Spis treści:
- Mniejsza podaż to nie zawsze wyższe czynsze
- Klasa A broni stawek lepiej
- Nie ma jednego rynku biurowego
Normalizacja pracy hybrydowej i lepsze wyniki gospodarcze ożywiają popyt. W efekcie w najlepszych lokalizacjach dostępność powierzchni zaczyna się kurczyć, co wzmacnia pozycję negocjacyjną właścicieli i miejscami tworzy presję na wzrost czynszów ofertowych – sugerują dane BNM.
Warszawa, Gdańsk, Poznań i Wrocław to rynki, na których w ostatnim roku uległ zmniejszeniu udział powierzchni dostępnej w bazie BNM. Największy spadek odnotowaliśmy we Wrocławiu i Poznaniu, a mniejszy w Warszawie i Gdańsku. Z tego obrazu wyłamują się Katowice i Kraków. W obu tych lokalizacjach wskaźnik wzrósł. Szczególnie dotyczy to Krakowa, w którym dostępna oferta wyraźnie się zwiększyła.
Wyjaśnienie metodologii: Mówimy tu o relacji oferty widocznej w bazie BNM odniesionej do zasobu monitorowanego przez firmę. Nie jest to więc wskaźnik tożsamy z klasycznym rynkowym współczynnikiem pustostanów. Zakres bazy BNM jest szerszy niż w wielu standardowych zestawieniach rynku nowoczesnych biur: obejmuje nie tylko budynki klasy A, ale również klasy B i C. To naturalnie zwiększa zarówno raportowany zasób, jak i pulę dostępnej oferty, dlatego poziomów tych nie należy porównywać 1:1 z raportami ograniczonymi tylko do nowoczesnego zasobu biurowego.
Źródło: Zmiana udziału dostępnej oferty BNM w zasobie BNM między wrześniem 2025, a wrześniem 2026. Opracowanie własne BNM.Mniejsza podaż to nie zawsze wyższe czynsze
Kurcząca się oferta powinna teoretycznie wzmacniać presję czynszową, ale dane nie pokazują takiego prostego przełożenia. Dobrym przykładem jest Wrocław: udział dostępnej oferty w bazie BNM spadł, czemu towarzyszyło obniżenie się średniej stawki ofertowej. W największym stopniu dotyczyło to budynków klasy B, gdzie spadek wyniósł 0,50 EUR za m kw. (w ujęciu r/r). Może to świadczyć o silniejszej presji konkurencyjnej w starszym zasobie. Musimy pamiętać przy tym, iż w praktyce właściciele mogą konkurować nie tylko stawką ofertową, ale również pakietem zachęt, np. zwolnieniami czynszowymi, budżetem na fit-out czy elastycznością warunków najmu. Podobny, choć znacznie łagodniejszy obraz widać w Poznaniu: dostępna oferta maleje, a średnie stawki pozostają niemal płaskie.
Źródło: Opracowanie BNM.Klasa A broni stawek lepiej
Na rynku coraz wyraźniej widać przyciąganie najemców przez budynki oferujące najlepsze powierzchnie biurowe. Zjawisko to określane jest w branży jako flight to quality. W praktyce chodzi o to, iż najemcy są selektywni i koncentrują uwagę na dobrze zlokalizowanych, nowoczesnych budynkach o wysokim standardzie. Starszy zasób częściej musi konkurować ceną, zachętami lub inwestycjami w modernizację. W efekcie rynek staje się coraz bardziej spolaryzowany. Szerszy przekrój bazy BNM, obejmujący również klasy B i C, pozwala ten mechanizm obserwować nie tylko w najbardziej nowoczesnym segmencie rynku, ale także w starszym zasobie.
Dane BNM są z tym obrazem spójne. W czterech z sześciu analizowanych miast średnia stawka ofertowa klasy A zachowywała się rok do roku lepiej niż klasy B. Dotyczyło to Gdańska, Poznania, Warszawy i Wrocławia. Wyjątkami były Kraków i Katowice. W Krakowie jednym z możliwych wyjaśnień jest wyraźny wzrost dostępnej oferty w bazie BNM; w Katowicach obecne dane nie pozwalają wskazać równie oczywistego czynnika.
Warszawa i Wrocław dobrze pokazują dwa skrajne mechanizmy. W stolicy średnia stawka ofertowa klasy A wzrosła w ciągu roku o 0,34 EUR za m kw., podczas gdy w klasie B pozostała praktycznie bez zmian. We Wrocławiu natomiast klasa A trzymała cenę, a średnia stawka w budynkach klasy B spadła i to wyraźnie, bo o 0,50 EUR za m kw. W rezultacie różnica czynszowa między klasą A i B – czyli spread – zwiększyła się w Warszawie z 3,14 do 3,49 EUR za m kw., a we Wrocławiu z 1,23 do 1,69 EUR za m kw. To dobry przykład rosnącej polaryzacji rynku.
Źródło: Opracowanie BNM.Nie ma jednego rynku biurowego
Analizowanie zmian dostępności powierzchni czy stawek na poziomie całego miasta jest trochę jak oglądanie ulic z lotu ptaka – widać ruch, ale szczegóły umykają naszej percepcji. Na rynku biurowym równie istotny jest lokalny rynek. Inaczej zachowują się centralne lokalizacje Warszawy – CBD/COB i Wola – inaczej Mokotów, a jeszcze inaczej peryferyjne części miasta. Ta lokalna specyfika potrafi całkowicie zniknąć w średniej dla całej aglomeracji.
Źródło: Opracowanie BNM.Na poziomie 12 wybranych dzielnic obraz jest mieszany. W 24 obserwacjach (12 lokalizacji × 2 klasy budynków) zanotowaliśmy 10 wzrostów stawek, 12 spadków i 2 przypadki bez zmian. Znacznie wyraźniejszy jest jednak podział jakościowy: w 10 z 12 lokalizacji stawki klasy A zachowywały się lepiej niż stawki klasy B. Największy wzrost klasy A odnotowaliśmy na warszawskiej Woli (+0,93 EUR za m kw.), a największą przewagę zmiany stawki klasy A nad klasą B – w gdańskim Śródmieściu (+0,82 EUR za m kw.) oraz na krakowskich Grzegórzkach (+0,73 EUR za m kw.). Wyjątkami od tego wzorca były poznańskie Stare Miasto i wrocławska Fabryczna.
To właśnie na poziomie lokalnych rynków najlepiej widać polaryzację. Klasa A nie zawsze drożeje, ale zwykle broni stawek lepiej: rośnie szybciej albo spada w mniejszym zakresie niż klasa B. Taki układ wystąpił w 10 z 12 analizowanych lokalizacji. Dane te są wyraźnie spójne ze zjawiskiem przyciągania najemców przez budynki oferujące najlepsze powierzchnie biurowe (flight to quality).
Stawki ofertowe w wybranych dzielnicach głównych rynków biurowych:
Źródło: Dane BNM dla dzielnic o szczególnie dużym zasobie biurowym. Na zielono zaznaczono podwyżki stawek czynszów.Jerzy Węglarz
Analityk, BNM – Real Estate Advisory







