NBP też się myli. Tym razem pozytywnie – inflacja zaskoczyła w dół

2 godzin temu

Wstępny odczyt inflacji Głównego Urzędu Statystycznego za grudzień 2025 roku przyniósł wynik 2,4% r/r, zdecydowanie poniżej prognozowanej ścieżki inflacji przez NBP i to zaledwie miesiąc wcześniej, w listopadowej projekcji. Wtedy Narodowy Bank Polski zakładał znacznie wolniejsze tempo wygasania presji cenowej. Choć cykl obniżek stóp procentowych trwa już od jakiegoś czasu, sprowadzając stopę referencyjną do poziomu 4%, to najnowsze dane mogą wskazywać, iż przestrzeń do dalszego luzowania jest znacznie większa, niż wynikało to z ostatnich deklaracji banku centralnego.

Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest zestawienie grudniowego odczytu (2,4%) z twardymi danymi z listopadowej tabeli projekcji. Zgodnie z oficjalnymi dokumentami NBP, inflacja w IV kwartale 2025 roku miała wynieść średnio 2,8% r/r. Różnica 0,4 punktu procentowego w modelach makroekonomicznych oznacza istotną zmianę trendu. NBP zakładał bowiem, iż po serii obniżek stóp, końcówka roku przyniesie pewną inercję cen, wspieraną przez drożejącą żywność (prognozowane 3,5% r/r) i energię. Tymczasem grudniowy „flash” GUS pokazał, iż presja inflacyjna wygasła znacznie gwałtowniej.

Analiza „wykresu wachlarzowego” z listopadowego raportu NBP pokazuje, iż rzeczywistość zepchnęła wskaźnik CPI w rejony, które modele naszego banku centralnego traktowały jako mało prawdopodobne. Czarna linia ścieżki centralnej kończyła rok 2025 wyraźnie powyżej celu inflacyjnego, w okolicach 2,8–2,9%, sugerując, iż dojście do idealnego środka celu (2,5%) zajmie jeszcze trochę czasu. Tymczasem wynik 2,4% r/r ląduje w okolicach dolnego ograniczenia 60-procentowego przedziału prawdopodobieństwa wyznaczonego w listopadzie. Oznacza to, iż choćby przy obecnym poziomie stóp (4%), polityka pieniężna okazała się bardziej restrykcyjna (lub otoczenie bardziej dezinflacyjne), niż zakładał to bank centralny.

Rynek mówi, iż to nie koniec obniżek stóp procentowych

Choć jesteśmy już po serii cięć, a stopa referencyjna wynosi 4%, rynek stopy procentowej (FRA) wysyła jasny sygnał, iż przy inflacji 2,4% obecny poziom stóp wciąż jest zbyt wysoki. WIBOR 3M, który spadł do 3,99% na koniec 2025 r. stał się punktem wyjścia do gry pod dalsze luzowanie polityki monetarnej.

Notowania kontraktów terminowych (FRA) pokazują, iż rynek spodziewa się zejścia kosztu pieniądza wyraźnie poniżej 3,5% w ciągu najbliższego roku. Spadek stawek FRA w horyzoncie roku do poziomu 3,315% oznacza, iż rynek wycenia kolejne obniżki stóp o łącznie do ok. 75 punktów bazowych. Inwestorzy zakładają, iż RPP będzie musiała zareagować na fakt, iż realna stopa procentowa (różnica między stopą 4% a inflacją 2,4%) znów stała się wyraźnie dodatnia, co może niepotrzebnie dławić gospodarkę.

Skąd to pozytywne zaskoczenie w danych za grudzień?

Głównym powodem przestrzelenia prognoz przez NBP – mimo trwającego cyklu obniżek – były założenia surowcowe. Modele banku centralnego zakładały, iż niższe stopy w połączeniu z sezonem zimowym mogą podbić popyt i ceny. Rzeczywistość okazała się inna. Ceny energii na rynkach światowych spadały, a złoty pozostał mocny, skutecznie neutralizując presję importową.

Dla kredytobiorców to podwójnie dobra wiadomość. Nie tylko inflacja jest w celu, ale rynek – widząc błąd w projekcjach NBP – daje zielone światło do dalszych obniżek rat kredytów w 2026 roku, zakładając, iż stopa 4% to tylko przystanek, a nie stacja końcowa.

Idź do oryginalnego materiału