców gier, takich jak Nintendo czy Electronic Arts, ale również producentów sprzętu i kluczowych komponentów, na przykład kart graficznych. To ważne, bo gaming to nie tylko software, ale cały łańcuch wartości. Od chipów, przez silniki graficzne, po platformy dystrybucji i społeczności graczy. Dzięki temu ekspozycja nie opiera się na jednym hicie sprzedażowym, tylko na długoterminowym trendzie cyfryzacji czasu wolnego.

Dla Gen Z gry wideo to środowisko naturalne. To tam budują się znajomości, rywalizacja, status i tożsamość cyfrowa. I nie ma żadnych przesłanek, żeby ten model miał zniknąć wraz z wiekiem. Tak jak wcześniejsze pokolenia nie „wyrosły” z telewizji czy Internetu, tak Gen Z nie wyrośnie z gier. Zmienia się forma, platformy i technologie, ale sam sektor pozostanie jednym z filarów gospodarki cyfrowej. Z perspektywy inwestora oznacza to ekspozycję na coś, co nie jest chwilową modą, tylko trwałym elementem krajobrazu ekonomicznego na dekady.

ETF ESG – iShares MSCI World SRI UCITS
Jako drugi na stół wlatuje ETF iShares MSCI World SRI UCITS, czyli ETF skupiony na ESG i inwestowaniu odpowiedzialnym.

Umówmy się – ESG nigdy nie stanowiło trzonu decyzji inwestycyjnej i raczej nigdy nie będzie go stanowić. Jednak z dostępnych danych wyraźnie wynika, iż im młodsze pokolenie, tym silniejsze jest przekonanie, iż pozytywny wpływ inwestycji na świat stanowi realny powód do zainteresowania się inwestowaniem. W grupie Gen Z aż 89% respondentów deklaruje taką chęć, co sugeruje, iż dla najmłodszych inwestorów pieniądze są nie tylko narzędziem oszczędzania, ale również wyrazem ich wartości światopoglądowych.
To pokazuje, iż filtr etyczny coraz częściej staje się standardowym narzędziem przy alokacji kapitału. Odpowiedzią na ten trend jest właśnie ETF iShares MSCI World SRI.

Mechanika tego ETF-a jest prosta, ale konsekwentna. Punkt wyjścia to klasyczny MSCI World, czyli koszyk dużych i średnich spółek z rynków rozwiniętych. Następnie z tego uniwersum wycina się firmy działające w sektorach uznawanych za strukturalnie problematyczne, takich jak broń, tytoń, hazard czy paliwa kopalne. Kolejny krok to selekcja pozytywna. W portfelu zostają spółki z najlepszymi wynikami w obszarach środowiska, ładu korporacyjnego i odpowiedzialności społecznej.
To nie jest zero-jedynkowy test moralności, tylko ranking jakości zarządzania i ryzyk pozafinansowych.
Różnica względem klasycznego MSCI World polega więc nie na geografii czy skali, ale na filtrze etycznym, który – co ważne – przekłada się w dzisiejszym świecie na konkretne ryzyka biznesowe. W jaki sposób? Spółki z niskimi standardami ESG częściej mierzą się z regulacjami, karami, pozwami i presją reputacyjną. To są realne koszty, które wcześniej czy później odbijają się w wynikach finansowych. SRI nie eliminuje ryzyka rynkowego, ale próbuje ograniczyć ryzyka etyczne i regulacyjne.
Dlatego ten ETF dobrze pasuje do roli „core” w portfelu inwestycyjnym. Nie jest zakładem na jedną technologię ani na jeden sektor. To szeroka, globalna ekspozycja na rynki rozwinięte, ale z dodatkowym filtrem jakości. Dla młodego inwestora ma to szczególne znaczenie, bo horyzont inwestycyjny liczony jest w dekadach. jeżeli masz przed sobą 30 czy 40 lat inwestowania, to ryzyka regulacyjne, środowiskowe i zarządcze przestają być abstrakcją.
iShares MSCI World SRI pozwala więc uczestniczyć w globalnym wzroście gospodarczym, nie finansując jednocześnie modeli biznesowych, które w długim terminie są trudne do obrony społecznie. To nie jest ETF pod chwilową modę na ESG, ale narzędzie zaprojektowane pod długi, spokojny proces budowania majątku w świecie, w którym standardy odpowiedzialności społecznej będą raczej rosły, a nie malały. choćby jeżeli chwilowo administracja Trumpa i UE wstrzymuje wodze trendów ESG, to nie znaczy, iż całkowicie zawróci bieg rzeki. Raczej jedynie spowolni jej nurt.
Chęć większej odpowiedzialności społecznej nie wynika w 100% z regulacji, ale z naszej piramidy potrzeb Maslowa. Im bogatsi jesteśmy, tym bardziej czujemy potrzebę dbania o coś więcej niż jedzenie i dach nad głową.

Co ciekawe, w tej chwili zarówno klasyczny indeks MSCI World, jak i jego wersja ESG radzą sobie podobnie (nawet z lekką przewagą tego klasycznego indeksu), ale w długim terminie to wersja ESG ma moim zdaniem lepszy stosunek ryzyka do nagrody. Co ważne, oba ETF-y kosztują tyle samo, a ich TER wynosi 0,2%.

ETF na innowacje w ochronie zdrowia – iShares Healthcare Innovation
Kolejny z ETF dla Gen Z będzie iShares Healthcare Innovation. Fundusz skupiony na nowoczesnej odnodze sektora zdrowia.

Sektor ochrony zdrowia przez dekady był wrzucany do jednej szuflady z napisem defensywa. Stabilny popyt, niska dynamika, bezpieczna przystań na gorsze czasy. Ten obraz coraz mniej pasuje do rzeczywistości. iShares Healthcare Innovation nie inwestuje w klasyczne szpitale czy producentów leków, tylko w firmy, które próbują przebudować cały system opieki zdrowotnej od środka.
Punktem wyjścia jest demografia. Społeczeństwa w krajach rozwiniętych starzeją się gwałtownie i nieodwracalnie. Więcej osób w wieku podeszłym oznacza większą liczbę chorób przewlekłych, większą presję na systemy opieki i rosnące koszty leczenia. Jednocześnie brakuje personelu medycznego. Lekarzy i pielęgniarek nie da się wyprodukować szybciej tylko dlatego, iż rośnie zapotrzebowanie. Ta luka musi zostać wypełniona technologią.

I tu wchodzą spółki z portfela tego ETF-a. Mówimy o firmach rozwijających zaawansowaną diagnostykę opartą na danych, automatyzację procedur medycznych, robotykę chirurgiczną, terapie genowe czy precyzyjną medycynę spersonalizowaną. To nie są kosmetyczne usprawnienia. To próby zmiany sposobu, w jaki diagnozuje się choroby, planuje leczenie i zarządza całym procesem opieki nad pacjentem.

Automatyzacja diagnostyki to dobry przykład. Algorytmy analizujące obrazy medyczne potrafią dziś wspierać lekarzy w wykrywaniu nowotworów czy chorób serca szybciej i z mniejszą liczbą błędów. Nie zastępują człowieka, ale zwiększają jego wydajność i minimalizują ryzyko błędu. Przy niedoborach kadrowych to nie jest luksus, tylko konieczność. Podobnie robotyka chirurgiczna. Precyzja, krótszy czas rekonwalescencji i mniejsze ryzyko powikłań przekładają się na realne oszczędności systemowe.
Dlatego ten sektor nie zachowuje się jak klasyczna defensywa. To obszar intensywnego wyścigu technologicznego, wysokich nakładów na badania i dużych różnic między zwycięzcami a przegranymi. Nie każda spółka dowiezie obiecane przełomy, a zmienność wycen potrafi być wysoka. iShares Healthcare Innovation stara się rozwiązać ten problem dywersyfikacją. Zamiast zgadywać, która technologia okaże się tą adekwatną, inwestujesz w cały koszyk innowacji. Łącznie w ponad 170 spółek z USA, Europy, Japonii, Korei Południowej i reszty świata.
Dla Gen Z to ekspozycja na sektor, który będzie rósł razem z presją demograficzną przez kolejne dekady. Niezależnie od cyklu koniunkturalnego potrzeba leczenia, diagnostyki i poprawy jakości życia nie zniknie. Zmieni się tylko sposób, w jaki będzie realizowana. I właśnie na tę zmianę stawia ten ETF. Nie na obronę kapitału, ale na długoterminowy wyścig o to, kto zbuduje medycynę przyszłości.
Należy jednak pamiętać o zmienności tej inwestycji i o tym, iż małe firmy wchodzące w skład ETF-a często nie są rentowne i są mocno zależne od kosztu kapitału, czyli między innymi stóp procentowych. Z tego powodu ten ETF od czasu ostatniej bessy wyraźnie przegrywa z S&P 500. Nie oznacza to jednak, iż to się nie zmieni wraz z kolejnymi obniżkami stóp, które cały czas trwają.

ETF na technologię blockchain – Invesco CoinShares Blockchain
Fundusz czwarty to Invesco CoinShares Blockchain, czyli ETF skupiony na technologii blockchain.

Blockchain najczęściej kojarzy się z wykresami cen kryptowalut, gwałtownymi wzrostami i równie gwałtownymi spadkami. To skojarzenie jest zrozumiałe i w sumie po części poprawne. Wystarczy spojrzeć na wykres omawianego ETF-a i porównać go z samą ceną Bitcoina, żeby zrozumieć, iż coś w tym jest.

Jednak nie jest tak, iż ten ETF inwestuje tylko w kopalnie krypto, chociaż one też się tam pojawiają. Invesco CoinShares Blockchain został zbudowany po to, żeby mimo wszystko skupić się na technologii, a nie na czystej spekulacji. Zamiast kupować tokeny i liczyć na wzrost ich ceny, inwestujesz w spółki, które dostarczają infrastrukturę dla gospodarki cyfrowej.
Kluczowa różnica polega na tym, iż firmy z portfela mają różną ekspozycję na sam świat kryptowalut. Mówimy o giełdach aktywów cyfrowych, fintechach, dostawcach systemu blockchain, firmach zajmujących się przetwarzaniem transakcji, bezpieczeństwem danych czy integracją rozwiązań zdecentralizowanych z tradycyjnym biznesem. Ich przychody często wynikają z wolumenu, usług i licencji, a nie tylko z ceny tokenów.

To właśnie tutaj widać realną adopcję technologii. Blockchain jako technologia znajduje zastosowanie w rozliczeniach finansowych, logistyce, zarządzaniu danymi, prawach własności i identyfikacji cyfrowej. Nie każdy projekt przetrwa, ale sam koncept zdecentralizowanego zapisu danych już się zadomowił. Podobnie jak internet w latach dziewięćdziesiątych – na początku był chaotyczny, pełen spekulacji i złych pomysłów, a dziś jest niewidzialną warstwą infrastruktury.
Ten ETF jest więc bliżej łopat i kilofów niż złota. Zamiast zgadywać, który token okaże się zwycięzcą, stawiasz na firmy, które sprzedają narzędzia potrzebne do funkcjonowania całego ekosystemu. To znacząco zmienia profil ryzyka. przez cały czas jest to sektor zmienny i wrażliwy na sentyment, ale ryzyko binarne związane z jednym aktywem zostaje ograniczone.
Dla Gen Z to szczególnie istotne. Jako cyfrowi użytkownicy funkcjonują w świecie aplikacji, płatności online i danych, które muszą być przesyłane gwałtownie i bezpiecznie. Blockchain jest jedną z technologii, które próbują ten problem rozwiązać na poziomie systemowym. Invesco CoinShares Blockchain daje ekspozycję na tę warstwę bez konieczności bezpośredniego wchodzenia w rynek kryptowalut.
To nie jest ETF dla kogoś, kto chce obstawiać ceny. To propozycja dla inwestora, który zakłada, iż cyfrowa infrastruktura będzie się dalej rozwijać, a ktoś musi na tym zarabiać. I właśnie na tych „ktosiach”, a nie na samych tokenach, skupia się ten fundusz.

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.
ETF na cyberbezpieczeństwo – L&G Cyber Security
Na ostatnie miejsce zostawiłem fundusz, który gwarantuje ekspozycję na bezpieczeństwo w sieci, czyli L&G Cyber Security.

Cyberbezpieczeństwo to jeden z tych sektorów, które działają najlepiej wtedy, gdy wszystko inne zaczyna się psuć. L&G Cyber Security UCITS skupia się na konkretnym problemie – ochronie danych, systemów finansowych i infrastruktury cyfrowej w świecie, który w ogromnej części przeniósł się do sieci.
Dla gospodarki cyfrowej cyberbezpieczeństwo pełni dokładnie taką samą rolę, jak ubezpieczenia i zabezpieczenia fizyczne w świecie offline. Bankowość internetowa, płatności mobilne, chmura obliczeniowa, administracja publiczna, służba zdrowia i firmy technologiczne nie mogą funkcjonować bez ciągłej ochrony. Każdy wyciek danych, atak ransomware czy przejęcie systemu to realne straty finansowe, prawne i reputacyjne. I właśnie dlatego popyt na usługi cyberbezpieczeństwa nie znika, ale rośnie. choćby w czasie recesji.

ETF L&G Cyber Security daje ekspozycję na spółki, które zajmują się zabezpieczaniem sieci, wykrywaniem zagrożeń, ochroną tożsamości cyfrowej i infrastrukturą bezpieczeństwa. To firmy sprzedające oprogramowanie i usługi w modelu subskrypcyjnym. Przychody są powtarzalne, a koszty zmiany dostawcy wysokie. Raz wdrożone systemy bezpieczeństwa stają się częścią krytycznej infrastruktury klienta, z której nie da się po prostu zrezygnować, żeby oszczędzić.

Dla Gen Z ten temat jest wyjątkowo bliski, choćby jeżeli nie zawsze uświadomiony. Ogromna część życia zawodowego, finansowego i społecznego tego pokolenia odbywa się online. Dane osobowe, historia transakcji, komunikacja i własność cyfrowa są realnymi aktywami. Ich ochrona przestaje być dodatkiem, a staje się warunkiem funkcjonowania. To sprawia, iż cyberbezpieczeństwo jest jednym z najbardziej strukturalnych segmentów technologii.
Z perspektywy inwestycyjnej to sektor relatywnie odporny na cykle gospodarcze. Firmy mogą opóźnić inwestycje w marketing, rozwój czy ekspansję, ale nie mogą przestać płacić za ochronę danych. Ryzyko ataku rośnie wraz z cyfryzacją, a nie maleje w trudniejszych czasach. To tworzy stabilny fundament popytowy, choćby jeżeli wyceny poszczególnych spółek potrafią się wahać.
L&G Cyber Security UCITS nie jest zakładem na jedną technologię ani na jeden przełom. To ekspozycja na stałą potrzebę, która będzie tylko rosła wraz z dalszym przenoszeniem życia i gospodarki do sieci. Dla młodego inwestora to kolejny element cyfrowej infrastruktury świata, w którym będzie funkcjonował przez całe dorosłe życie.

Jak zbudować portfel ETF jako młody inwestor
Jeśli zebrać to wszystko w całość, wniosek jest dość prosty. Te ETF-y mogą śmiało stanowić bazę dla całego portfela inwestycyjnego. Z trzonem (core) w postaci MSCI World i resztą jako satelitami, które go uzupełniają. Core powinien być szeroki, nudny i odporny, a dopiero wokół niego można dokładać sektory, które odpowiadają na realne zmiany w gospodarce i stylu życia. Gaming, zdrowie, blockchain czy cyberbezpieczeństwo.
I jeszcze jedna ważna rzecz. Młodzi inwestorzy często słyszą, iż powinni inwestować „bezpiecznie”, spokojnie, ostrożnie… i to brzmi rozsądnie. Ale prawda jest taka, iż Gen Z ma jedną przewagę, której nie da się kupić żadnym ETF-em: czas.
Jeśli masz przed sobą 30 albo 40 lat inwestowania, to krótkoterminowe spadki nie są tragedią, tylko elementem gry. Co więcej, aktywne podejście – w rozsądnych proporcjach – może być dla młodych wręcz naturalne. Bo to jest moment życia, w którym możesz testować strategie, popełniać błędy i uczyć się rynku bez tego paraliżu, iż jedna zła decyzja zrujnuje Ci przyszłość.
Oczywiście pod warunkiem, iż robisz to z głową: bez dźwigni, bez hazardu, z dywersyfikacją i z limitem na „eksperymenty”. Ale jeżeli masz młody wiek i długi horyzont inwestycyjny, to ryzyko nie jest Twoim wrogiem. Ryzyko jest narzędziem, które trzeba umieć obsługiwać.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

2 godzin temu
Obserwuj 






