Nowa kabina w Massey’u Fergusonie 7S. Średnia półka zaczyna pachnieć luksusem

7 godzin temu

Jeżeli ktoś jeszcze wierzył, iż klasa 150–220 KM to wyłącznie „ciągniki do roboty”, bez fanaberii, to Massey Ferguson właśnie próbuje go wyprowadzić z błędu. Wszystko wskazuje na to, iż seria MF 7S dostanie kabinę znaną dotąd z większych i droższych modeli 8S oraz 9S. Innymi słowy – średniak zaczyna wyglądać jak arystokrata.

Na niemieckiej stronie Profi pojawiły się zdjęcia szpiegowskie prototypu ciągnika, który gabarytami pasuje do klasy 7S, ale kabiną już bezczelnie podkrada rozwiązania z wyższej ligi.

Producent oficjalnie niczego jeszcze nie potwierdził, ale trudno uwierzyć w przypadek, kiedy ktoś testuje „przypadkowo” maszynę w pełnym kamuflażu.

7S – seria, którą da się ułożyć pod siebie

Obecna rodzina Massey Ferguson 7S obejmuje ciągniki o mocy od około 155 do 220 KM – czyli dokładnie ten segment, który na wielu gospodarstwach robi najcięższą robotę: orka, uprawa, siew, transport, praca z dużym ładowaczem czy agregatem uprawowo-siewnym.

Siłą tej serii nie jest jeden spektakularny bajer, tylko możliwość bardzo szerokiej konfiguracji. Rolnik może dobrać maszynę jak garnitur u krawca – bez kupowania zbędnych dodatków albo, przeciwnie, bez oszczędzania na funkcjach, które naprawdę się przydadzą.

Do wyboru są różne wersje silników, kilka typów przekładni (od klasycznych powershiftów po bezstopniowe), różne poziomy wyposażenia kabiny, opcje hydrauliki i WOM.

Dzięki temu MF 7S może być zarówno solidnym wołem roboczym do ciężkiej uprawy, jak i komfortowym ciągnikiem do intensywnej pracy z maszynami zawieszanymi i precyzyjną hydrauliką.

Krótko mówiąc: seria jest elastyczna – a to dziś dla gospodarstwa znaczy więcej niż katalogowe rekordy mocy.

Kabina z 8S i 9S – czyli komfort schodzi „pod strzechy”

Najciekawszą nowością jest jednak zapowiedź nowej kabiny. Ta konstrukcja zadebiutowała w serii 8S w 2020 roku, a później trafiła do flagowej serii 9S w 2023. Charakterystyczna jest większa przestrzeń, lepsza izolacja akustyczna i cieplna, bardziej dopracowana ergonomia oraz nowoczesne systemy sterowania i monitoringu.

Jeżeli te rozwiązania rzeczywiście trafią do MF 7S, oznacza to jedno: komfort, który jeszcze niedawno był zarezerwowany dla największych i najdroższych ciągników, zaczyna być dostępny w segmencie „normalnych” maszyn gospodarstwa rodzinnego.

Dla operatora to nie tylko wygoda, ale też mniejsze zmęczenie przy wielogodzinnej pracy. A jak wiadomo – wypoczęty kierowca popełnia mniej błędów i mniej kosztuje napraw.

Co już wiemy, a czego jeszcze nie

Zdjęcia sugerują, iż Massey Ferguson testuje prototyp nowej wersji 7S właśnie z kabiną znaną z 8S i 9S. Sam ciągnik wygląda na nieco mniejszy od „ósemki”, co potwierdza tezę, iż to sukcesor obecnej serii 7S, a nie kolejny wariant większego modelu.

Na razie nie wiadomo, kiedy producent oficjalnie zaprezentuje nową serię. Brak także szczegółów dotyczących ewentualnych zmian w silnikach, przekładniach czy elektronice. Można jednak przypuszczać, iż skoro inwestuje się w nową kabinę, to przy okazji pojawią się drobne modernizacje w wyposażeniu i ergonomii obsługi.

Średnia klasa przestaje być „średnia”

Jeżeli te zapowiedzi się potwierdzą, MF 7S może stać się jeszcze bardziej uniwersalną propozycją dla gospodarstw, które oczekują zarówno mocy i wydajności, jak i komfortu pracy na poziomie dużych ciągników.

A rolnik? Jak zwykle zrobi swoje: obejrzy, policzy, przejedzie się na pokazie i zdecyduje, czy ta „arystokracja z klasy średniej” faktycznie zasługuje na miejsce w jego parku maszynowym.

Idź do oryginalnego materiału