
Nawożenie azotem jabłoni w maju nie jest już prostą kontynuacją wiosennego planu. Po przymrozkach część sadów wygląda dobrze, ale w innych dopiero po rozcięciu zawiązków widać uszkodzenia. Dlatego druga dawka azotu nie powinna iść z rozpędu. Najpierw trzeba sprawdzić, czy drzewo ma jeszcze co wykarmić.
W sadzie wszystko może wyglądać spokojnie z drogi. Zielono, liście są, kwitnienie za nami. Problem zaczyna się dopiero w kwaterze.
Jeden rząd trzyma zawiązki. W drugim część owoców ma ciemny środek. W trzecim obraz będzie jasny dopiero po kilku kolejnych dniach. I właśnie tu zaczyna się prawdziwa decyzja o azocie.
Azot jest potrzebny jabłoniom. To nie ulega wątpliwości. Wpływa na wzrost liści, pędów i rozwój owoców. Jednak przy słabym zawiązaniu nie zrobi jabłek z niczego. Może za to mocno ruszyć drzewo w pędy.
Dlatego w maju pytanie nie brzmi już tylko: ile azotu dać pod jabłonie? Ważniejsze jest inne: czy ta konkretna kwatera powinna dostać drugą dawkę?
Maj zmienia decyzję w sadach
Pierwsza dawka azotu zwykle trafia do sadu wczesną wiosną. Wtedy sadownik pracuje jeszcze na założeniach: siła wzrostu, analiza gleby, przewidywany plon, historia kwatery.
Pierwsza dawka azotu to temat wcześniejszego etapu sezonu. Sadownik podejmuje ją jeszcze przed pełną oceną zawiązania, zwykle przed kwitnieniem. Szerzej opisaliśmy to w poradniku o tym, czy nawożenie jabłoni przed kwitnieniem jest potrzebne.
W maju sytuacja jest inna. Drzewa są po kwitnieniu albo blisko oceny zawiązania. Do tego dochodzą przymrozki, które w wielu sadach nie zadziałały równo. Sadownik podkreśla, iż końcówka kwietnia i pierwsza połowa maja nie dały sadom spokojnego wejścia w sezon. Chłodne noce, przymrozki i wolniejsze tempo wegetacji sprawiają, iż najpierw trzeba ocenić zawiązki.
W rozmowie telefonicznej z sadowniczeabc.pl, sadownik z rejonu grójecko-wareckiego, zwraca uwagę, iż majowa decyzja o azocie jest w tym roku wyjątkowo nierówna.
Jedna kwatera może wymagać dalszego zasilania. Druga powinna poczekać. Trzecia nie powinna dostać drugiej dawki wcale.
Dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, w opracowaniu „Nawożenie i wapnowanie jabłoni” podaje, iż w większości przypadków nawozy azotowe stosuje się jednorazowo wczesną wiosną. Jednak na terenach narażonych na przymrozki wskazane jest podzielenie dawki N na dwie części: 50–70% rocznej dawki wczesną wiosną oraz 30–50% bezpośrednio po opadzie czerwcowym.
I dalej pada zdanie, które w tym sezonie jest najważniejsze:
„Jeśli przymrozki wiosenne spowodują duże uszkodzenia kwiatów/zawiązków, to rezygnuje się ze stosowania drugiej dawki N.” — dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, Nawożenie i wapnowanie jabłoni, InHort.
Azot ma pracować na plon jabłek z 1 hektara
Przy dobrym zawiązaniu druga część azotu może mieć sens. Drzewo ma wtedy owoce do wykarmienia, a składnik może wspierać ich wzrost. Przy małym plonie sytuacja się odwraca.
Jeśli zawiązków zostało niewiele, dodatkowy azot pójdzie tam, gdzie drzewo najłatwiej go wykorzysta. Często w liście i pędy. Sad będzie wyglądał „mocno”, ale niekoniecznie da więcej jabłek.
To jest dziś główny problem w dyskusjach sadowników. Nie chodzi o to, czy azot jest potrzebny w sadzie. Chodzi o to, czy w danej kwaterze ma jeszcze na czym pracować.
Dlatego coraz częściej decyzja nie dotyczy całego gospodarstwa. Dotyczy odmiany, stanowiska, uszkodzeń po mrozie i realnej liczby zawiązków.
Co mówi InHort o dawkach?
Dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, w opracowaniu „Nawożenie i wapnowanie jabłoni” wskazuje, iż optymalne dawki azotu dla sadów jabłoniowych zależą od zawartości materii organicznej w glebie oraz poziomu azotu w liściach.
W sadach owocujących najczęściej mieszczą się one w zakresie 20–80 kg N/ha. Te dawki dotyczą sadów, w których wzdłuż rzędów drzew utrzymuje się ugór herbicydowy lub mechaniczny.
W opracowaniu „Program nawożenia dla jabłoni”, również przygotowanym przez dr. hab. Pawła Wójcika, prof. IO, podano orientacyjne dawki azotu według zawartości materii organicznej w glebie.
| Pierwsze 2 lata | 15–20 g N/m² | 10–15 g N/m² | 5–10 g N/m² |
| Następne lata | 60–80 kg N/ha | 40–60 kg N/ha | 20–40 kg N/ha |
To nie jest tabela do mechanicznego przepisania na rozsiewacz. W „Programie nawożenia dla jabłoni” autorzy zaznaczają, iż potrzeby nawozowe sadów jabłoniowych wobec azotu można szacować na podstawie materii organicznej w glebie, ale dawki trzeba traktować orientacyjnie i weryfikować siłą wzrostu drzew oraz zawartością N w liściach.
W maju to zastrzeżenie ma szczególne znaczenie. Po przymrozkach choćby dobra dawka z tabeli może być za wysoka dla kwatery, która straciła większość plonu.
Co widać po sadach?
Po przymrozkach nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich sadów. Jedna kwatera jeszcze kwitnie, druga przekwita, a w trzeciej dopiero będzie widać, czy coś się zawiązało. Dlatego z drugą dawką azotu nie ma sensu jechać z rozpędu. Najpierw trzeba sprawdzić kwiaty, zalążnie, młode zawiązki i siłę wzrostu drzew. Dopiero potem wraca pytanie, czy rozsiewacz w ogóle powinien wjechać w tę kwaterę.
Nie każda kwatera taka sama
Sadownicy dobrze wiedzą, iż przymrozek nie chodzi równo. Niżej położona część kwatery może mieć większe straty. Odmiana kwitnąca w innym terminie może wyjść z tego lepiej albo gorzej. Dlatego ocena „sad wygląda nieźle” jest za słaba.
Trzeba rozciąć zawiązki. Sprawdzić środek owocu. Porównać drzewa w różnych częściach kwatery. Zobaczyć, czy uszkodzenia są punktowe, czy powtarzają się na większej powierzchni. Dopiero potem wraca temat azotu. jeżeli zawiązanie jest dobre, można myśleć o dalszym prowadzeniu sadu pod plon. jeżeli obraz jest niepewny, lepiej nie przyspieszać. o ile uszkodzenia są duże, druga dawka N może wypaść z programu.
Murawa i ściółka komplikują sprawę
Jest jeszcze jeden element, który łatwo pominąć. Azot w sadzie konkuruje nie tylko z potrzebami jabłoni. Konkurują o niego także murawa, chwasty i część ściółek organicznych.
InHort podaje, iż przy murawie na całej powierzchni sadu lub silnym zachwaszczeniu wokół drzewek dawki N powinny wzrosnąć o około 50%. Przy ściółkach organicznych o wysokim stosunku węgla do azotu, takich jak słoma, kora czy ścinki gałęzi, dawki N zwiększa się o 30–50%.
To nie znaczy jednak, iż po przymrozkach trzeba dosypać azotu automatycznie.
Jeśli plon został, a konkurencja murawy jest duża, korekta może być uzasadniona. jeżeli plonu prawie nie ma, wyższa dawka może tylko napędzić wzrost wegetatywny.
Właśnie dlatego decyzja w maju musi być bardziej przyziemna niż tabelaryczna.
Młody sad to osobny temat
W młodych sadach nawożenie azotem wygląda inaczej niż w pełni owocujących kwaterach.
Dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, podaje, iż w pierwszym roku prowadzenia sadu azot stosuje się dwukrotnie. Pierwsza dawka, około 30% potrzeb nawozowych, trafia w fazie nabrzmiewania lub pękania pąków. Reszta — pod koniec czerwca. W drugim roku pierwsza dawka stanowi 50–70% potrzeb i jest stosowana wczesną wiosną, a pozostała część pod koniec czerwca.
W pierwszych dwóch latach nawozy azotowe stosuje się wokół pni, w promieniu około 1,5 raza większym niż zasięg korony. Przy gęstym sadzeniu można rozsiewać je pasowo wzdłuż rzędu.
W młodym sadzie celem nie jest „wyciśnięcie” plonu. Celem jest zbudowanie drzewa. Ale i tu nadmiar azotu nie jest obojętny. Zbyt silny wzrost może później utrudnić prowadzenie korony.
Metodyka IP: analiza, nie zgadywanie
W „Metodyce Integrowanej Produkcji Jabłek”, opracowanej pod kierunkiem prof. dr hab. Piotra Sobiczewskiego i zaktualizowanej pod kierunkiem dr hab. Mirosławy Cieślińskiej, prof. IO-PIB, nawożenie jabłoni jest częścią szerszego systemu prowadzenia sadu.
Metodyka przypomina, iż integrowana produkcja ma opierać nawożenie na faktycznym zapotrzebowaniu roślin na składniki pokarmowe.
W praktyce oznacza to, iż sadownik nie powinien opierać majowej decyzji wyłącznie na tym, co zaplanował zimą. Plan jest potrzebny. Ale po przymrozkach trzeba go sprawdzić w sadzie.
Analiza gleby pokazuje zasobność stanowiska. Analiza liści pomaga ocenić odżywienie drzew. Lustracja mówi, co realnie zostało na gałęziach.
Bez tego druga dawka azotu jest bardziej ruchem z przyzwyczajenia niż decyzją technologiczną.
A co z nawożeniem dolistnym?
Po przymrozkach często pojawia się pokusa, żeby ratować sad zabiegami dolistnymi. Czasem mają one sens, ale nie zastępują nawożenia doglebowego. Nie cofają też uszkodzeń mrozowych.
W opracowaniu „Nawożenie i wapnowanie jabłoni” dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, pisze:
„Nawożenie dolistne należy traktować jako uzupełnienie nawożenia doglebowego.” — dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, Nawożenie i wapnowanie jabłoni, InHort.
Autor dodaje, iż taki zabieg wykonuje się wtedy, gdy roślina nie może pobrać lub przetransportować odpowiedniej ilości składnika w okresie największego zapotrzebowania.
To ważne rozróżnienie. Dolistne wsparcie może pomóc drzewu w stresie. Nie powinno jednak maskować błędnej decyzji o dawce azotu podanej do gleby.
Jaki nawóz azotowy wybrać?
W pierwotnym tekście Przemysława Matuszewskiego mocny był prosty podział nawozów na szybciej i wolniej działające. Taki kierunek warto zostawić, ale trzeba go mocniej powiązać z decyzją sadownika.
Saletra amonowa działa dość szybko, bo zawiera formę azotanową i amonową. Może pasować tam, gdzie sad ma realny plon i potrzebuje sprawnego dostępu do azotu.
Saletrzak działa wolniej niż saletra amonowa. Wnosi też wapń i magnez, ale nie zastępuje programu wapniowego prowadzonego pod jakość owoców.
Saletra wapniowa daje gwałtownie dostępną formę azotu. Bywa rozważana wtedy, gdy potrzebna jest szybka reakcja.
Mocznik wymaga przemian w glebie. Dlatego nie jest najlepszym wyborem, jeżeli sadownik oczekuje natychmiastowego działania przez korzenie.
Siarczan amonu wnosi azot i siarkę, ale zakwasza glebę. Przy wyborze trzeba więc znać pH, a nie tylko cenę nawozu.
Co teraz robią sadownicy?
W rozmowach sadowników dominuje ostrożność. Nie ma jednego nastroju, bo dzisiaj nie ma jednego obrazu sadów. Ci, którzy mają dobre zawiązanie, nie chcą odpuścić plonu. Patrzą na siłę wzrostu, pogodę i zastanawiają się, czy druga dawka będzie pracować na owoce. Zaś ci, którzy widzą mocne uszkodzenia, coraz częściej liczą koszty. Azot, przejazd, czas, późniejszy wzrost pędów. Przy słabym plonie rachunek gwałtownie przestaje się spinać.
Najtrudniejsze są kwatery pośrednie. Tam, gdzie coś zostało, ale nie wiadomo ile. W takich sadach najrozsądniej poczekać z decyzją do wyraźniejszej oceny zawiązania. To nie jest sezon na nawożenie całego sadu jednym książkowym schematem.
Kiedy druga dawka ma sens?
Druga dawka azotu ma sens, gdy zawiązanie jest dobre, drzewa nie rosną zbyt silnie, a sad ma realny potencjał plonu.
Może mieć sens także tam, gdzie murawa albo ściółki zwiększają konkurencję o azot. Ale przez cały czas trzeba patrzeć na owoce, nie tylko na glebę.
Jeżeli sad dobrze zawiązał, azot może pomóc utrzymać wzrost owoców. jeżeli zawiązków jest mało, dokładanie nawozu może skończyć się głównie pędami.
W maju liczy się kwatera
W maju nie ma jednej odpowiedzi dla całego sadu. Jedna kwatera może dostać drugą dawkę. Druga powinna poczekać. Trzecia powinna z niej zrezygnować.
Najpierw trzeba zobaczyć zawiązki. Potem ocenić wzrost. Dopiero na końcu wrócić do nawozu.
Jeśli plon został, azot może pracować. jeżeli przymrozek zabrał dużą część kwiatów albo młodych owoców, druga dawka N nie odbuduje jabłek. Może tylko podbić wzrost drzewa.
Źródła:
- Dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, „Nawożenie i wapnowanie jabłoni”, Instytut Ogrodnictwa, Skierniewice 2020: PDF
- Dr hab. Paweł Wójcik, prof. IO, „Program nawożenia dla jabłoni”, Instytut Ogrodnictwa, Skierniewice 2020: PDF
- „Metodyka Integrowanej Produkcji Jabłek”, wydanie siódme zmienione, zatwierdzona przez GIORiN, Warszawa, styczeń 2023 r.: PDF

1 godzina temu




![Ceny bydła runęły o kolejne 1 zł. Sprawdzamy stawki [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/05/12/h_447767_1280.png)








