Purytanizm, prohibicja i państwo-niańka. Kiedy troska o zdrowie ogranicza wolność?
„Wszechogarniający strach, iż ktoś, gdzieś może być szczęśliwy” – tak H.L. Mencken opisywał purytanów: miłośników prohibicji, cenzury i prawnego egzekwowania moralności.
Historia przyznała mu sporo racji. Prohibicja nie zlikwidowała alkoholu ani ludzkiej ochoty na picie. Zlikwidowała za to legalnych sprzedawców, oddając rynek mafii i skorumpowanej policji. Państwo znakomicie radzi sobie bowiem z zakazywaniem podaży. Z popytem i ludzkimi słabościami idzie mu nieco gorzej.
Od prohibicji do „zdrowia publicznego”
Dzisiejszy purytanizm jest subtelniejszy. Nie straszy już grzechem ani wiecznym potępieniem. Odmienia za to przez wszystkie przypadki „zdrowie publiczne”, „bezpieczeństwo” i „koszty społeczne”. Wydłużyła się też lista podejrzanych przyjemności. Obok alkoholu i narkotyków znalazły się papierosy, energetyki, cukier, telefony i media społecznościowe.
„Mechanizm pozostał ten sam: cudza przyjemność budzi podejrzenia, a jej możliwe skutki uzasadniają podatek, zakaz albo kontrolę.”
Mechanizm pozostał ten sam: cudza przyjemność budzi podejrzenia, a jej możliwe skutki uzasadniają podatek, zakaz albo kontrolę. Nowy purytanin nie chce zbawić twojej duszy. Chce tylko ustalić, co wolno ci kupić, gdzie, o której godzinie i za ile.
FAKTY O PROHIBICJI
„Koszty społeczne” jako argument za ograniczaniem wolności
„Koszty społeczne” są argumentem idealnym, bo może je powodować adekwatnie wszystko. Grillowana kiełbasa zwiększa ryzyko chorób, siedząca praca szkodzi sercu, a jazda na nartach kończy się czasem gipsem. Gdyby sama możliwość kosztów wystarczała do ograniczania wolności, należałoby zakazać niemal całego życia. Dla bezpieczeństwa najlepiej siedzieć w domu. Choć to również szkodzi zdrowiu.
„Gdyby sama możliwość kosztów wystarczała do ograniczania wolności, należałoby zakazać niemal całego życia.”
Państwo opiekuńcze czy państwo-niańka?
Państwo opiekuńcze zmienia się więc w państwo-niańkę. Niańkę bardzo egalitarną, bo akcyzę podnosi wszystkim jednakowo. Bogaty wzruszy ramionami, biedny odda większą część pensji albo poszuka tańszego, mniej legalnego sprzedawcy.
Nowy purytanizm i kontrola codziennych przyjemności
Mencken kpił z ludzi przerażonych tym, iż ktoś może być szczęśliwy. Nowi purytanie pozwolą nam na szczęście. Pod warunkiem, iż wcześniej zatwierdzą jego skład, cenę, miejsce i godziny sprzedaży.
„Nowi purytanie pozwolą nam na szczęście. Pod warunkiem, iż wcześniej zatwierdzą jego skład, cenę, miejsce i godziny sprzedaży.”
Jeśli interesuje Cię ten temat, przeczytaj książkę Wydawnictwa WEI „Logika wolnego świata. O tym, jak władza niszczy naturalny porządek”

Artykuł ukazał się w gazecie „Głos Wolny” wydanej przez Fundację Warsaw Enteprise Institute
w ramach XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu.
Partnerzy wydania: KRAM SP. Z O.O.

5 godzin temu















