Nawożenie azotem ozimin – jak zaplanować dawki i zwiększyć plon?

2 godzin temu
Zdjęcie: Nawożenie azotem ozimin – jak zaplanować dawki i zwiększyć plon?


Przed rozpoczęciem wegetacji ozimin warto zaplanować całą strategię nawożenia azotem. Odpowiedni termin, dawka oraz forma składnika pozwalają na efektywny start roślin, kształtowanie ich pokroju oraz budowanie potencjału plonowania.

Nawożenie azotem – wyzwania technologiczne i prawne

W produkcji roślinnej kilka jest tematów równie skomplikowanych prawnie i technologicznie jak nawożenie azotem. To on wiosną w największym stopniu wpływa na tempo regeneracji po zimie, wigor wzrostu i liczbę pędów kłosonośnych u zbóż, a w rzepaku na dynamikę wzrostu i rozwój rozgałęzień. Jednocześnie to składnik najbardziej podatny na straty – jest drogi, mobilny w glebie, a ponadto może zadziałać wbrew oczekiwaniom, gdy termin lub forma nie zostaną trafnie dobrane.

Wiosenna strategia azotowa w oziminach decyduje, czy roślina wykorzysta potencjał stanowiska. Warto więc dobrze zaplanować działania – rozpoczynając od analizy zasobów w glebie, przez dobór formy nawozu i podział dawek, po wykorzystanie okien pogodowych z uwzględnieniem obowiązujących przepisów.

Azot jako pierwiastek plonotwórczy

Azot jest podstawowym budulcem roślin – wchodzi w skład aminokwasów i białek, kwasów nukleinowych oraz chlorofilu, a więc bezpośrednio wpływa na fotosyntezę i tempo tworzenia biomasy. Oznacza to, iż najmocniej odpowiada za wzrost, powierzchnię liści, liczbę źdźbeł i zdolność roślin do wykorzystania światła, więc jego niedobór w największym stopniu ogranicza plonowanie.

Dlatego w oziminach pierwszy błąd azotowy często rzutuje na cały sezon. jeżeli zbyt późno pobudzimy krzewienie pszenicy, nie cofniemy straconych pędów, a gdy rzepak wejdzie w wiosnę „głodny”, nie odzyskamy odrzuconych rozgałęzień i łuszczyn. Azot działa szybko, ale najpierw musi znaleźć się w zasięgu korzeni roślin.

Azot z gleby – ile go naprawdę jest?

Najtańszy azot to ten, który już jest w profilu glebowym i zostanie wykorzystany przez roślinę. Problem w tym, iż nigdy nie wiadomo, ile jest go wiosną w glebie. Z tego powodu zawartość azotu mineralnego (test Nmin) jest jedną z najbardziej przydatnych informacji do układania dawek wiosennych. Daje nam odpowiedź, ile kg N w formach dostępnych jest w warstwach 0–30 cm i 31–60 cm, czyli tam, gdzie jest główna masa korzeni.

Zawartość Nmin pozwala realnie skorygować plan nawożenia. Na stanowiskach po roślinach bobowatych, po oborniku, na polach z wysoką mineralizacją lub po łagodnej zimie zasób glebowy potrafi być na tyle duży, iż pierwszą dawkę N można zmniejszyć albo przesunąć. Z kolei na glebach lekkich, po mokrej jesieni i z dużym odpływem wód zawartość Nmin bywa niska i wtedy szybka pierwsza dawka azotu staje się niezastąpiona, bo roślina nie zacznie się rozwijać, zanim składnik nie przemieści się w strefę korzeni.

Analizę zawartości Nmin trzeba traktować jako punkt wyjścia do bilansu nawożenia azotowego. Najpierw ustalamy potrzeby roślin na zakładany plon. Następnie odejmujemy azot działający z gleby i nawozów organicznych – pamiętając, iż rośliny nigdy nie zużyją całego azotu obecnego w glebie. Na koniec dobieramy formy i terminy tak, aby ograniczyć straty i zdążyć przed fazami największego zapotrzebowania roślin.

Potrzeby pokarmowe zbóż ozimych i rzepaku na azot

W pszenicy ozimej azot odpowiada zarówno za plon, jak i jakość. W uproszczeniu, dla pszenicy jakościowej potrzeba więcej azotu oraz lepszego jego rozłożenia w czasie, bo białko i parametry ziarna buduje się później niż samą masę plonu. W praktycznych przeliczeniach często przyjmuje się rząd wielkości około 28–32 kg N na 1 tonę ziarna wraz z odpowiednią ilością słomy, co daje punkt odniesienia do bilansu dawki. W pszenicy paszowej wystarczy około 23–26 kg N na 1 tonę planowanego plonu.

Rzepak ozimy jest rośliną o bardzo wysokiej dynamice poboru azotu po ruszeniu wegetacji. Tu pierwszy zabieg ma znaczenie kluczowe. Rośliny rozpoczynają intensywny wzrost w niskich temperaturach i istnieje ryzyko, iż zaczną redukować elementy plonowania, zanim wegetacja na dobre się rozkręci. Ilość azotu, jaka jest niezbędna do wyprodukowania 1 tony nasion wraz z towarzyszącą masą słomy, wynosi około 50–60 kg N.

Formy azotu – działanie i ryzyko strat

Z punktu widzenia działania w polu istotne są formy azotu:

Forma azotanowa, czyli ta, która stanowi połowę azotu w saletrze, działa najszybciej, ale jest najbardziej narażona na straty związane ze spływem i wymywaniem, bo nie jest wiązana w kompleksie sorpcyjnym.

Forma amonowa występuje np. w siarczanie amonu jako jedyna forma azotu, a w saletrze amonowej jako towarzysząca azotanowej. Wchodzi ona w skład kompleksu sorpcyjnego w glebie, dlatego ryzyko jej utraty jest dużo niższe.

Forma amidowa – zawarta w moczniku – podlega zarówno stratom gazowym, jak i wymywaniu, dopóki nie przejdzie przemiany w formę dostępną dla roślin, co za sprawą inhibitorów i niskiej temperatury wiosną trwa bardzo długo. Inhibitory obecne w sprzedawanym moczniku znacząco ograniczają straty gazowe, ale jednocześnie przedłużają czas potrzebny do przejścia w formę amonową.

Pierwsza dawka azotu – najważniejszy moment nawożenia

Pierwsza dawka azotu to najbardziej opłacalne nawożenie w sezonie, o ile zostanie podana w momencie, gdy roślina może go pobrać, a warunki pozwalają wjechać w pole bez szkód. W zbożach dawka startowa dodatkowo umożliwia nadrobić niedostateczny rozwój przed zimą spowodowany opóźnionym siewem lub wzmocni wybujałe i wygłodzone rośliny. W rzepaku decyduje o tym, czy będzie mógł w sposób niezakłócony budować biomasę, czy okroi plon, próbując gwałtownie wydać nasiona za sprawą wywołanego stresu pokarmowego.

Nawozić nie należy, jeżeli gleba jest nasycona wodą, zamarznięta, zalana lub pokryta śniegiem. Straty i spływ powierzchniowy potrafią być większe niż potencjalna korzyść. Azot należy jednak zaaplikować zanim rośliny rozpoczną wegetację.

Zagadanienia z zakresu nawożenia azotem są wielokrotnie poruszane podczas spotkań i warsztatów polowych. Fot. M. Piśny

Podział dawek azotu w zbożach i rzepaku

Rzepak w ciągu pierwszych sześciu tygodni rozwoju wiosennego pobiera ponad połowę niezbędnego mu azotu. Dlatego w jego nawożeniu najlepiej sprawdza się strategia, w której pierwsza dawka pokrywa większość całkowitych wymagań, a druga domyka zapotrzebowanie w fazie intensywnego tworzenia pąków. Nie oznacza to, iż drugą dawkę trzeba wtedy podać, tylko iż ma być w tym okresie dostępna dla roślin. Ze względu na rozbudowany system korzeniowy drugą dawkę podaje się około 1–2 tygodnie po pierwszej, a można także w tym samym terminie co pierwszą, stosując formy wolniej działające.

Rzepak do regeneracji rozety po zimie potrzebuje znacznych ilości azotu. Fot. M. Piśny

W pszenicy podział dawek zależy nie tylko od startu wegetacji, ale także od kondycji roślin. Za ich pomocą możemy modyfikować architekturę łanu. jeżeli pszenica była siana bardzo późno, to pierwsza dawka powinna być większa i podana dużo szybciej, zanim rozpocznie się intensywny rozwój. W przypadku plantacji wcześnie sianych i nadmiernie rozwiniętych – gdzie rośliny posiadają zbyt dużą ilość rozkrzewień, czyli przyszłych źdźbeł kłosonośnych w stosunku do możliwości produkcyjnej – należy opóźnić pierwszą dawkę azotu lub znacząco ją zmniejszyć, aby zredukować nadmiar słabych pędów, których i tak roślina nie utrzymałaby do końca wegetacji.

Kolejny aspekt wpływający na podział dawek azotu to przeznaczenie plonu. W pszenicy paszowej ma on mniejsze znaczenie, bo nie skupiamy się na jakości plonu, tylko na jego ilości. W takim podejściu wystarczą dwie dawki – pierwsza w momencie startu wegetacji, a druga po rozpoczęciu strzelania w źdźbło.

W pszenicy jakościowej trzecia dawka ma znaczenie bardzo istotne, ale sens jej stosowania zależy od przebiegu pogody. jeżeli występują niedobory wody w glebie przed kłoszeniem, kiedy czas ją aplikować, lepiej zrezygnować z zabiegu, bo możemy zmniejszyć plonowanie, pogłębiając suszę fizjologiczną. Poprzez zwiększenie stężenia jonów w roztworze glebowym dojdzie do dehydratacji roślin, której widoczne efekty w polu nazywane są przypaleniami. Późna aplikacja trzeciej dawki azotu ma sens, gdy będzie miał szansę rozpuścić się w ciągu kilku dni, a warunki pogodowe umożliwią jego pobranie oraz wbudowanie w białko. jeżeli łan jest słaby lub cierpi na niedobory siarki, podanie dodatkowej dawki azotu skończy się kosztami bez efektu.

Przeczytaj również: Ile azotu mineralnego jest w glebie? Wykonaj badanie przez wiosennym nawożeniem

Nawozy azotowe – granulowane czy płynne?

Wybór pomiędzy nawożeniem granulowanym a płynnym jest czymś więcej niż tylko kwestią ceny za kilogram azotu. Obie formy wymagają różnych technologii aplikacji i zaplanowania logistyki. Wykazują inne sposoby działania oraz obarczone są zróżnicowanym ryzykiem wystąpienia fitotoksyczności.

Nawozy azotowe w formie granulowanej są od dekad wykorzystywane w polskich gospodarstwach. Fot. B. Ryńska

Stosowane wiosną azotowe nawozy granulowane – saletra amonowa, mieszaniny saletry z siarczanem amonu, czy saletrzaki – są cenione za szybki, przewidywalny efekt. Szczególnie podczas chłodniejszej wiosny, gdy rośliny potrzebują łatwo dostępnej formy azotanowej. Ich mocną stroną jest też prostota aplikacji, o ile rozsiewacz jest dobrze skalibrowany, a nawóz ma stabilną jakość.

RSM, czyli roztwór saletrzano-mocznikowy, dostarcza azot we wszystkich formach jednocześnie i pozwala na równomierne pokrycie na całej szerokości roboczej, co zapewnia większą precyzję aplikacji. Poprzez płynną postać jest szybciej dostępny dla roślin, a obecność trzech form azotu pozwala jednocześnie zaspokoić potrzeby w początkowym i późniejszym okresie wegetacji, pozwalając na rezygnację z drugiej dawki azotu w mniej wymagających roślinach. Równocześnie RSM wymaga innej technologii – odpowiednich rozpylaczy, warunków pogodowych (temperatura, wilgotność, brak silnego słońca) oraz świadomości ryzyka przypaleń, zwłaszcza przy późniejszych zabiegach i/lub niższych stężeniach.

ASL (roztwór siarczanu amonu) jest niskoskoncentrowanym nawozem płynnym, dostarczającym azot i siarkę w konkurencyjnej cenie. Był ciekawym produktem azotowym w gospodarstwach ekologicznych, jednak jego dopuszczenie w tym systemie zostało uchylone w połowie zeszłego roku, do czasu ponownej certyfikacji. W mniejszych gospodarstwach ekonomia stosowania ASL może rekompensować niedogodności związane z koniecznością aplikacji dużych ilości nawozu. Wysoki udział siarki w stosunku do azotu sprawia, iż nie może być to forma azotu zaspokajająca całość potrzeb roślin.

Zróżnicowana masa nasypowa oraz wielkość granuli sprawia, iż przed wysiewem nawozów należy wykonać kalibrację, aby uzyskać zamierzoną dawkę wysiewu. Fot. B. Ryńska
Zawartość azotu mineralnego w glebie powinna stanowić podstawę do opracowania strategii nawożenia.
Fot. R. Nowicki
Stan roślin po zimie będzie decydował o ilości zastosowanego azotu w pierwszej dawce. Fot. M. Piśny

Terminy stosowania azotu i obowiązujące przepisy

W Polsce terminy stosowania nawozów azotowych wynikają z programu azotanowego. Dla gruntów ornych standardowy okres stosowania nawozów azotowych mineralnych oraz nawozów naturalnych płynnych to od 1 marca do 20 października (z wyjątkami dla wybranych gmin i sytuacji), a dla nawozów naturalnych stałych – od 1 marca do 31 października.

Jednocześnie obowiązujące przepisy przewidują elastyczność stosowania azotu w lutym. W okresie od pierwszego do ostatniego dnia lutego można rozpocząć nawożenie wcześniej, jeżeli w danym powiecie zostanie spełnione kryterium temperatury. Dla roślin zasianych jesienią, upraw trwałych i TUZ próg wynosi 3°C, a dla pozostałych upraw 5°C, przy czym chodzi o pięć kolejnych dni, w których średnia dobowa temperatura przekracza te progi na obszarze 95% powierzchni powiatu. Wykazy powiatów codziennie w okresie lutego publikuje IMGW-PIB.

To rozwiązanie nie jest idealne, ale i tak lepsze niż sztywna data 1 marca, która obowiązywała jeszcze kilka lat temu. IMGW-PIB wyraźnie podkreśla, iż przekroczenie progu temperatury nie jest jedynym warunkiem wcześniejszego zastosowania nawozów. Należy jeszcze pamiętać o pozostałych wymogach, czyli w tym wypadku braku głęboko zmarzniętej gleby oraz zastoisk wodnych.

Jak zwiększyć efektywność nawożenia azotem?

Efektywność nawożenia azotem to odpowiedź na pytanie: ile z zakupionego azotu realnie trafia do rośliny, a ile ucieka w powietrze, wodę lub nie zostaje zamieniane w białko w roślinie. Najczęściej tracimy nie wtedy, gdy dawka jest za mała, tylko gdy azot jest utracony z gleby lub niemożliwy do wykorzystania przez rośliny. Sam azot nie zadziała w pełni, jeżeli brakuje pierwiastków współpracujących, zwłaszcza siarki.

Siarka – nieodłączny partner azotu

Siarka jest kluczowa w syntezie aminokwasów siarkowych (m.in. cysteiny i metioniny), a więc w budowie białka. Roślina może pobrać azot, ale jeżeli brakuje siarki, nie ma jak w pełni zamienić go na związki białkowe i ten pozostaje w roślinie w postaci azotanów. Efekt jest taki, iż łan po azocie wygląda lepiej, ale plon lub parametry jakościowe nie rosną proporcjonalnie do dawki, a w tkankach może kumulować się azot w formach mniej pożądanych. W zbożach niedobór siarki bardzo często obniża wykorzystanie azotu w kierunku białka i glutenu, a w rzepaku uderza w to, co najważniejsze ekonomicznie – plon nasion i zawartość tłuszczu.

W praktyce siarka podnosi efektywność N na dwa sposoby. Po pierwsze, wspiera metabolizm białkowy i budowę aparatu asymilacyjnego, więc roślina lepiej zamienia azot w masę plonu. Po drugie, stabilizuje dynamikę wzrostu — łan jest bardziej równomierny, lepiej wykorzystuje światło i szybciej regeneruje się po stresach.

Najbardziej racjonalne podejście to traktowanie siarki jako stałego elementu wiosennej strategii, a nie interwencji. W rzepaku często opłaca się, aby siarka była dostępna już na starcie wegetacji, bo wczesna wiosna to czas, gdy roślina gwałtownie odbudowuje biomasę i zaczyna tworzyć przyszłe rozgałęzienia. W zbożach ten składnik jest szczególnie istotny w gospodarstwach, gdzie ogranicza się nawożenie organiczne, a także na glebach lżejszych i w sezonach o dużych opadach zimowo-wiosennych, bo siarka (w formie siarczanowej) zachowuje się mobilnie i potrafi być wymywana podobnie jak azot azotanowy.

Magnez – kierownik fotosyntezy

Magnez jest centralnym atomem chlorofilu. jeżeli go brakuje, spada wydajność fotosyntezy, a to oznacza mniej energii do budowy biomasy i słabsze wykorzystanie każdego kilograma azotu. W praktyce niedobór magnezu to częsta przyczyna stanu, w którym roślina po azocie staje się bardziej zielona, ale nie buduje adekwatnego plonu, bo ogranicza ją niska produkcja asymilatów. Magnez ma też znaczenie w transporcie związków w roślinie. W zbożach niedobór często ujawnia się w okresach intensywnego wzrostu (i bywa mylony z problemami azotowymi), a w rzepaku może pogłębiać skutki stresów pogodowych, przez co roślina gorzej oddaje potencjał plonowania po dużych dawkach N.

Mikroelementy – małe dawki, duży wpływ na metabolizm azotu

Rosnący koszt azotu sprawia, iż coraz częściej opłaca się „dopilnować” mikroskładników, bo to one mogą być czynnikiem limitującym wykorzystanie N. Najważniejsze w kontekście azotu są te, które wspierają enzymy i procesy przemian azotowych oraz budowę chlorofilu.

Miedź i mangan wpływają na funkcjonowanie aparatu fotosyntetycznego i enzymów, co pośrednio poprawia przetwarzanie azotu w roślinie. Cynk jest istotny w procesach wzrostowych i hormonalnych oraz w gospodarce azotowej, a jego niedobór ogranicza tempo wzrostu – czyli zmniejsza zdolność rośliny do wykorzystania nawożenia. W rzepaku bardzo istotny jest też bor, bo wpływa na rozwój organów generatywnych i transport asymilatów. jeżeli roślina ma ograniczony zasób boru, plon nasion może nie odpowiadać intensywności nawożenia azotem.

Najważniejsza zasada nawożenia azotem

Wiosną oziminy nie wybaczają spóźnionych decyzji. Azot jest składnikiem strategicznym i najlepsze efekty daje podejście, w którym to nawóz czeka na rośliny i ich potrzeby. A nie odwrotnie – bo od prawidłowej strategii azotowej zależy, czy roślina tylko urośnie, czy naprawdę wykorzysta swój potencjał plonotwórczy.

Planując pierwszą dawkę wiosenną, warto równolegle ocenić, czy roślinie nie brakuje składników, które warunkują wykorzystanie N. Oszczędność na partnerach azotu często kończy się tym, iż oszczędzamy na kilogramach siarki czy magnezu, a tracimy na wykorzystaniu kilkudziesięciu kilogramów azotu. Przy obecnych kosztach to jedna z najdroższych możliwych pomyłek.

Idź do oryginalnego materiału