Nie czekaj z azotem! Ale uwaga – łatwo popełnić kosztowny błąd

2 godzin temu

Zwlekać z azotem czy jeszcze poczekać? W tym sezonie odpowiedź może kosztować realne pieniądze. najważniejsze nie jest jednak „kiedy”, ale jak i czym nawozić – bo przy złej decyzji można stracić plon albo przepalić potencjał roślin.

Odpowiedź jest prosta – tak, nie wolno zwlekać! I na tym można by skończyć. Zastanówmy się jednak nad różnymi opcjami w zależności od gleby, stanu plantacji i rodzaju nawozu.

Zboża mocno rozwinięte na bogatym w azot stanowisku

Jeśli mamy wcześnie zasiane zboża ozime, na stanowisku próchnicznym, czyli naturalnie bogatym w azot lub po przedplonie, który zostawił dużo azotu, to azot tam jest konieczny, ale najlepiej w formie amonowej. Na takim polu nie ma potrzeby dokrzewania zbóż azotem saletrzanym, ale np. w siarczanie amonu można podać tak istotną dla przemian azotu siarkę. Azot amonowy zadziała nieco później oraz nie zwiększy ryzyka szkodliwego działania przymrozków. Można tam też podać nawóz typu r.s.m. z siarką lub zwykły r.s.m., a siarkę uzupełnić np. siarczanem magnezu. jeżeli jednak nie mamy siarczanu amonu i dysponujemy tylko saletrą, to lepiej nieco poczekać z nawożeniem tym ostaniem nawozem do fazy BBCH 29/30, po to, aby nie wywołać nadmiernego krzewienia zbóż.

Zboża słabiej rozwinięte na bogatym w azot stanowisku

Jeśli mamy zboże późno zasiane i konieczne jest jego dokrzewienie, to choćby na glebie wysyconej azotem warto podać saletrę amonową, aby zdopingować zboże do wytworzenia dodatkowych rozkrzewień. Azot azotanowy naturalnie występujący w glebie często jest dość rozproszony, a nam zależy na uderzeniowej dawce azotanów wpływających na powstawanie fitohormonów i ich skuteczne działanie. Oprócz azotu warto także podać dodrzewiający regulator wzrostu – np. CCC lub trineksapak etylu, ale koniecznie w formulacji działającej w niższej temperaturze.

Zboża mocno rozwinięte na ubogim w azot stanowisku

Tutaj także pierwsza dawka azotu może być podana w siarczanie amonu, ale połowa z niej może być w formie saletry. Chodzi o to, aby azotany znalazły się w strefie włośników korzeniowych w chwili, gdy zacznie się rozwój pędu, czyli od ok. połowy kwietnia. Dobry na takim stanowisku będzie także nawóz typu r.s.m. Warto też nie zapominać o siarce – jeżeli nie była podana w siarczanie amonu, to dobrą opcją będzie siarczan magnezu lub choćby siarczan wapnia.

Zboża słabiej rozwinięte na ubogim w azot stanowisku

W sytuacji słabego zboża na glebie wyczerpanej z azotu interwencja z nawożeniem azotem musi być jak najszybsza. Tutaj najlepsza jest saletra amonowa. Ponadto musi ona być podana w wyższej dawce – nie tylko w celu dopingowania do krzewienia, ale także w celu uzupełnienia braku składnika. Równolegle z pierwszą dawka w formie saletry albo np. na drugi dzień warto podać siarkę (np. siarczan magnezu, siarczan wapnia). jeżeli na takim polu planujemy później podać r.s.m., to nie powinniśmy zbytnio czekać z takim nawożeniem i rozlać nawóz w kilka dni po podaniu saletry.

Co, jeżeli jest sucho?

Nie należy się zbytnio przejmować suchą glebą o tej porze roku. Choć rzeczywiście brak deszczu może utrudnić przemieszczanie azotu w strefę korzeni włośnikowych, to tym bardziej trzeba podać nawóz. Choć w suchych warunkach przemieszcza się wolniej, to i tak poranna rosa nieco wspomaga ten proces. Nie ma większych obaw o wypłukanie azotu – za chwilę rozpocznie się intensywne pobieranie składnika.

Idź do oryginalnego materiału