Nocny rajd złodziei. Z pastwisk znikają całe stada

3 godzin temu

W południowej Brandenburgii, tuż przy granicy z Polską, narasta strach wśród hodowców bydła. W ciągu kilku tygodni z pastwisk zniknęło około 150 sztuk bydła, w tym wyjątkowo cenne zwierzęta rozpłodowe. Rolnicy nie mają wątpliwości — za kradzieżami stoi zorganizowana grupa działająca profesjonalnie i z dużym rozmachem.

Sprawcy pojawiają się nocą, wykorzystując specjalistyczne ciężarówki do transportu zwierząt. Według hodowców doskonale wiedzą, jak obchodzić się z bydłem i jak gwałtownie załadować zwierzęta bez wzbudzania podejrzeń.

Ślady mogą prowadzić do Polski

Sprawą zajęły się już władze Brandenburgii oraz policja kryminalna. Śledczy badają, czy wszystkie przypadki są ze sobą powiązane i analizują ślady opon pozostawione w pobliżu pastwisk. Trwa również wymiana informacji z polską policją.

Prezes brandenburskiego związku rolników Henrik Wendorff uważa, iż skradzione zwierzęta mogą być wywożone za granicę i nielegalnie ubijane poza Niemcami.

– Można przypuszczać, iż działa grupa, która wykonuje to profesjonalnie – podkreśla.

Podejrzenia są poważne, ponieważ legalne wykorzystanie takich zwierząt na terenie Niemiec jest praktycznie niemożliwe. Każda sztuka bydła posiada bowiem kolczyk identyfikacyjny i jest zarejestrowana w specjalnej bazie danych.

Rolnicy w szoku. „To były bardzo cenne zwierzęta”

Jedna z najbardziej bulwersujących kradzieży miała miejsce w miejscowości Grano w powiecie Sprewa-Nysa, niedaleko polskiej granicy. Z pastwiska zniknęło tam aż 31 sztuk bydła.

– To wielki szok. To były bardzo cenne zwierzęta rozpłodowe – mówi poszkodowany rolnik.

Według policji straty finansowe mogą sięgać setek tysięcy euro. Funkcjonariusze zabezpieczyli już pierwsze ślady, a dalsze postępowanie prowadzi policja kryminalna.

Kilka dni wcześniej doszło do podobnej kradzieży w miejscowości Raddusch, gdzie zniknęło 48 sztuk bydła o wartości około 75 tysięcy euro. W kwietniu w powiecie Łaba-Elstera skradziono kolejne 70 sztuk.

Profesjonalna akcja pod osłoną nocy

Zdaniem ekspertów przeprowadzenie takiej operacji wymaga ogromnej logistyki i doświadczenia. Do przewozu bydła potrzebne są specjalne ciężarówki oraz osoby potrafiące gwałtownie i sprawnie załadować zwierzęta.

– jeżeli robi się to profesjonalnie, można załadować zwierzęta w ciągu jednej nocy – mówi Henrik Wendorff.

Rolnicy podkreślają, iż oprócz ogromnych strat finansowych dochodzi także ryzyko utraty wieloletnich efektów hodowlanych, szczególnie w przypadku rzadkich ras bydła.

Władze reagują. Będą kontrole i monitoring

Brandenburska minister rolnictwa Hanka Mittelstädt określiła sytuację jako „poważny cios” dla hodowców zwierząt w regionie.

– Takie działania przestępcze muszą zostać gwałtownie wyjaśnione – zaznaczyła minister.

W piątek, 15 maja, minister rolnictwa oraz minister spraw wewnętrznych Jan Redmann mają odwiedzić jedną z poszkodowanych spółdzielni rolniczych w Herzberg.

Związek rolników apeluje teraz o zwiększenie liczby kontroli pastwisk i montaż monitoringu. Mieszkańcy okolicznych miejscowości są proszeni o zgłaszanie wszelkich podejrzanych sytuacji — szczególnie obecności ciężarówek do transportu zwierząt lub obcych osób kręcących się w pobliżu gospodarstw.

Rolnicy zwracają uwagę, iż sygnałem alarmowym może być także nietypowe zachowanie stada, takie jak nagłe zrywanie się zwierząt, gromadzenie w jednym miejscu czy próby ucieczki.

Mieszkańcy mają pomóc policji

„Nasze gospodarstwa i tereny użytkowe są znane większości mieszkańców okolicznych wsi. Dlatego prosimy, aby informować nas o obcych pojazdach lub osobach zauważonych przy pastwiskach, oborach lub drogach dojazdowych” – apelują brandenburscy rolnicy.

Policja podkreśla, iż szczególnie cenne mogą być informacje dotyczące numerów rejestracyjnych pojazdów, godzin obserwacji oraz opisów podejrzanych osób.

IJHARS zablokował transport z Ukrainy. Ponad 5 tys. litrów napojów nie wjechało do Polski
Idź do oryginalnego materiału