Narodowy Bank Polski ma szansę wypracować w 2026 roku dodatni wynik finansowy – mówi Ludwik Kotecki. Członek Rady Polityki Pieniężnej zastrzega jednak, iż ostateczny rezultat będzie można ocenić dopiero na koniec grudnia. Ewentualny zysk oznaczałby wpływy do budżetu państwa w 2027 roku, choć rząd na razie nie uwzględnia ich w swoich planach.
Informacje, które napływają z realizacji planu finansowego NBP, wskazują, iż zysk jest możliwy – powiedział w piątek w Programie I Polskiego Radia Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. Dodał, iż skalę wyniku będzie można poznać dopiero 31 grudnia.
To istotna zmiana w stosunku do założeń przyjętych na etapie przygotowywania planu finansowego banku centralnego. Ministerstwo Finansów, konstruując projekt budżetu państwa na 2027 rok, nie przewidziało dochodów z wpłaty z zysku NBP. Resort zaznaczył jednak, iż prognozowanie wyniku banku centralnego jest obciążone znaczną niepewnością, przede wszystkim ze względu na wahania kursów walut, wycenę aktywów rezerwowych oraz koszty prowadzenia polityki pieniężnej.
Jeżeli wynik za cały 2026 rok okaże się dodatni, zgodnie z ustawą o NBP 95 proc. zysku powinno trafić do budżetu państwa, a pozostałe 5 proc. zasilić fundusz rezerwowy banku centralnego. Potencjalna wpłata nastąpiłaby jednak dopiero po sporządzeniu, zbadaniu i zatwierdzeniu rocznego sprawozdania finansowego, a więc w 2027 roku.
Po rekordowej stracie szansa na odwrócenie trendu
Ewentualny zysk oznaczałby wyraźną poprawę po rekordowo słabym 2025 roku. Jak wynika ze sprawozdania finansowego NBP, bank centralny zakończył ubiegły rok stratą w wysokości 35,74 mld zł.
Największym obciążeniem były ujemne różnice kursowe na poziomie 36,74 mld zł. Do tego doszedł ujemny wynik z tytułu prowadzenia polityki pieniężnej, wynoszący prawie 21 mld zł. Był on związany m.in. z kosztami oprocentowania bonów pieniężnych emitowanych przez NBP w celu absorbowania nadpłynności sektora bankowego.
Straty częściowo skompensował dodatni wynik z zarządzania rezerwami walutowymi – blisko 24,7 mld zł. Wzrost cen złota podniósł natomiast kapitały NBP, ale nie został automatycznie ujęty jako bieżący zysk. Niezrealizowane przychody z wyceny kruszcu trafiają bowiem na rachunki rewaluacyjne. Dopóki złoto nie zostanie sprzedane, wzrost jego wartości pozostaje przede wszystkim zapisem bilansowym.
To rozróżnienie jest ważne także w kontekście wcześniejszych propozycji wykorzystania części wzrostu wartości rezerw złota do finansowania wydatków obronnych. Piątkowa wypowiedź Koteckiego dotyczy bieżącej realizacji planu finansowego NBP i sama w sobie nie oznacza, iż bank centralny zdecydował się na sprzedaż złota lub księgowe „uruchomienie” nadzwyczajnego zysku z tego tytułu.
Kurs złotego i stopy pozostają kluczowe
Wynik finansowy banku centralnego jest szczególnie wrażliwy na kurs złotego. NBP utrzymuje znaczną część rezerw w walutach obcych. Gdy złoty się umacnia, wartość dolarowych i euro aktywów po przeliczeniu na polską walutę spada, co może obciążać rachunek wyników. Osłabienie złotego działa zwykle w przeciwnym kierunku.
Skala tej wrażliwości rośnie wraz z wartością rezerw. Według najnowszych danych NBP na koniec września 2026 roku oficjalne aktywa rezerwowe Polski wynosiły 260,1 mld euro, czyli 295,4 mld dolarów. choćby stosunkowo niewielkie przesunięcia kursowe mogą więc oznaczać wielomiliardowe zmiany wyceny w złotych.
Drugim istotnym elementem są stopy procentowe. Na październikowym posiedzeniu RPP pozostawiła stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc. Niższy koszt pieniądza niż w części 2025 roku ogranicza wydatki NBP związane z oprocentowaniem operacji absorbujących płynność sektora bankowego. Z punktu widzenia rachunku wyników jest to czynnik sprzyjający poprawie wyniku.
Jednocześnie bank uzyskuje dochody z inwestowania rezerw, m.in. w zagraniczne obligacje. Ostateczny rezultat zależy więc nie tylko od krajowych stóp i kursu złotego, ale również od rentowności zagranicznych papierów, struktury portfela rezerwowego oraz zmian cen instrumentów finansowych.
Budżet na razie nie liczy tych pieniędzy
Informacja o możliwym zysku NBP ma znaczenie dla finansów publicznych, ale na obecnym etapie nie daje podstaw do wpisywania konkretnej kwoty po stronie dochodów państwa. Ministerstwo Finansów przyjęło ostrożniejsze założenie i w projekcie budżetu na 2027 rok zapisało zerowy wpływ z tego źródła.
Jeżeli NBP rzeczywiście zakończy rok nad kreską, wpłata będzie zatem dodatkowym dochodem, nieuwzględnionym w bazowym planie budżetowym. Jej wysokość może jednak pozostawać nieznana niemal do ostatnich dni grudnia. Decydujące będą kursy walut obowiązujące na dzień bilansowy, sytuacja na światowych rynkach obligacji i złota, a także koszty operacji polityki pieniężnej w ostatnim kwartale.
Nie należy przy tym oceniać skuteczności banku centralnego wyłącznie przez pryzmat zysku. Podstawowym celem NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, a nie maksymalizowanie wyniku finansowego. Dodatni rezultat byłby korzystny dla budżetu, ale pozostaje efektem ubocznym polityki pieniężnej i zarządzania rezerwami – nie zaś jej nadrzędnym celem.
Piątkowa deklaracja Koteckiego jest więc ważnym sygnałem, ale jeszcze nie prognozą konkretnej wpłaty. Szansa na zysk wyraźnie wzrosła, jednak o wszystkim rozstrzygnie końcówka roku.
Źródła: PAP Biznes, NBP

3 godzin temu








