Apple może dziś wykonać największą zmianę w konstrukcji iPhone’a od niemal dekady, wchodząc jednocześnie do segmentu, który pozostaje niewielki, ale coraz ważniejszy dla wartości rynku telefonów.
Podczas wydarzenia w Cupertino firma ma zaprezentować pierwszy składany iPhone. Będzie to zarazem pierwsza duża premiera pod kierownictwem Johna Ternusa, który 1 września zastąpił Tima Cooka na stanowisku CEO Apple.
Stawka jest wysoka. W roku finansowym 2025 iPhone przyniósł Apple 209,6 mld dolarów przychodów, czyli nieco ponad połowę całej sprzedaży koncernu. Składany model ma natomiast kosztować ponad 2 tys. dolarów, co przesuwa górną granicę cenową portfolio jeszcze wyżej.
Apple wchodzi na rynek wiele lat po Samsungu, Huawei czy Google, ale moment może być korzystny. IDC prognozuje, iż globalna sprzedaż telefonów spadnie w 2026 r. o 16,7 proc., podczas gdy segment urządzeń składanych wzrośnie o 12,6 proc., do 22,9 mln sztuk. To w tej chwili jeden z nielicznych obszarów rynku, w których producenci mogą jednocześnie zwiększać sprzedaż i utrzymywać wysokie ceny.
Według IDC Apple może do 2027 r. sprzedawać ponad 17 mln składanych iPhone’ów rocznie i zdobyć około 40 proc. tego segmentu.
Premiera będzie więc czymś więcej niż testem nowej konstrukcji. Apple sprawdzi, czy jego marka przez cały czas potrafi zmienić niszową kategorię w duży biznes premium. Dla Ternusa będzie to jednocześnie pierwszy wyraźny test tego, jak zamierza prowadzić firmę po erze Cooka.

50 minut temu















