Wojna na Bliskim Wschodzie pokazuje, iż złoto nie zawsze zachowuje się tak, jak oczekują inwestorzy. Choć napięcia geopolityczne zwykle wspierały ceny tego kruszcu, tym razem dzieje się odwrotnie. Jeszcze wczoraj, po tym jak Donald Trump zasugerował możliwość eskalacji i bardziej intensywnych bombardowań Iranu, cena złota spadła o 0,5 proc. Od początku konfliktu kruszec stracił już ponad 10 proc., ponieważ rosnące ceny energii napędzają inflację i oddalają perspektywę obniżek stóp procentowych. To szczególnie zła wiadomość dla polskich inwestorów, którzy chętnie kupują złoto w nadziei na dalszy wzrost jego ceny.
Bezpieczna przystań, która nie zawsze działa
Dzisiejszy świat pełen jest napięć – od Bliskiego Wschodu po bliższy nam konflikt w Ukrainie. W takich momentach zwykle mówi się, iż kapitał płynie do bezpiecznych przystani, a złoto jest jedną z najważniejszych z nich. Ten schemat przez cały czas może się sprawdzać, ale nie działa automatycznie ani w każdych warunkach. Każdy, kto zakładał, iż każda nowa eskalacja konfliktu będzie bez końca podnosić ceny złota, w ostatnich tygodniach boleśnie zderzył się z rzeczywistością.
Po rekordowym 2025 roku przyszło rozczarowanie
Po bardzo mocnym 2025 roku, kiedy złoto wzrosło o 65 proc. i ustanowiło 49 historycznych rekordów, początek 2026 roku zapowiadał kontynuację tego trendu. Pojawiały się kolejne rekordy, a nastroje na rynku pozostawały bardzo pozytywne. Jednak właśnie w momencie dalszego wzrostu napięć geopolitycznych tempo wzrostów wyraźnie osłabło. Dla wielu inwestorów było to rozczarowanie. W rzeczywistości był to raczej sygnał, iż złoto reaguje nie na same wojny, ale na ich konsekwencje gospodarcze.
Nie każdy konflikt działa tak samo
Nie każdy konflikt wpływa na rynki w ten sam sposób. jeżeli wojna podważa zaufanie do systemu finansowego, obniża realne stopy procentowe i skłania banki centralne do łagodniejszej polityki monetarnej, złoto zwykle zyskuje. Jednak gdy konflikt przede wszystkim podnosi ceny energii, zwiększa koszty i napędza inflację, sytuacja się zmienia. Wówczas rosną obawy, iż banki centralne będą utrzymywać wysokie stopy procentowe przez dłuższy czas. A to nie jest dobra wiadomość dla złota.
Ropa, inflacja i odsunięcie obniżek stóp
Dokładnie taki mechanizm zadziałał w przypadku konfliktu z Iranem. Ceny ropy gwałtownie wzrosły, a baryłka Brent kosztuje w tej chwili niemal 110 dolarów. To niemal natychmiast przełożyło się na wzrost oczekiwań inflacyjnych. W marcu inflacja w Polsce wzrosła do 3 proc., wobec 2,1 proc. miesiąc wcześniej. Podobne trendy widać także w innych krajach. Nie jest to jednak inflacja wynikająca z silnej koniunktury gospodarczej, ale inflacja kosztowa, która osłabia wzrost. Taki szok oddala w czasie obniżki stóp procentowych, a im dalej w czasie jest luzowanie polityki monetarnej, tym trudniej złotu o silne wzrosty.
Realne rentowności – najważniejszy czynnik dla złota
To prowadzi nas do najważniejszej zmiennej, często pomijanej w popularnych narracjach o rynku złota. najważniejsze znaczenie mają realne rentowności. Złoto nie przynosi odsetek ani bieżącego dochodu. Jego atrakcyjność rośnie, gdy koszt alternatywny utrzymywania gotówki lub obligacji spada. jeżeli realne rentowności rosną, złoto traci część swojej przewagi. I właśnie taki ruch obserwujemy obecnie.
Strach na rynkach ma różne oblicza
Podobnie jest ze zmiennością. Wzrost indeksu VIX czy nerwowe ruchy na rynkach akcji nie przekładają się automatycznie na wzrost cen złota. Strach na rynkach finansowych przybiera różne formy. Inwestorzy zachowują się inaczej, gdy obawiają się załamania systemu finansowego, a inaczej, gdy boją się szoku inflacyjnego wywołanego wzrostem cen energii. W pierwszym przypadku złoto rzeczywiście może być naturalnym wyborem. W drugim często wygrywa dolar.
Polscy inwestorzy stawiają głównie na złoto
Zderzenie z konsekwencjami obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie może być szczególnie bolesne dla polskich inwestorów. Z badania eToro Retail Investors Beat wynika, iż w pierwszym kwartale 2026 roku 31 proc. polskich inwestorów miało w portfelach surowce, a spośród nich aż 70 proc. posiadało złoto. Znacznie mniej popularne były srebro (39 proc. wskazań), miedź (27 proc.), ropa (22 proc.) oraz kawa (16 proc.). Pokazuje to, iż dla polskiego inwestora surowce bardzo często oznaczają po prostu złoto.
Paradoks: deeskalacja może pomóc złotu
Niemniej jednak obecna słabość złota nie oznacza, iż przestało ono pełnić rolę bezpiecznej przystani. Pokazuje raczej, iż tym razem rynek mierzy się z innym rodzajem kryzysu niż ten, który zwykle sprzyjał wzrostowi cen złota. W ostatnich latach złotu pomagały oczekiwania na niższe stopy procentowe, słabszy dolar, obawy o wartość pieniądza oraz silne zakupy ze strony banków centralnych. w tej chwili ta kombinacja nie działa już w ten sam sposób. Niepewność i zmienność ponownie dominują na rynku, ale nie przekładają się automatycznie na wzrost cen złota. Paradoksalnie możliwa deeskalacja napięć na Bliskim Wschodzie może okazać się lepszą wiadomością dla złota.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

2 godzin temu






![Między wojną a pokojem [WYWIAD]](https://webp-konwerter.incdn.pl/eyJmIjoiaHR0cHM6Ly9nLmluZm9yLn/BsL3AvX2ZpbGVzLzM5MTA5MDAwLzEy/MDA2MjgtcC0wNC13eXdpYWQtcHNiLT/M5MTA4NzQ1LmpwZyIsInciOjEyMDB9.webp)
