Nasdaq-100 po jednej z najgorszych sesji od 1987 r. Czy historia daje nadzieję na odbicie?

1 godzina temu

Nasdaq-100 stracił 5 listopada 6,36 proc., co było 31. najgorszą sesją w historii indeksu od początku 1987 r. Śledzący go fundusz QQQ spadł o 6,49 proc. Dla inwestorów szukających okazji po tak gwałtownej wyprzedaży pocieszeniem może być fakt, iż po podobnych sesjach częściej dochodziło do odbicia niż do kontynuacji spadków. Skala i trwałość ewentualnego odreagowania będą jednak zależeć od tego, czy obawy związane z ograniczeniem inwestycji w infrastrukturę sztucznej inteligencji znajdą potwierdzenie w zamówieniach oraz prognozach wyników spółek.

Rosną obawy o tempo rozbudowy centrów danych

Wątpliwości dotyczące opłacalności dalszej rozbudowy infrastruktury AI narastały jeszcze przed wyborami w USA. Inwestorzy coraz częściej zadawali pytanie, kiedy wielomiliardowe nakłady inwestycyjne przełożą się na proporcjonalnie wysokie przychody. Wyniki wyborów mogły dodatkowo wzmocnić te obawy.

Szczególną uwagę zwrócono na Teksas, najważniejszy dla rozwoju infrastruktury AI w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze przed wyborami administracja Grega Abbotta wstrzymała wydawanie nowych pozwoleń dla centrów danych i rozszerzyła audyt dotyczący wpływu tych projektów na sieć energetyczną oraz zasoby wodne. Po zwycięstwie Giny Hinojosy rynek zaczął obawiać się, iż ograniczenia mogą zostać utrzymane dłużej, a choćby rozszerzone. Sama Hinojosa podczas kampanii opowiadała się za wstrzymaniem nowych inwestycji do czasu wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń dla lokalnych społeczności, systemu energetycznego i zasobów wodnych.

Dla producentów procesorów i dostawców infrastruktury oznaczałoby to ryzyko przesunięcia części przychodów w czasie. Firmy oferujące moc obliczeniową również mogłyby napotkać bariery w dalszej ekspansji. Przy wycenach opartych na założeniu wieloletniego dynamicznego wzrostu choćby opóźnienie części inwestycji może wystarczyć, by obniżyć bieżącą wartość oczekiwanych zysków. Warto jednak zauważyć, iż nie jest to jeszcze scenariusz zakładający załamanie popytu na rozwiązania AI. Większość obaw dotyczy podaży infrastruktury i tempa realizacji projektów, a nie samego zapotrzebowania na usługi wykorzystujące sztuczną inteligencję.

Po podobnych spadkach od 1987 r. częściej pojawiało się odbicie

Spośród 10 038 sesji Nasdaq-100 od początku 1987 r. jedynie 30 zakończyło się większym spadkiem niż ten z 5 listopada. W tej grupie znajdują się dni z okresu krachu z 1987 r., pękania bańki internetowej, globalnego kryzysu finansowego oraz pandemii. Takie porównanie pokazuje skalę obecnej przeceny, ale przypomina też, iż podobny jednodniowy spadek może wynikać z zupełnie różnych przyczyn gospodarczych i rynkowych.

Po miesiącu od wcześniejszych, porównywalnych wyprzedaży indeks znajdował się powyżej poziomu zamknięcia z dnia przeceny w 19 z 30 przypadków. Taka sama liczba wzrostowych obserwacji występowała po trzech miesiącach. Średnia stopa zwrotu wynosiła odpowiednio 5,04 proc. oraz 5,97 proc., a mediana po trzech miesiącach sięgała 6,27 proc.

Historia wskazuje więc, iż po wyjątkowo słabych sesjach częściej dochodziło do odreagowania niż do dalszego pogłębiania strat. Nie oznacza to jednak, iż ryzyko pozostawało niewielkie. Przewaga wzrostowych przypadków była widoczna, ale jednocześnie pozostawiała dużo miejsca na scenariusze dalszej przeceny.

Jednocześnie sama skala spadku nie pozwala stwierdzić, iż presja podaży już wygasła. W historycznej próbie po trzech miesiącach zdarzały się zarówno dalsze straty przekraczające 30 proc., jak i wzrosty przekraczające 40 proc. Średnia dodatnia stopa zwrotu była więc efektem bardzo zróżnicowanych doświadczeń inwestorów. Warto także pamiętać, iż część obserwacji pochodzi z następujących po sobie sesji kryzysowych, przez co analizowane okresy częściowo nakładają się na siebie.

Dwie dekady pokazują różnicę między 2008 a 2020 rokiem

W ciągu ostatnich 20 lat sesja z 5 listopada była siódmą najgorszą zarówno dla Nasdaq-100, jak i dla funduszu QQQ. W próbie obejmującej 5031 sesji tylko sześć wcześniejszych spadków było głębszych. Wszystkie przypadły na lata 2008 lub 2020. To bardziej współczesne porównanie, choć oparte wyłącznie na dwóch skrajnych epizodach rynkowych.

Po miesiącu od takich sesji Nasdaq-100 był wyżej w czterech z sześciu przypadków. Średnia stopa zwrotu wynosiła 6,43 proc. Po trzech miesiącach rosła do 12,06 proc., choć dodatni wynik pojawiał się już tylko w połowie obserwacji. Dobrze pokazuje to przykład 29 września 2008 r. Po tamtej sesji indeks stracił jeszcze 12,97 proc. w ciągu kolejnego miesiąca i 21,59 proc. w ciągu trzech miesięcy. Jednodniowa wyprzedaż była jedynie elementem dłuższego procesu pogarszania się sytuacji rynkowej.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja po 16 marca 2020 r. W ciągu miesiąca Nasdaq-100 wzrósł o 24,75 proc., a po trzech miesiącach był wyżej o 41,72 proc. To właśnie tak silne odbicia sprawiają, iż średnie historyczne stopy zwrotu po okresach paniki mogą wyglądać bardzo atrakcyjnie, jednak przy tak niewielkiej liczbie obserwacji pojedynczy wyjątkowo dobry wynik ma duży wpływ na obraz całej próby.

O przyszłości rynku zdecydują zamówienia i prognozy zysków

Obecna wyprzedaż pokazuje, iż uczestnicy rynku coraz mocniej różnicują perspektywy poszczególnych segmentów sektora technologicznego. Wolniejsza rozbudowa centrów danych byłaby potencjalnie niekorzystna dla producentów procesorów, sprzętu sieciowego i infrastruktury. Z drugiej strony dla części największych firm finansujących te inwestycje oznaczałaby mniejszą presję na wydatki kapitałowe oraz mniejsze potrzeby pożyczkowe.

Dlatego samo spowolnienie inwestycji nie musi oznaczać jednoznacznie negatywnego scenariusza dla całego sektora technologicznego. Warto również pamiętać, iż ograniczenie tempa budowy centrów danych nie jest równoznaczne z potwierdzonym spadkiem popytu na usługi AI. Inwestycje mogą być opóźniane przez kwestie regulacyjne, dostępność energii czy koszt finansowania. Każdy z tych czynników niesie odmienne konsekwencje dla przychodów, marż i zdolności przedsiębiorstw do generowania zysków.

Kluczowe staje się więc rozróżnienie pomiędzy przejściowym opóźnieniem części projektów a trwałym obniżeniem oczekiwań dotyczących rentowności całego sektora. o ile spółki utrzymają poziom zamówień i nie obniżą prognoz wyników, a obecne ograniczenia okażą się mniej dotkliwe niż zakłada rynek, poprawa nastrojów mogłaby stworzyć warunki do wyraźnego odbicia. Z kolei opóźnienia inwestycji połączone z rewizją prognoz zysków zwiększałyby ryzyko przedłużenia przeceny.

Historia od 1987 r. pokazuje, iż po tak gwałtownych wyprzedażach odbicia były częste, a niekiedy bardzo dynamiczne. Zestawienie doświadczeń z 2008 i 2020 r. przypomina jednak, iż niemal identyczna skala paniki może prowadzić do zupełnie różnych rezultatów. Dlatego w najbliższych tygodniach więcej o trwałości obecnej przeceny powiedzą raporty spółek, zmiany zamówień i prognoz wyników niż sama pozycja ostatniej sesji w historycznych statystykach, aczkolwiek sesja z 5 listopada 2026 r. z pewnością zapisze się na kartach tejże historii.

Idź do oryginalnego materiału