Jeszcze dwa lata temu zgodność regulacyjna (compliance) była traktowana w salach konferencyjnych jako zło konieczne – kosztowna pozycja w Excelu, którą należało zminimalizować. Dziś, w styczniu 2026 roku, budzimy się w nowej rzeczywistości. Okresy ochronne minęły. „Papierowe tygrysy” nabrały realnych kształtów, a rynek brutalnie weryfikuje, kto odrobił pracę domową, a kto liczył na wieczne odroczenie.
Dla polskich firm i ich europejskich partnerów compliance przestało być kwestią uniknięcia kary administracyjnej. Stało się najtwardszą walutą w relacjach B2B i warunkiem sine qua non utrzymania się w łańcuchach dostaw.
Europa dwóch prędkości, jeden bezlitosny rynek
Mamy styczeń 2026. Europa Zachodnia jest już ponad rok po terminie pełnej transpozycji dyrektywy NIS2 (październik 2024). W Niemczech, Francji czy Skandynawii mechanizmy nadzoru działają pełną parą, a pierwsze dotkliwe kary finansowe oraz personalne konsekwencje dla członków zarządów stały się faktem medialnym.
Polska znajduje się w specyficznym momencie. Jesteśmy świeżo po burzliwym, opóźnionym wejściu w życie nowelizacji Ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (UKSC), która implementowała unijne wymogi w połowie 2025 roku. Polskie firmy wciąż są w fazie „szoku powdrożeniowego”. Podczas gdy niemiecki kontrahent traktuje procedury cyberbezpieczeństwa jako standard, polski dostawca często dopiero kończy gorączkowe łatanie luk, by nie stracić kontraktu.
Ta asymetria czasowa rodzi konkretne skutki biznesowe. Dla polskiego biznesu rok 2026 to wyścig z czasem, by udowodnić Europie, iż „Made in Poland” oznacza również „Secure by European Standards”.
Efekt domina NIS2: Wielka czystka w łańcuchach dostaw
Najważniejszym zjawiskiem gospodarczym początku 2026 roku nie są same regulacje, ale ich wtórny efekt, który nazywamy „Higieną Łańcucha Dostaw” (Supply Chain Hygiene).
Nowelizacja UKSC objęła nadzorem tysiące nowych podmiotów w Polsce – od szpitali, przez firmy wodociągowe, aż po producentów żywności i dostawców usług cyfrowych. Jednak prawdziwy nacisk nie płynie z Warszawy, ale od klientów korporacyjnych.
Obserwujemy masowe zjawisko „Vendor Shedding” (zrzucania dostawców). Duże koncerny przemysłowe i spółki Skarbu Państwa, same będąc podmiotami kluczowymi, są zmuszone do audytowania swoich podwykonawców. W zapytaniach ofertowych (RFP) na rok 2026 sekcja dotycząca cyberbezpieczeństwa stała się kryterium nokautującym (knock-out criteria).
Dla polskiego biznesu sytuacja jest zero-jedynkowa. Software house z Wrocławia czy firma logistyczna spod Poznania, która chce współpracować z niemieckim sektorem automotive, musi przedstawić „paszport zgodności NIS2” (często w formie certyfikatu ISO 27001 lub audytu zgodności z KSC). Brak dokumentu oznacza automatyczne odrzucenie oferty, bez względu na atrakcyjność cenową. Compliance stało się nową barierą wejścia na rynki eksportowe.
AI Act: Wyścig do sierpnia 2026
Równie dynamiczna sytuacja panuje w obszarze sztucznej inteligencji. Jesteśmy w połowie drogi wdrażania AI Act. Mamy już za sobą (luty 2025) wejście w życie zakazów stosowania praktyk niedozwolonych oraz (sierpień 2025) regulacji dla modeli ogólnego przeznaczenia (GPAI).
Przed nami jednak najważniejszy kamień milowy: sierpień 2026, kiedy to pełne zastosowanie znajdą przepisy dotyczące Systemów Wysokiego Ryzyka (High-Risk AI Systems). Choć do terminu pozostało kilka miesięcy, rynek nie czeka.
W styczniowych budżetach IT na 2026 rok firmy masowo wymagają od dostawców systemu statusu „AI Act Ready”. Klienci B2B boją się odpowiedzialności prawnej za „czarne skrzynki”. Wolą zapłacić więcej za system, który gwarantuje transparentność, nadzór człowieka i audytowalność danych, niż ryzykować wdrożenie taniego algorytmu, który za pół roku stanie się nielegalny.
Tutaj rysuje się ogromna szansa dla polskiego sektora IT. Polskie firmy technologiczne zaczynają wykorzystywać zgodność z AI Act jako swoją Unikalną Propozycję Sprzedaży (USP). W starciu z tańszą konkurencją z rynków azjatyckich czy choćby amerykańskich (gdzie regulacje są luźniejsze), polski kod jest promowany jako „Bezpieczna Przystań” (Safe Harbor). Europejski stempel zgodności staje się gwarancją jakości i bezpieczeństwa prawnego, co przyciąga inwestorów szukających stabilności.
DORA: Lekcje rok po „godzinie zero”
Sektor finansowy jest już o krok dalej. Rozporządzenie DORA (Digital Operational Resilience Act) jest w pełni skuteczne od 17 stycznia 2025 roku. Rok funkcjonowania w nowym reżimie przyniósł twarde wnioski.
Polski sektor bankowy, uchodzący za jeden z najnowocześniejszych w Europie, stał się bezwzględnym weryfikatorem dla branży Fintech. DORA wymusiła na bankach rygorystyczne zarządzanie ryzykiem dostawców zewnętrznych (ICT Third Party Risk).
Efekt? Fintechy i dostawcy bramek płatniczych, którzy zlekceważyli wymogi odporności cyfrowej, w ciągu ostatnich 12 miesięcy stracili dostęp do API bankowych lub zostali wypowiedzeni z umów. DORA zadziałała jak narzędzie selekcji naturalnej – na rynku zostali tylko ci, którzy potrafią wykazać nie tylko innowacyjność, ale i operacyjną niezniszczalność.
Compliance jako twarda korzyść finansowa
W 2026 roku dyskusja o zgodności regulacyjnej przeniosła się z działu prawnego do działu finansowego. Dane z rynku pokazują konkretne liczby:
Ubezpieczenia (Cyber Insurance): W obliczu fali ataków ransomware, koszty polis w 2026 roku są astronomiczne. Jednak brokerzy oferują zniżki rzędu 30-40% dla firm, które wykażą pełną zgodność z KSC/NIS2. Dla dużego przedsiębiorstwa to oszczędności idące w setki tysięcy złotych rocznie – bezpośredni zwrot z inwestycji w compliance.
Zamówienia Publiczne: Nowe Prawo Zamówień Publicznych w Polsce coraz mocniej premiuje bezpieczeństwo. Cena przestała być jedynym wyznacznikiem. Waga kryteriów pozacenowych (w tym certyfikowanego bezpieczeństwa informacji) w przetargach na rok 2026 wzrosła znacząco. Firmy „zgodne” wygrywają przetargi, choćby oferując wyższe ceny.
Fuzje i Przejęcia (M&A): Fundusze Venture Capital i Private Equity zmieniły swoje listy kontrolne. Due diligence w 2026 roku zaczyna się od pytania o zgodność z AI Act i NIS2. Startup z „długiem prawnym” jest niesprzedawalny lub jego wycena jest drastycznie obniżana.
Zmień myślenie albo zgiń
Dla Zarządów i Dyrektorów (CxO) wniosek na rok 2026 jest jasny: dział Compliance nie jest już „działem hamulcowym”, który mówi „nie”. Jest to najważniejszy partner działu sprzedaży.
W krajobrazie biznesowym zdominowanym przez niepewność geopolityczną i technologiczną, zaufanie stało się towarem deficytowym. Certyfikat zgodności z NIS2 czy gotowość na AI Act to w 2026 roku dowód na to, iż firma jest przewidywalnym, bezpiecznym i dojrzałym partnerem.
Firmy, które traktują regulacje jedynie jako przykry obowiązek biurokratyczny, już przegrywają walkę o rynki zachodnie. Te, które uczyniły z transparentności i bezpieczeństwa swój sztandar, zyskują przewagę konkurencyjną, której nie da się skopiować z dnia na dzień. W 2026 roku compliance to nie tarcza – to miecz, którym wycina się nieprzygotowaną konkurencję.

20 godzin temu








