Nie warto dłużej pracować na emeryturę. Informacje dla 40-latka z paszczy ZUS plus analiza danych.

oszczednymilioner.pl 1 dzień temu

W oficjalnych wystąpieniach przedstawiciele ZUS (i ich opłaceni agenci lub „pożyteczni idioci” rozsiewają propagandę o opłacalności dłuższej pracy. Czasem jednak, tak się zdarzy, iż na oficjalnej stronie molocha pojawią się prawdziwe dane. Pomimo opowieści o uproszczeniu bloga, nie mogłem nie skorzystać. Bierzcie i Wy.

Skrót całego wpisu „bo ma być prosto”. ZUS twierdzi, iż dodatkowe 5 lat pracy (i opóźnienie przejścia na emeryturę) zwiększy nasze świadczenie o 20%. W rzeczywistości jest to 3.5%. Przyczyny? Stałe wydłużanie teoretycznej długości życia (1,5 roku w ciągu 5 lat), inflacja kasująca wyniki waloryzacji, oraz niewielki wpływ dodatkowych składek.

Kto lubi dawnego Oszczędnego Milionera – niech czyta dalej.

Jak zwykle tytuł odbiega od treści: https://www.zus.pl/-/późniejsze-przejście-na-emeryturę-się-opłaca#:~:text=Opóźnienie%20przejścia%20na%20emeryturę%20przekłada,latach%20–%20ponad%201/5, ale nie o to tym razem chodzi. Skoncentrujemy się na danych. Pochodzą z 2025 r., więc możemy uznać je za aktualne.

Informacja nr 1. Dla osoby w wieku 60 lat każde 100 tys. zł zapisane na koncie w ZUS to 375,38 zł miesięcznej emerytury. W wieku 65 lat to już 452,90 zł.

Niby prosta sprawa. Krótko mówiąc, mając 1 mln na koncie emerytalnym (dla uproszczenia główne konto ZUS+subkonto), dostaniesz 4529 zł brutto emerytury, o ile przejdziesz w wieku tzw. ustawowym. Ponieważ to więcej niż 3773,80 zł podobno warto pracować 5 lat dłużej, bo to dokładnie 20%. Tak twierdzi ZUS. Ja mówię sprawdzam.

Zgodnie z tabelami dalszego trwania życia, 60-latek (statystycznie, kobiety i mężczyźni razem) miał przed przed sobą w 2025 r. (https://stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-tablicy-sredniego-dalszego-trwania-zycia-kobiet-i-mezczyzn,285,13.html) jeszcze 266 miesięcy życia, 65-latek 220 miesięcy. Oznaczałoby to, iż pierwszy dożyje 82 lat, a drugi 83 lat. Pomijam fikcyjność takich prognoz (w rzeczywistości mężczyźni nie żyją tak długo, ale raczej 75 lat, a kobiety 83 lata), ale skoncentrujmy się na danych.

60-latek odbierze z systemu – 1, 003 mln zł (3.773,80 zł x 266 miesięcy).

65-latek już tylko 0,996 mln zł (4529 zł x 220 miesięcy).

Nie jest to żadna fizyka czarnej dziury, ani czary, tylko wynik zwykłego mnożenia (działanie na poziomie bodajże 5 klasy szkoły podstawowej), danych które podał nam ZUS. Pracując dłużej, odbierasz mniej.

To działanie da się sprawdzić. Nasza emerytura wzrośnie o 20%, a pobierać ją będziemy o 21% krócej. Niby niewiele, ale trudno nazwać wynik „opłacalnym przedłużeniem pracy”.

Idźmy dalej. Gdybyśmy przyjęli, iż pracując dłużej wcale nie zwiększymy średniej długości własnego życia (a jedynie tabele statystyczne ulegną cudownej korekcie), mamy jeszcze jeden interesujący efekt. 60-tkę i 65-lat dzieli 60 miesięcy (5 lat), a nie 46 miesięcy. Skąd bierze się 14-miesięczna (30%) różnica. Z GUS-owsko, ZUS-owskiej szacherki liczbami, ale z czegoś jeszcze, o czym warto pamiętać. Część ludzi dożyje 60-tki, ale emerytury w wieku 65 lat już nie. Gdybyśmy jednak założyli, iż mamy szczęście kwota, którą faktycznie odbierzemy z systemu, idąc na emeryturę wcześniej nie zmienia się, a opóźniając spada.

60-latek odbierze z systemu – 1, 003 mln zł (3.773,80 zł x 266 miesięcy).

65-latek już tylko 0,933 mln zł (4529 zł x (266-60) miesięcy).

Kwotę ZUS-owskiej emerytury pięć lat później powinniśmy bowiem dzielić przez 60 miesięcy mniej (czyli 206 miesięcy). I tak zamiast 20% więcej robi się 7% mniej.

Informacja 2. Średnia długość życia 60-latka zwiększyła się wg GUS i ZUS o 2,4 miesiąca w ciągu 1 roku. 65-latek „wydłużył” życie o 1,9 miesięcy.

Dane biorę stąd: https://stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-tablicy-sredniego-dalszego-trwania-zycia-kobiet-i-mezczyzn,285,14.html i stąd: https://stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-tablicy-sredniego-dalszego-trwania-zycia-kobiet-i-mezczyzn,285,14.html.

2026 – 268,9 oraz 222,7

2025 – 266,4 oraz 220,8

Jeszcze ciekawszy wynik uzyskamy, patrząc na dane z 2021 r. (https://stat.gov.pl/sygnalne/komunikaty-i-obwieszczenia/lista-komunikatow-i-obwieszczen/komunikat-w-sprawie-tablicy-sredniego-dalszego-trwania-zycia-kobiet-i-mezczyzn,285,9.html)

60-latek – 247,7

65-latek – 204,3.

Tylko na przestrzeni 5 lat (2021 kontra 2026) ZUS i GUS cudownie przedłużyły nam życie o 21,2 miesięca (60-latkowie) i 18,4 miesiąca (65-latkowie).

Jak to przekłada się na wysokość emerytur? Dość prosto. Skoro znamy wzór:

Emerytura=kapitał/średnia długość życia,

to podstawienie danych da nam następujący rezultat:

60-latek w 2021 roku – 1.000.000 zł/247,7 = 4037 zł

jako 65 latek w 2026 roku – 1.000.000 zł/222,7 = 4490 zł

Jak widzicie gołym okiem, różnica nie wynosi wcale 20%, jak nam obiecywał ZUS, ale 11.2%. Połowę mniej. Każąc nam pracować 5 lat dłużej ZUS, zmieniając tabele długości życia, państwo okradło nas z prawie połowy zysku.

Informacja nr 3. Dodatkowe składki z pracy powiększają sumę zgromadzonych środków.

Licząc od minimalnego wynagrodzenia, dodatkowe miesięczne składki wyniosą 281,44 zł (https://www.zus.pl/-/nowe-wysokości-składek-na-ubezpieczenia-społeczne-w-2026-r.). Rocznie to już 3.377,28 zł. Mnożąc przez 5 lat – 16.886, 40 zł.

Wygląda poważnie, ale de facto kapitał 1 mln zwiększył się o ca. 1,69%. W tym czasie ZUS oszukał nas na średniej długości życia o 9% (o tyle statystycznie zwiększyła się średnia długość życia w latach 2021-2026). Przy znanym wzorze emerytalnym (emerytura = kapitał/średnia długość życia) da to następujący efekt:

2021 – 1.000.000/204,3 = 4894 zł

2026 – 1.016.886,40/220,8 = 4605 zł

Dokładanie składek wcale się nie opłacało.

Informacja nr 3. Kolejne waloryzacje składek pomnażają kapitał emerytalny (działa też siła procenta składanego).

W tym miejscu ZUS podaje kwotę waloryzacji z 2025 r. – 9,49%. I zaczyna mnie rozśmieszać. Takie dane mogę sobie włożyć między bajki. Ponieważ wiem (w przeciwieństwie do ekonomicznych analfabetów), iż wysoka waloryzacja=wysoka inflacja, a wskaźniki waloryzacji wcale nie wyglądają tak fajnie, na tle wzrostu cen i płac (zwłaszcza minimalnej). Albowiem im więcej dostanę, tym więcej muszę wydać. Zastosuję tutaj trzy mierniki, o których ZUS nic nie mówi i jeden powszechnie podawany (waloryzację).

Teoria. Od 2022 r. przez 5 lat waloryzacja ZUS wyniosła (skumulowane dane w nawiasach):

2022 – 107%,

2023- 14,8% (22,84%),

2024 – 12,2% (37,82%),

2025- 5,5% (45,4%),

2026 – 5,3% (53,1%).

Krótko mówiąc – w teorii nasz kapitał obliczeniowy zyskał 53%. No i teraz odpowiedzmy sobie uczciwie, ile od 2021 r. wzrosły ceny?

Podpowiem na szybko:

  • prąd – (z 0,6 zł/KWh do 1.25 zł/KWh) ponad 100%,
  • chleb (z 2.8 zł do 5 zł za 0,5 kg) -78%,
  • kawa (z 13 zł do 28 zł za 0,25kg w mojej palarni) ponad 100%,
  • najtańszy nowy samochód (Dacia Sandero z 37k w tej chwili 66k) – 78%,
  • drewno opałowe, gaz – ok. 100%,
  • złoto – (z 225 zł/g do 530 zł/g) – 135%.

Drugi miernik wartości poza cenami (pensja minimalna) rósł też ciekawie +71%.

A trzeci? Inflacja. W tym samym okresie 43%. Kiedy to już wiemy, najbardziej konserwatywnie, realna waloryzacja to 10% (53% waloryzacji nominalnej i 43% inflacji). Gdyby liczyć do pensji, waloryzacja byłaby ujemna choćby – 18%, a do nośników energii -47%.

Ale trzymajmy się danych oficjalnych +10% i policzmy realne emerytury, nakładając na siebie trzy dane: średnią długość życia, realną waloryzację i dodatkowe środki z pracy (które dodatkowo nieco zawyżyłem, bo nie chciało mi się liczyć składek od pensji minimalnej w każdym z 5 lat).

2021 – 1.000.000/204,3 = 4894 zł

2026 – 1.118.575,04/220,8 = 5066 zł

Podsumowanie. Biorąc pod uwagę wszystkie dane ZUS i GUS, 5 lat dłuższej pracy, przekłada się na o 3,5% wyższą emeryturę. Dane te podaję w latach wysokiej inflacji, bardzo korzystnej dla współczynników waloryzacji.

Wynik przekonuje nas, iż dłuższa praca, w oczekiwaniu na wyższą emeryturę, kompletnie nie ma sensu. Te 5.1% waloryzacji w 2026 r., gdy dostaję 8.5% na obligacjach (korporacyjnych) mocno mnie śmieszyłoby, gdyby nie było smutne. Państwo więcej płaci bankom (oprocentowanie obligacji inflacyjnych 5.6%) niż emerytom. Do tego bankierów nie kantuje na średniej długości życia.

Nie muszę nikogo przekonywać, iż w naszym zmiennym świecie, liczenie, iż przeżyję dodatkowe 5 lat, dla 3,5% zakrawa na kpinę z matematyki.

Idź do oryginalnego materiału