Nieprzejrzyste negocjacje i rosnące ryzyko dla rynku walutowego

11 godzin temu

Sytuacja wokół konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem pozostaje wyjątkowo chaotyczna i pełna sprzecznych sygnałów. Iran ogłosił ponowne zamknięcie Cieśniny Ormuz w odpowiedzi na kolejne izraelskie ataki w Libanie. Jednocześnie pojawiły się doniesienia, iż w miniony weekend przez cieśninę zaczęło przepływać więcej statków, co mogłoby sugerować częściową normalizację sytuacji.

Dodatkowego zamieszania dostarczyły wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który zagroził nowymi atakami. W odpowiedzi Iran miał zawiesić rozmowy z Waszyngtonem, jednak już następnego dnia pojawiły się informacje o spotkaniu w Szwajcarii pomiędzy wiceprezydentem USA J.D. Vance’em a irańskim ministrem spraw zagranicznych, podczas którego rozpoczęto kolejną rundę negocjacji. Według nieoficjalnych doniesień rozmowy przebiegały w konstruktywnej atmosferze.

Skomplikowana będzie droga do trwałego zakończenia konfliktu

Tak duża liczba sprzecznych informacji sprawia, iż ocena bieżącej sytuacji staje się niezwykle trudna. Rynki finansowe reagują w tej chwili bardziej na nagłówki informacyjne niż na rzeczywiste fundamenty. Kierunek ruchu cen aktywów może zmieniać się dosłownie z minuty na minutę, ponieważ inwestorzy mają problem z odróżnieniem faktów od spekulacji. W takich warunkach krótkoterminowe reakcje rynkowe tracą znaczenie analityczne, a najważniejsze staje się spojrzenie na szerszą perspektywę.

Obecna sytuacja pokazuje przede wszystkim, jak skomplikowana będzie droga do trwałego zakończenia konfliktu. Trudno oczekiwać szybkiego powrotu do warunków sprzed wybuchu napięć, szczególnie na rynku energii. Nawet jeżeli liczba statków przepływających przez Cieśninę Ormuz rzeczywiście rośnie, pozostaje pytanie, czy armatorzy będą gotowi przywrócić ruch do poziomów sprzed konfliktu. Dopóki istnieje ryzyko, iż cieśnina może zostać ponownie zamknięta praktycznie z dnia na dzień, a zagrożenie atakami na jednostki handlowe pozostaje realne, trudno mówić o pełnej normalizacji sytuacji. Dodatkowym problemem jest fakt, iż Izrael, jako jeden z kluczowych uczestników konfliktu, nie bierze udziału w obecnych negocjacjach amerykańsko-irańskich, co ogranicza szanse na kompleksowe rozwiązanie kryzysu.

Spadek cen ropy naftowej

Na rynku walutowym coraz wyraźniej widać, iż głównym czynnikiem determinującym notowania pozostaje dolar amerykański. Po okresie względnej stabilizacji od połowy kwietnia do końca maja amerykańska waluta stała się głównym źródłem spadku kursu EUR/USD obserwowanego od początku miesiąca. W tym czasie euro zachowywało się stosunkowo stabilnie, a choćby wykazywało tendencję do niewielkiego umocnienia, co ograniczało skalę spadków głównej pary walutowej. W praktyce oznacza to, iż obecne ruchy EUR/USD wynikają przede wszystkim ze zmian wartości dolara, a nie z osłabienia wspólnej waluty.

W ostatnich tygodniach można było odnieść wrażenie, iż dolar częściowo uniezależnił się od wydarzeń związanych z Iranem. Spadek cen ropy naftowej nie doprowadził do osłabienia amerykańskiej waluty, ponieważ wsparciem dla dolara pozostawały mocne dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych oraz przekonanie inwestorów, iż Rezerwa Federalna utrzyma stosunkowo restrykcyjne nastawienie do polityki pieniężnej. Jednak ta zależność może działać asymetrycznie. O ile dolar nie ucierpiał na spadku cen ropy, o tyle może wyraźnie zyskać, jeżeli ceny surowca ponownie wzrosną w wyniku eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie.

Wyższe ceny ropy oznaczałyby bowiem większe ryzyko wzrostu inflacji w Stanach Zjednoczonych. W takim scenariuszu inwestorzy mogliby ponownie ograniczyć oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych przez Fed lub choćby zacząć wyceniać możliwość dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych. Taka zmiana oczekiwań zwykle wspiera dolara, zwiększając atrakcyjność amerykańskich aktywów finansowych.

Źródło: OANDA TMS Brokers

Idź do oryginalnego materiału