Nie inwestują, choć chcą. Największa bariera często siedzi w głowie, nie w portfelu

1 godzina temu

Polacy mają oszczędności, ale często nie traktują ich jako kapitału, który mógłby pracować. Blisko co czwarta osoba, która dziś nie inwestuje, chce wejść na rynek inwestycyjny – wynika z raportu Erste TFI „Pokolenia na rynku inwestycji”. Jednocześnie 35 proc. nieinwestujących nie wie, od czego zacząć, a dwie trzecie obawia się utraty pieniędzy.


Duża część Polaków chciałaby poprawić swoją sytuację finansową. Dla nich problem zaczyna się już na pierwszym etapie – przejściu od samego oszczędzania do inwestowania. Z raportu Erste TFI wynika, iż bariery wejścia na rynek inwestycyjny często mają charakter emocjonalny: nie zawsze chodzi o brak pieniędzy. Czasem większą przeszkodą jest lęk, niepewność albo przekonanie, iż inwestowanie jest zbyt skomplikowane lub bez dużych pieniędzy nie ma sensu zaczynać.

Jak zacząć inwestować? Bariera często jest w głowie


Najprostszą barierą jest brak wiedzy o pierwszych krokach. 35 proc. osób, które nie inwestują, nie wie, jak zacząć. To oznacza, iż sama gotowość do wejścia na rynek inwestycyjny nie wystarcza, jeżeli proces wydaje się trudny, ryzykowny albo napisany niezrozumiałym językiem.


– Brak znacznego kapitału jako bariery w inwestowaniu to mit, który chcemy obalić. 49 proc. nieinwestujących Zetek i 64 proc. spośród pokolenia baby boomers wierzy, iż bez dużych pieniędzy nie da się inwestować. Tymczasem po wejściu na rynek myślenie się zmienia – mówi Marcin Groniewski, prezes Erste TFI.


Po rozpoczęciu inwestowania przekonanie o konieczności posiadania dużych pieniędzy utrzymuje się rzadziej. Taką opinię podtrzymuje 36 proc. inwestujących przedstawicieli pokolenia Z i 39 proc. inwestujących baby boomersów.


Marcin Groniewski zwraca uwagę, iż część osób ma oszczędności, ale nie traktuje ich jako środków, które można inwestować. To pokazuje różnicę między odkładaniem pieniędzy a aktywnym zarządzaniem kapitałem. Kapitał inwestycyjny to pieniądze, które można przeznaczyć na inwestowanie, zamiast trzymać je wyłącznie na koncie albo w gotówce. Nie musi to oznaczać dużych kwot; ważne jest jednak to, iż inwestowanie wymaga decyzji, planu i akceptacji ryzyka.


Dwie trzecie nieinwestujących obawia się utraty pieniędzy. Podobny odsetek wskazuje na ryzyko oszustwa. Te obawy pojawiają się często jeszcze zanim dana osoba podejmie pierwszą decyzję inwestycyjną.

Pokolenia różnią się podejściem


Największą gotowość do rozpoczęcia inwestowania deklarują przedstawiciele pokolenia Z. To najmłodsza grupa dorosłych konsumentów, która częściej korzysta z narzędzi cyfrowych i szuka wiedzy w internecie. W ich przypadku główną barierą jest niewiedza dotycząca pierwszych kroków.


Na to odpowiadają media społecznościowe, które stają się dla młodych inwestorów ważnym źródłem wiedzy i impulsem do rozpoczęcia inwestowania. Wskazało je 23 proc. nowych inwestorów.


Jednocześnie dane z raportu podważają stereotyp, iż młodzi inwestorzy są szczególnie skłonni do ryzyka. Połowa inwestujących Zetek wybiera rozwiązania uznawane za bezpieczne, a 28 proc. – bardziej ryzykowne. W tej grupie obligacje wskazuje 24 proc. badanych, a kryptowaluty 14 proc.


Najbardziej świadomą i aktywną grupą inwestorów są milenialsi, urodzeni między 1981 a 1996 rokiem. Traktują inwestowanie jako element higieny finansowej, czyli regularnego dbania o swoje pieniądze. W tej grupie inwestowanie częściej wiąże się z myśleniem o dzieciach, stabilizacji i emeryturze.


Pokolenie X częściej ma środki, które pozwalają inwestować, ale odkłada decyzję o wejściu na rynek. Jedną z barier jest trudny i hermetyczny język finansowy. Żeby przyciągnąć te osoby, instytucje finansowe muszą się komunikować jasno i zrozumiale.


Dla baby boomers inwestowanie przez cały czas wiąże się z wysokim ryzykiem. Ta grupa częściej skupia się na zabezpieczeniu pieniędzy „na czarną godzinę” i wybiera bardziej tradycyjne formy oszczędzania.


Różnice pokoleniowe są więc widoczne, ale według prezesa Erste TFI nie one są najważniejszą linią podziału.

Inwestujący i nieinwestujący myślą inaczej


Jednym z najbardziej interesujących wniosków z naszego badania jest to, iż kluczowa linia podziału na polskim rynku nie przebiega między pokoleniami, ale między tymi, którzy inwestują, a tymi, którzy tego nie robią. Potwierdzają to także obserwacje z naszej codziennej pracy – mówi prezes Erste TFI. – Dla inwestorów inwestowanie kojarzy się z satysfakcją, ciekawością i nadzieją. Dla nieinwestujących – ze stresem, niepewnością i lękiem.


Ta różnica przekłada się także na codzienne zachowania finansowe. Regularne oszczędzanie deklaruje 83 proc. nowych inwestorów i 39 proc. osób, które nie inwestują.


Różni się również kwota odkładanych pieniędzy. Nowi inwestorzy deklarują średnio 2108 zł miesięcznych oszczędności. Wśród nieinwestujących jest to 745 zł. Co trzecia osoba z tej drugiej grupy przyznaje, iż w ciągu ostatniego roku nie odłożyła żadnych dodatkowych pieniędzy.


Inwestujący częściej odkładają pieniądze na konkretne cele. Chodzi między innymi o zabezpieczenie emerytalne, zakup nieruchomości albo edukację dzieci. Wśród nieinwestujących częściej dominuje oszczędzanie „na czarną godzinę”.


Różnica jest widoczna również w poziomie zgromadzonych środków. Wśród nowych inwestorów 62 proc. deklaruje oszczędności przekraczające 10 tys. zł. W grupie nieinwestujących taki poziom ma 21 proc. badanych.


– Gdy pytaliśmy, co poszczególne osoby zrobiłyby z dodatkowymi 5 tys. zł, inwestujący znacznie częściej wskazywali na aktywne zarządzanie kapitałem – mówi Marcin Groniewski.


Aktywne zarządzanie kapitałem oznacza podejmowanie decyzji o tym, gdzie ulokować pieniądze, aby mogły pracować zgodnie z celem i akceptowanym poziomem ryzyka. Nie jest tym samym co trzymanie pieniędzy bez planu.

Rynek inwestycyjny musi uprościć język


Zatem samo zainteresowanie inwestowaniem nie wystarcza. Rynek ma duży potencjał i silną barierę wejścia. jeżeli ktoś nie wie, od czego zacząć, obawia się straty albo uważa, iż potrzebuje dużych pieniędzy, może odkładać decyzję przez lata.


Według prezesa Erste TFI odpowiedzialność leży także po stronie branży finansowej. Im bardziej skomplikowany jest język, tym trudniej przekonać osoby bez doświadczenia do pierwszej inwestycji.


– Polacy potrzebują prostszych procesów i przekonania, iż warto zainwestować choćby 10 zł. Jako branża mamy obowiązek upraszczać język, skracać drogę do pierwszej inwestycji i budować zaufanie – mówi prezes Erste TFI.




Polecamy również:



  • Nie tylko 800+. Prawdziwy spór o świadczenia społeczne dotyczy emerytur, rent i pracy

  • Mały biznes ma duży dług. Jednoosobowe firmy zalegają już na 5,55 mld zł

  • Karta kredytowa jak droższa pożyczka? UOKiK zarzuca firmom obchodzenie przepisów

  • Koszty chorób są większe, niż to, co płaci NFZ. Rachunek idzie w miliardy

Idź do oryginalnego materiału