Siły Kosmiczne USA, we współpracy z firmą SpaceX, z sukcesem umieściły na orbicie dziewiątego satelitę nawigacyjnego najnowszej generacji GPS III. Misja ta nie tylko wzmacnia globalną infrastrukturę na rzecz pozycjonowania, ale jest też pokazem niezwykłej elastyczności logistycznej Pentagonu, który zdecydował się na zmianę rakiety nośnej, by przyspieszyć wystrzelenie tego istotnego dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych satelity.
W nocy z 27 na 28 stycznia 2026 roku z Przylądka Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9, niosąc na pokładzie urządzenie o oznaczeniu GPS III SV09. Choć dla przeciętnego użytkownika telefona system GPS jest czymś oczywistym, z punktu widzenia nowoczesnej gospodarki i obronności to jedna z najbardziej krytycznych infrastruktur na świecie. Nowo wystrzelony satelita, wyprodukowany przez koncern Lockheed Martin, stanowi kolejny krok w modernizacji tej sieci.
Jednostki serii III oferują trzykrotnie wyższą dokładność pozycjonowania oraz aż ośmiokrotnie większą odporność na zakłócenia w porównaniu do starszych generacji. Dla sektora cywilnego oznacza to stabilniejsze usługi w lotnictwie czy też w rolnictwie precyzyjnym. Jednak to w sferze militarnej SV09 pokazuje swój największy potencjał dzięki technologii M-Code. Jest to specjalny, zaszyfrowany sygnał, który pozwala wojsku operować w warunkach celowego zagłuszania i prób podszywania się pod sygnał, co na współczesnym polu walki ma znaczenie krytyczne dla precyzyjnego naprowadzania jednostek i uzbrojenia.
Plan lotu Falcon 9 wynoszącego na orbitę GPS III. Źródło: Space XPodmiana rakiet
Niezwykle ciekawym wątkiem tej misji, rzucającym światło na dynamikę współczesnego rynku kosmicznego, jest kwestia wyboru rakiety. Pierwotnie satelita SV09 miał zostać wyniesiony przez nową konstrukcję firmy United Launch Alliance (ULA) – rakietę Vulcan Centaur. Jednak amerykański Departament Obrony, stawiając na priorytetowe wzmocnienie konstelacji, zdecydował się na tzw. „kosmiczny transfer”. Wykorzystano elastyczność kontraktów i przeniesiono ładunek na sprawdzony system Falcon 9 od SpaceX.
Przedstawiciele Sił Kosmicznych podkreślają, iż zdolność do sprawnego przesuwania misji między różnymi dostawcami jest kluczowym elementem strategii bezpieczeństwa narodowego, pozwalającym omijać wąskie gardła w manifestach startowych. Dzięki temu manewrowi udało się uniknąć czekania w kolejce na start Vulcana. Co więcej, SpaceX udowodniło swoją gotowość operacyjną, przygotowując misję w rekordowym tempie – od rozpoczęcia kampanii przygotowawczej do momentu startu minęło około 41 dni, co – według przekazu firmy – stanowi jej najszybszy dotąd tzw. „turnaround” dla misji na rzecz bezpieczeństwa narodowego.
Falcon 9 zmierzający na orbitę. Fot.: Space XZnamienny lot
Sam lot był pokazem technologicznej sprawności SpaceX. Po wyniesieniu satelity, pierwszy stopień rakiety Falcon 9 (dla którego był to już piąty lot) oddzielił się i precyzyjnie wylądował na autonomicznej barce „A Shortfall of Gravitas” stacjonującej na Oceanie Atlantyckim. Było to już 564. udane lądowanie boostera w historii firmy, co potwierdza dominację koncepcji rakiet wielokrotnego użytku w dzisiejszym biznesie. W międzyczasie drugi stopień rakiety kontynuował lot, by po około 90 minutach wypuścić satelitę, który docelowo zajmie miejsce na średniej orbicie okołoziemskiej (MEO). Dodatkowym elementem wyposażenia SV09 jest specjalny zestaw luster (laser retroreflector array), który został zaprojektowany do poprawy pomiarów orientacji Ziemi dla układu współrzędnych GPS, co przełoży się na wyższą precyzję całego systemu.
Misja SV09 ma również głęboki wymiar symboliczny. Zgodnie z tradycją nazywania satelitów GPS III nazwiskami wybitnych postaci, ta jednostka otrzymała nazwę własną „Ellison Onizuka”. To hołd dla pułkownika Sił Powietrznych USA i astronauty NASA, który zginął 40 lat temu w katastrofie promu Challenger. Start odbył się niemal dokładnie w rocznicę tej tragedii (28 stycznia 1986 r.), co nadało wydarzeniu podniosły charakter. Onizuka został w ten sposób dołączony do grona patronów systemu, obok takich pionierów jak Neil Armstrong czy Sally Ride.
Obecnie Lockheed Martin zakończył już produkcję wszystkich dziesięciu planowanych satelitów serii GPS III. Dziewięć z nich pracuje już na orbicie, a ostatni (SV10) oczekuje na start, który ma odbyć się później w 2026 roku. To jednak nie koniec inwestycji – koncern realizuje już budowę kolejnej generacji satelitów, GPS IIIF (Follow-on), które mają oferować jeszcze potężniejsze możliwości, w tym 60-krotnie większą odporność na zagłuszanie. Dla obserwatorów rynku gospodarczego sukces misji SV09 to jasny dowód na to, iż partnerstwo sektora publicznego z prywatnymi gigantami technologicznymi stało się fundamentem strategicznej przewagi USA w przestrzeni kosmicznej.
Paweł Ziemnicki

21 godzin temu
















