Niemcy chcą limitów na kolejne chińskie towary. Po hybrydach mogą przyjść następne branże

4 godzin temu

Niemcy będą naciskać na Unię Europejską, by gwałtownie wprowadziła kwoty importowe na kolejne kategorie towarów z Chin. Wzorem ma być limit dla chińskich samochodów hybrydowych, na który Bruksela i Pekin zgodziły się w ubiegłym tygodniu. Berlin chce przenieść to rozwiązanie na inne sektory. Państwa UE zajmą się tą sprawą na czwartkowym szczycie w Brukseli.

Model: 350 tys. hybryd rocznie

Pomysł Berlina opiera się na porozumieniu z 9 października. Po trzech miesiącach rozmów komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča z chińskim ministrem handlu Wang Wentao UE zgodziła się z Chinami na limit importu chińskich hybryd do 350 tys. sztuk rocznie. Od drugiego roku limit będzie rósł o 6% rocznie. Jak podaje The Guardian, kwota zacznie obowiązywać w grudniu i ma zmniejszyć udział Chin w tym segmencie rynku mniej więcej o połowę, z obecnych 6%.

Ważny jest mechanizm. Kwotę wprowadzono w ramach środków ochronnych Światowej Organizacji Handlu (WTO), a nie jako cło antydumpingowe, więc nie wymagała wielomiesięcznego postępowania. Samochody ponad limit nie dostaną wyższego cła, tylko zostaną zatrzymane w europejskich portach. Limit nie obejmie chińskich aut montowanych w UE, np. na Węgrzech. Obejmie natomiast europejskie koncerny produkujące w Chinach. Chiński eksport hybryd do UE wzrósł w pierwszym półroczu trzykrotnie, do 6,7 mld euro. Szczegółowo pisaliśmy o tym w tekście o chińskich hybrydach omijających unijne cła.

Chińskie Ministerstwo Handlu ogłosiło porozumienie jako sukces. Podkreśliło, iż kwota dla Chin nie będzie niższa niż dla innych krajów, a unijne środki „nie mogą być wymierzone konkretnie” w chińskie produkty. To zastrzeżenie może utrudnić Niemcom przenoszenie tego modelu na kolejne sektory.

Chemia, maszyny, metale

Bloomberg nie wymienia wszystkich sektorów, które Berlin chce objąć limitami. Zakres możliwych działań widać jednak w dokumentach z ostatnich tygodni. 5 października kanclerz Friedrich Merz i prezydent Emmanuel Macron wysłali do Ursuli von der Leyen wspólny list z propozycjami. Napisali w nim o „pilnej potrzebie” działań wobec importu chemikaliów, tworzywa PET i hybryd. Zaproponowali też, by UE prowadziła postępowania ochronne dla całych sektorów, a nie pojedynczych produktów.

Szerszy obraz przedstawił 1 października w Parlamencie Europejskim Denis Redonnet, odpowiedzialny w Komisji Europejskiej za egzekwowanie przepisów handlowych:

„Poważnie niepokoi nas to, iż monitoring importu wskazuje na potencjalnie niepokojące trendy w przypadku niemal jednej czwartej całego importu do UE. A głównym motorem tych wzrostów są Chiny i towary chińskiego pochodzenia”.

Według Redonneta szczególnie gwałtownie rośnie import maszyn, tekstyliów, metali podstawowych i chemikaliów. Komisja wszczęła w 2025 roku 32 nowe postępowania ochronne, a średnia historyczna to 12 rocznie. W 2026 roku jest ich już 27. UE zaostrzyła też wcześniej ochronę rynku stali: od lipca bezcłowe kwoty importowe są o 47% mniejsze, a stawka za import ponad limit wzrosła do 50%.

Zmiana w polityce Berlina

Zmienia się przede wszystkim stanowisko Niemiec. Przez lata Berlin hamował unijne działania wobec Chin, bo obawiał się odwetu na niemieckim eksporcie samochodów i maszyn. Ten argument stracił na znaczeniu. Unijny deficyt w handlu towarami z Chinami wyniósł w 2025 roku rekordowe 360 mld euro, czyli około 1 mld euro dziennie, co opisywaliśmy przy okazji rozmów w Pekinie. Import z Chin rośnie, a eksport UE do Chin spada w podobnym tempie. Niemiecka gospodarka bardziej odczuwa dziś konkurencję chińskich towarów na własnym rynku niż spadek sprzedaży w Chinach.

Andrew Small z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR) uważa, iż Pekin spróbuje wciągnąć UE w długie negocjacje o kolejnych sektorach, ale nastroje w Europie są już inne.

„Gdyby Chiny zaproponowały takie porozumienie wcześniej w tym roku, powiedzmy wiosną, dużo łatwiej byłoby rozładować napięcie. Mam wrażenie, iż politycznie sprawy zaszły już za daleko” – powiedział Small brytyjskiemu dziennikowi.

Czwartkowy szczyt

Unijni przywódcy zajmą się w czwartek francusko-niemieckim projektem nowego instrumentu handlowego. Pozwalałby on Komisji w ciągu kilku dni ograniczyć dostęp do jednolitego rynku dla towarów z krajów, które stosują „systemowe praktyki zakłócające rynek”. Według projektu decyzja Komisji obowiązywałaby, chyba iż sprzeciwi się jej kwalifikowana większość państw członkowskich. To znacznie niższy próg niż obecnie. Każde nowe narzędzie wymaga jednak zgody państw UE i Parlamentu Europejskiego, więc szybkich efektów nie należy się spodziewać.

Komisja zapowiada, iż rozmowy z Pekinem o chemikaliach, odnawialnych źródłach energii i meblach wciąż trwają. Jak ujął to jeden z unijnych urzędników cytowanych przez The Guardian, porozumienie w sprawie hybryd „w żadnym wypadku nie kończy sprawy”.

Idź do oryginalnego materiału