Obecnie, praktycznie każdy kto poszukuje ciągnika czy maszyny zadaje sobie pytanie; „Nowy czy używany?”, jednak nie zawsze było to takie oczywiste. W czasach gdy trzeba było sobie radzić samemu, a wszystko musiało być załatwiane, również maszyny wielu postanawiało zbudować sobie samodzielnie. Zapraszamy na podróż po jednej z największych skarbnic techniki typu SAM w Muzeum Wsi Radomskiej.
Lista skansenów w Polsce, jest naprawdę imponująca i nie straci swojego czasu nikt, kto postanowi odwiedzić je wszystkie. Jednak są wśród nich takie miejsca, które potrafią oczarować nie tylko pięknem sielskich widoków, pieczołowicie odrestaurowanej zabytkowej wiejskiej architektury czy bogatymi zbiorami przedmiotów życia codziennego z odległych epok, ale także czymś, o co coraz trudniej w dzisiejszym nieustannie pędzonym na przód świecie.
Prawdziwy skarbiec w Muzeum Wsi Radomskiej
W muzeum zabytkowych samochodów, motocykli czy chociażby techniki był chyba każdy, na wystawie techniki wojskowej również, choć takich miejsc jest zdecydowanie mniej. Ale ilu z was, miało okazję doświadczyć prawdziwych okazów techniki pracującej? Maszyn roboczych czy rolniczych? No właśnie! Te dzieła ludzkich rąk i umysłów budowały kolejne epoki, często kończąc w czeluściach hutniczych pieców, gdy nie były już potrzebne. A co powiecie na zabytki, które powstały często w jedynym egzemplarzu, w dodatku były wytwarzane manualnie? Właśnie taki skarbiec czeka na odkrycie w Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu.
Nietypowy kawałek historii techniki
Maszyny zabytkowe, choć w na polskiej wsi owa historia wciąż aktywnie żyje i pracuje, zdążyły już zadomowić się zarówno w zbiorach muzealnych jak i prywatnych kolekcjach, a zloty starych ciągników przyciągają coraz więcej ciekawskich i fanów o ugruntowanych już gustach. W końcu za takimi starymi ciągnikami stoją niekiedy prawdziwe legendy sławnych konstruktorów. Warto wspomnieć chociażby Ferruccio Lamborghiniego, włoskiego rolnika, mechanika i konstruktora, który poprzez swój upór i zdolności na stałe wpisał się annały historii. Nie tylko ciągników, ale także motoryzacji.
Właśnie, w tym miejscu można by zadać pytanie, dlaczego w ogóle interesować się ciągnikami typu SAM, które przecież dalekie były od ideału; miały za zadanie zastąpić to, co w owych czasach nie było po prostu dostępne i często trzeba było iść na daleko idące kompromisy. Złośliwi twierdzą, iż większość z tych ciągników choćby nie ma prawy nazywać się ciągnikami rolniczymi. Jest w tym trochę racji. Z drugiej zaś strony czy wspomniany Lamborghini, Ford, Ferguson czy Deere nie zaczynali w podobny sposób? Od tworzenia w swojej własnej szopie, garażu czy warsztacie pierwszych konstrukcji, które również nie były perfekcyjne?
Podobnych twórców było wielu. Przed I i II Wojną Światową na porządku dziennym było tworzenie na własne potrzeby pojazdów, najpierw samochodów i motocykli później także ciężarówek, maszyn czy ciągników właśnie. Różnica między tymi czasami a Polską w czasach ludowych była taka, iż polscy konstruktorzy mieli zerowe szanse na zaistnienie na szerszej scenie. Choć wielu z nich wcale nie poprzestawało na zbudowaniu jednego ciągnika dla siebie. I właśnie takich opowieści i historii można zakosztować odwiedzając pawilon SAM-ów w Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu.

2 godzin temu











