Kolorowe owoce na etykiecie, chwytliwa nazwa i hasło sugerujące naturalny skład nie zawsze oznaczają, iż konsument kupuje produkt zgodny z pierwszym wrażeniem. W przypadku napojów bezalkoholowych szczegóły mają ogromne znaczenie. Różnica między „napojem truskawkowym” a „napojem o smaku truskawkowym” nie jest kosmetyczna. Pierwszy powinien zawierać składniki owocowe, np. sok. Drugi może bazować wyłącznie na aromacie.
Napoje pod lupą inspekcji. Etykiety obiecują więcej niż składOstatnia kontrola IJHARS pokazuje, iż problem nie jest marginalny. Inspekcja sprawdziła 99 podmiotów, a nieprawidłowości stwierdzono aż u 45 z nich, czyli w 45,5 proc. kontrolowanych przypadków. Najczęściej kwestionowano znakowanie produktów, ale zastrzeżenia dotyczyły także parametrów fizykochemicznych, w tym obecności alkoholu w napojach oznaczonych jako 0,0 proc. vol.
Napoje bezalkoholowe to szeroka grupa produktów
Napoje bezalkoholowe nie mają jednej odrębnej definicji w przepisach prawa. Zwyczajowo zalicza się do nich produkty, które nie zawierają alkoholu albo zawierają go maksymalnie do 0,5 proc. obj. Mogą być gazowane lub niegazowane, a ich podstawowym składnikiem najczęściej jest woda.
Do tej grupy należą zarówno napoje z dodatkiem składników owocowych i warzywnych, jak i produkty, których smak, kolor oraz zapach powstają głównie dzięki dodatkom do żywności. Chodzi m.in. o aromaty, barwniki, substancje słodzące, konserwanty czy regulatory kwasowości.
Dla konsumenta oznacza to jedno: nie wystarczy spojrzeć na grafikę opakowania. Trzeba sprawdzić nazwę produktu i skład.
„Truskawkowy” i „o smaku truskawkowym” to nie to samo
Nazwa produktu powinna pozwalać konsumentowi rozpoznać jego charakter i adekwatności. Może to być nazwa zwyczajowa, np. oranżada, albo opisowa, np. „napój owocowy gazowany”.
Kluczowe znaczenie ma jednak sposób użycia określeń odnoszących się do owoców. jeżeli na opakowaniu widnieje nazwa „napój truskawkowy”, truskawkowy smak powinien wynikać z obecności składników owocowych, np. soku. jeżeli produkt zawiera jedynie aromat, adekwatnym oznaczeniem powinno być „napój o smaku truskawkowym”.
To ważna różnica, bo konsument ma prawo wiedzieć, czy kupuje napój z realnym dodatkiem owocu, czy produkt aromatyzowany.
Nazwy alkoholi nie mogą udawać napojów bezalkoholowych
IJHARS zwraca uwagę także na inny problem: używanie nazw prawnych zarezerwowanych dla napojów alkoholowych. W przypadku napojów bezalkoholowych nie wolno stosować określeń takich jak gin, rum, wódka, whisky czy szampan.
Niedozwolone są również nazwy fantazyjne lub celowo zniekształcone, które wyraźnie nawiązują do alkoholi, np. „Ginzero”, „VirGin”, „W#!$ky” czy „SzamPan”. Takie oznaczenia mogą wprowadzać konsumenta w błąd i budować skojarzenie z produktem, którym napój w rzeczywistości nie jest.
Co musi znaleźć się na etykiecie napoju?
Etykieta napoju bezalkoholowego musi zawierać podstawowe informacje umożliwiające świadomy wybór produktu. Obowiązkowe są m.in. nazwa produktu wraz z określeniem jego charakteru, np. „napój bezalkoholowy gazowany o smaku pomarańczowym”, a także wykaz składników podany w kolejności malejącej.
Na opakowaniu powinny znaleźć się również: ilość netto, data minimalnej trwałości, warunki przechowywania, wartość odżywcza, dane podmiotu odpowiedzialnego oraz kraj pochodzenia, o ile jego brak mógłby wprowadzać konsumenta w błąd.
To właśnie z etykiety można dowiedzieć się, czy produkt faktycznie zawiera deklarowane składniki, czy tylko sugeruje je nazwą, grafiką albo hasłem marketingowym.
Skład zdradza więcej niż reklama
W składzie napojów bezalkoholowych, oprócz wody, najczęściej pojawiają się składniki owocowe, cukier oraz dozwolone dodatki do żywności. Mogą to być m.in. substancje słodzące, aromaty, barwniki, substancje konserwujące i regulatory kwasowości.
Jeżeli składnik pojawia się w nazwie napoju, producent musi podać jego ilość. Oznacza to, iż w przypadku „napoju jabłkowo-truskawkowego” konsument powinien znaleźć informację o procentowej zawartości soku jabłkowego i truskawkowego.
Dzięki temu można sprawdzić, czy wyróżniony na opakowaniu składnik rzeczywiście odgrywa istotną rolę w produkcie, czy jest tylko elementem marketingowej prezentacji.
Słodziki, barwniki, kofeina i aspartam wymagają dodatkowych informacji
Niektóre składniki wymagają szczególnego oznakowania. jeżeli napój zawiera substancje słodzące, obok nazwy produktu powinna znaleźć się informacja „zawiera substancje słodzące” albo „zawiera cukier i substancje słodzące”.
W przypadku niektórych barwników, takich jak tartrazyna czy czerwień allura, etykieta musi zawierać ostrzeżenie, iż dana substancja może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci.
Szczególne zasady dotyczą również kofeiny. Przy zawartości powyżej 150 mg/l konieczne jest ostrzeżenie: „Wysoka zawartość kofeiny; nie zaleca się stosowania u dzieci, kobiet w ciąży i kobiet karmiących piersią”. o ile napój zawiera kofeinę powyżej tego poziomu lub taurynę, musi pojawić się także informacja „Napój energetyzujący” albo „Napój energetyczny”.
W przypadku aspartamu producent musi poinformować o obecności źródła fenyloalaniny, np. poprzez oznaczenie: „zawiera aspartam (źródło fenyloalaniny)” lub „zawiera źródło fenyloalaniny”.
IJHARS: nieprawidłowości u prawie połowy kontrolowanych podmiotów
Ostatnia kontrola jakości handlowej napojów bezalkoholowych pokazała znaczącą skalę problemu. IJHARS sprawdziła 99 podmiotów, a nieprawidłowości stwierdziła w 45 podmiotach, czyli w 45,5 proc. przypadków.
W zakresie parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 7,4 proc. partii, natomiast w zakresie znakowania aż 35,2 proc. partii.
To oznacza, iż największym problemem nie zawsze była sama jakość produktu w sensie laboratoryjnym, ale sposób jego prezentowania konsumentowi. Innymi słowy: produkt mógł wyglądać na opakowaniu inaczej, niż wynikało to z jego rzeczywistego składu.
Alkohol w napojach 0,0 proc. i niezadeklarowane substancje
Wśród nieprawidłowości fizykochemicznych IJHARS wskazała m.in. obecność alkoholu do 0,28 proc. w napojach bezalkoholowych oznakowanych jako 0,0 proc. vol.
Kontrolerzy wykrywali także obecność substancji, których nie zadeklarowano na opakowaniu, np. substancji słodzących. Zastrzeżenia dotyczyły również zawyżonej zawartości cukrów ogółem w stosunku do informacji podanej w wartości odżywczej.
Dla konsumenta to istotne, zwłaszcza jeżeli kupuje produkt ze względu na dietę, ograniczanie cukru, unikanie słodzików albo wybór napojów bez alkoholu.
Najwięcej problemów było ze znakowaniem
W zakresie znakowania IJHARS kwestionowała m.in. użycie nazw zawierających nazwy prawne napojów alkoholowych albo określeń imitujących te nazwy. Chodziło o oznaczenia takie jak „Gin”, „Rum”, „Tequila”, „SZAM PAN”, „W#!$ky”, „London gin”, „VODKA” czy „Cydr”.
Inspekcja wskazała również przypadki braku adekwatnych nazw opisowych, np. informacji, czy produkt jest gazowany, czy niegazowany. Kwestionowano także niewłaściwe nazwy, takie jak „bezalkoholowy napój o smaku Spritz”.
Pojawiały się też nazwy wprowadzające w błąd. Przykładem był „napój imbirowy”, w którego składzie nie wymieniono imbiru, albo „napój z dodatkiem ziół”, gdy produkt zawierał jedynie ekstrakt ziół będący naturalnym aromatem.
Owoce na etykiecie, ale niekoniecznie w składzie
Jednym z najbardziej czytelnych przykładów wprowadzania konsumenta w błąd są grafiki owoców na opakowaniu. IJHARS zakwestionowała przypadki, w których na opakowaniu umieszczono wizerunek owocu, mimo iż produkt nie zawierał tego owocu ani innych naturalnych składników z niego pochodzących.
Kontrolerzy wskazali także przykład oznaczenia „20 proc. soku” przy grafice truskawki, podczas gdy napój zawierał 20 proc. soku jabłkowego z zagęszczonego soku jabłkowego oraz naturalny aromat truskawkowy.
Dla konsumenta taka prezentacja może sugerować, iż kupuje napój z sokiem truskawkowym. W rzeczywistości wyróżniony owoc może być jedynie elementem smaku i grafiki, a nie rzeczywistym składnikiem produktu.
Polskie nazwy na opakowaniu, kraj pochodzenia z Litwy
Wśród zakwestionowanych oznaczeń znalazły się także odniesienia do polskich nazw geograficznych, takich jak „podlaskie”, „Białowieża” czy „Puszcza natura”, podczas gdy na opakowaniu jako kraj pochodzenia wskazano Litwę.
Takie oznaczenia mogą budować skojarzenie z lokalnym, krajowym pochodzeniem produktu. Dlatego w przypadku żywności szczególnie ważne jest, aby komunikaty marketingowe nie rozmijały się z rzeczywistą informacją o pochodzeniu.
Świadomy wybór zaczyna się od etykiety
Kupując napój, warto patrzeć nie tylko na przód opakowania, ale przede wszystkim na wykaz składników. Grafika owoców, hasła reklamowe i duże oznaczenia na froncie mogą sugerować wysoką zawartość danego składnika, choć faktyczny skład bywa inny.
Najważniejsze pytania, jakie warto sobie zadać przy półce, są proste: czy napój zawiera sok, czy tylko aromat? Ile procent deklarowanego składnika rzeczywiście jest w produkcie? Czy zawiera cukier, słodziki, kofeinę albo barwniki wymagające ostrzeżeń? Czy nazwa nie sugeruje czegoś, czego nie ma w składzie?
Wyniki kontroli IJHARS pokazują, iż taka ostrożność ma uzasadnienie. W przypadku napojów bezalkoholowych opakowanie potrafi obiecywać więcej, niż faktycznie znajduje się w butelce lub puszce.

3 godzin temu















