„Nie utrzymujemy się już z produkcji”. Rolnicy mocno odczuwają kryzys rentowności

58 minut temu

Prowadzenie gospodarstwa rolnego staje się coraz mniej opłacalne. Według przedstawicieli producentów rolnych problemem są nie tylko niskie ceny skupu, ale przede wszystkim rosnące koszty produkcji i zachwiana relacja między wydatkami a przychodami.


Według kalkulacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej strata z 1 ha kukurydzy na ziarno przekracza już 4 tys. zł, a z 1 ha pszenicy ozimej ponad 1 tys. zł. Coraz więcej gospodarstw utrzymuje stabilność głównie dzięki dopłatom i publicznym instrumentom wsparcia.

Produkcja rolna przestaje się opłacać


– Rentowność gospodarstw jest dzisiaj bardzo mocno zachwiana. Szczególnie widać to w kalkulacjach prowadzonych przez Wielkopolską Izbę Rolniczą, z których wynika, iż od kilku sezonów nie zarabiamy na produkcji zbóż takich jak pszenica ozima czy kukurydza – mówi Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.


Jak dodaje, dodatnie wyniki przez cały czas osiągają m.in. producenci rzepaku i buraków. Jednak duże znaczenie ma skala działalności – większa skala pozwala ograniczać koszty.


Według najnowszych kalkulacji Wielkopolskiej Izby Rolniczej wynik finansowy z 1 ha pszenicy ozimej wynosi ponad minus 1 tys. zł, a z 1 ha kukurydzy na ziarno ponad minus 4 tys. zł. Dodatni wynik notuje natomiast rzepak – ponad 710 zł z hektara.


Wyliczenia obejmują większość kosztów prowadzenia gospodarstwa, w tym amortyzację. To pokazuje, jakie rzeczywiste obciążenia ekonomiczne przynosi produkcja rolna.

Rosnące koszty coraz mocniej obciążają gospodarstwa


Głównym problemem są w tej chwili koszty produkcji. Niestety rolnicy mają na nie ograniczony wpływ. Chodzi tu np. o rynki globalne, które dyktują ceny zbóż czy rzepaku. Jak tłumaczy Mateusz Stankiewicz, rolnicy mogą jednak pracować nad kosztami.


Ekspert wskazuje, iż jednym z możliwych rozwiązań mogłaby być większa kooperacja między samymi rolnikami oraz działania ograniczające dysproporcje w podziale marż w całym łańcuchu dostaw żywności. Jako przykład podaje ziemniaki sprzedawane przez rolników za kilkadziesiąt groszy za kilogram, które później trafiają do sklepów w cenie 2-2,50 zł.

Rolniczy kryzys rozlewa się na całą Europę


Według danych Eurostatu realny dochód z działalności rolniczej w przeliczeniu na pełnozatrudnionego wzrósł w całej Unii Europejskiej w 2024 roku jedynie o 0,6 proc. wobec 2023 roku. W Polsce dochód spadł o 1,3 proc. Spadki odnotowano także m.in. we Francji, Niemczech, Rumunii i Holandii.


– Niską rentowność gospodarstw obserwujemy w skali europejskiej. Nie dotyczy to tylko producentów zbóż w Polsce – mówi ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.


Jak dodaje, sytuacja w poszczególnych krajach różni się m.in. ze względu na strukturę rynku i siłę rynku wewnętrznego.


– Dobrym przykładem są Włochy, gdzie mamy dużą produkcję żywności, ale też bardzo silny rynek wewnętrzny i konsumpcję napędzaną przez turystykę. Tam małe przetwórstwo, z którego słyną włoskie gospodarstwa, dobrze się odnajduje w takich realiach – wyjaśnia Mateusz Stankiewicz.

Rolnicy chcą zmian w podziale marż


W debacie o przyszłości sektora pojawia się temat relacji między rolnikami, pośrednikami i sieciami handlowymi.


Komisja Europejska od kilku lat próbuje wzmacniać pozycję rolników w łańcuchu żywnościowym. Unijna dyrektywa zakazuje 16 nieuczciwych praktyk handlowych. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, w 2023 roku w państwach członkowskich wszczęto około 1500 postępowań dotyczących takich praktyk. Około 17 proc. zakończyło się stwierdzeniem naruszeń i sankcjami.


W Polsce za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej grozi kara do 3 proc. obrotu z poprzedniego roku.


– jeżeli chodzi o powszechny dostęp do żywności, musimy współpracować z sieciami spożywczymi. W swoistym trójkącie – rolnicy, sektor zakupowy i państwo – potrzebne jest wsparcie regulacyjne, które unormuje relacje między rolnikami, pośrednikami a handlem. Dziś praktycznie każdy, kto porównuje ceny u rolnika i w sklepie, zadaje sobie pytanie, z czego wynika tak duża różnica – zwraca uwagę Mateusz Stankiewicz.

Dopłaty przez cały czas kluczowe


Obecnie wiele gospodarstw utrzymuje stabilność głównie dzięki instrumentom wspólnej polityki rolnej i krajowym formom wsparcia.


Komisja Europejska zaproponowała już, by po 2027 roku co najmniej 300 mld euro przeznaczyć na wsparcie dochodów i działania kryzysowe dla rolników. Równolegle działa unijne obserwatorium łańcucha rolno-spożywczego AFCO, którego celem jest zwiększenie przejrzystości cen, kosztów i podziału marż.


Zdaniem przedstawicieli branży rozwiązania takie jak sprzedaż bezpośrednia czy rolniczy handel detaliczny mogą poprawiać sytuację części gospodarstw. Tyle iż nie rozwiązują systemowego problemu rentowności całego sektora.


– Rozwiązań jest wiele. Mamy propozycje dotyczące lokalnych półek czy większego korzystania z produktów wytwarzanych lokalnie, ale do tego potrzebna jest zgoda i zaangażowanie wszystkich stron. Nasze rekomendacje muszą być zbieżne z tym, co jest w stanie zaproponować administracja krajowa, ale też z tym, na co będą gotowe sieci handlowe. Bez wspólnego działania nie uda się trwale poprawić sytuacji dochodowej gospodarstw – podsumowuje Mateusz Stankiewicz.




Polecamy także:



  • UOKiK miał pytania o promocje, a Beliani nie odpowiedziało ani razu

  • Zbrojeniówka przyspiesza. Niewiadów szykuje produkcję amunicji na dużą skalę

  • Rolnicy zmieniają podejście do produkcji. Efekty widać w plonach

Idź do oryginalnego materiału