Nowy Massey Ferguson 260 SE Turbo z Pakistanu w… Polsce. Co to za ciągnik?

2 godzin temu

Firma Massey Ferguson była swego czasu niezwykle płodna o ile chodzi o zakładanie przedstawicielstw i spółek w różnych zakątkach świata. Choć sam MF stał się częścią koncernu AGCO, to wiele z zasianych przezeń przedsiębiorstw funkcjonuje do dziś i ma się całkiem nieźle. Ostatnio udało nam się natrafić na pokłosie ekspansji marki – ciągnik Massey Ferguson 260 SE Turbo, który trafił do Polski z… Pakistanu.

Oczywiście są też wyjątki w tymże funkcjonowaniu do dziś. Jeden z nich znamy bardzo dobrze z własnego podwórka, również jugosłowiański IMT nie miał więcej szczęścia od rodzimego Ursusa, choć pod skrzydłami TAFE ciągniki w jakieś formie mają powrócić na rynek. Skoro mowa o TAFE i Indiach, gdzie ciągniki Massey Ferguson wywarły bardzo duży wpływ na to, jak w tej chwili wygląda rynek, to warto również zwrócić się w kierunku sąsiada – Pakistanu, bowiem tam również można dziś kupić fabrycznie nowego Massey Fergusona. I to wcale nie jakiegoś tam pokombinowanego, a zupełnie oryginalnego, w klasycznym malowaniu, stylistyce i pełnym oznakowaniu jak za dawnych lat – słowem, zupełnie jakby czas stanął w miejscu.

Massey Ferguson. Nowy piękny czerwony

W porządku. Patrząc na zdjęcie jedna rzecz nie pasuje do klasycznego stylu, jaki firma MF stworzyła w ubiegłym wieku – kabina. Ta została dołożona już w Polsce i pochodzi z naszych krajowych zasobów, a to dlatego, iż w miejscu powstawania kabiny w ogóle się nie sprzedają. Dlatego prezentowany Massey Ferguson 260 SE Turbo, jak i pozostałe ciągniki oferowane przez fabrykę w Pakistanie, jej nie posiada – choćby w opcji.

Historia Millat Tractors Limited

Ale jak to się stało, iż gdzieś w Pakistanie wciąż można kupić Massey Fergusona? Historia zakładów w Lahore w stanie Punjab, zaczyna się w roku 1964 r., kiedy to Rana Khudadad Khan i Rana Allahdaad Khan założyli firmę Rana Tractors and Equipment Limited i rozpoczęli sprowadzanie ciągników Massey Ferguson do Pakistanu. Były to niespokojne czasy w regionie, wojna wisiała w powietrzu, niemniej kraj potrzebował mechanizacji rolnictwa jak nigdy wcześniej.

Dlatego już dwa lata później firma sprowadzała zestawy do montażu zamiast gotowych ciągników. W roku 1972, czyli w czasie gdy Ursus pracował nad swoimi prototypowymi ciągnikami, firma Rana Tractors Ltd. została znacjonalizowana i włączona do Pakistan Tractor Corporation, wraz ze zmianą nazwy na Millat Tractors, która zresztą jest używana do dziś. Dekadę później firma rozpoczęła samodzielną produkcję silników, choć z pewnymi trudnościami o ile chodzi o odlewanie korpusów – skąd my to znamy? Lata 90. przyniosły prywatyzację i zakład wykupili pracownicy, a następnie dokonano wykupu udziałów u poddostawców zajmujących się wytwarzaniem części, między innymi odlewów w Bolan Casting Ltd.

Wszystko jak za dawnych lat, fani blachy byliby zachwyceni, fot. GS

Millat MF 260 SE Turbo za 12 tys. dolarów

Tak oto docieramy do miejsca, w którym historia dogania teraźniejszość, bowiem opisywany Millat Massey Ferguson 260 SE Turbo jest wciąż sztandarowym produktem firmy, który można kupić, z gwarancją w oficjalnych salonach w Pakistanie. Naturalnie nie ma mowy o eksporcie na rynki, gdzie obowiązują normy emisji spalin, choć z drugiej strony chyba nikogo to nie interesuje, skoro zakład w Lahore produkuje 40 tys. ciągników rocznie.

MF 235 po ostatnim liftingu, jak żywy – czy może wiecznie żywy w Pakistanie, fot. Millat

Jak dawniej, ciągnik napędza trzycylindrowy silnik będący licencją Perkinsa o pojemności 2,5 litra i mocy 60 KM. Skrzynia również, jak za dawnych lat, z przesuwnymi kołami, czterobiegowa, z reduktorem i jedną prędkością wałka. Prędkość maksymalna? Bez zaskoczenia, 28 km/h. Bez zmian pozostał również podnośnik – 2,1 t kategorii drugiej z kulami czy skromna pompa typu Fergusona o wydatku 16 l/min. Słowem, o ile ktoś ma lub pamięta MF z dawnych lat, to jest to ciągnik niemal wyciągnięty z młodości – swojej i użytkowników, włącznie z takimi detalami jak zegary, wskaźniki czy mocujące je wkręty z łbem pod płaski wkrętak. I nie jest to jedyny ciągnik w ofercie.

Model MF 385 to ciągnik, który wciąż mógłby znaleźć wielu nabywców także w Polsce, zwłaszcza za kwotę rzędu 80 tys. zł, fot. Millat

Oferta skrojona pod lokalne potrzeby rolników

Oprócz modelu 260, Millat ma w swojej ofercie inne klasyczne modele: 235, 240, 350 – bez napędu na przód, a także większe i mocniejsze 360, 360 4WD czy 375 i 385. I nie ma sensu przytaczać ich parametrów, gdyż to również są ciągniki 1:1 jak za dawnych lat. Najnowszą, najmocniejszą a zarazem najnowocześniejszą propozycją firmy jest ciągnik Millat MF 455 XTRA o mocy 100 KM z maską przestylizowaną jak dla nowych ciągników MF, silnikiem nowszej generacji (choć nie nowym) – Perkins 1104.4C i skrzynią 12×4.

Najnowszy model w ofercie firmy, Xtra – prawdopodobnie marzenie wielu pakistańskich rolników, fot. Millat

Ceny ciągników

Co ciekawe, ceny ciągników nie są jakąś specjalną tajemnicą. Przykładowo najmniejszy model MF 235 o mocy 50 KM, bez przedniego napędu, to wydatek rzędu 8,5 tys. dolarów amerykańskich, zaś do nieco cięższego MF 240 trzeba dopłacić raptem 650 dolarów. o ile mowa o opisywanym MF260 SE Turbo, to cena startuje od 11,5 tys. za wariant bez napędu na przód. Gdyby ktoś potrzebował maszyny do cięższych prac, to MF 360 kosztuje 16,7 tys. dolarów za model doposażony w dodatkowe obciążniki oraz daszek. Kwotę 20 tys. przekraczamy dopiero po zdecydowaniu się na MF385 o mocy 85 KM, za to nieznacznie, bo raptem o 500 dolarów. W cenie jest silnik 4,4 litra bez żadnych systemów ani choćby turbosprężarki, ta sama skrzynia co w każdym innym ciągniku 8×2, ten sam podnośnik, wałek oraz pompa. Szału nie ma, ale nikt w Pakistanie go nie oczekuje.

Nie ma również co liczyć na doposażanie ciągnika w fabryce w opcje, poza obciążnikami i daszkiem nie ma na liście nic więcej. Za to można wyjechać z narzędziami lub maszynami towarzyszącymi, od bron i pługów zaczynając, przez prasy wysokiego zgniotu, świdry, lemiesze, ładowacze, a kończąc na koparce na TUZ, zamiatarce czy jednorzędowej sieczkarni. A zatem dysponując kwotą porównywalną z premią dla młodego rolnika, można by nie tylko wyposażyć się w główną siłę pociągową, ale również ciągnik pomocniczy (nie jeden) oraz całą masę narzędzi i maszyn, które zgrabnie upakowalibyśmy na przyczepie – te firma Millat również produkuje. Rzecz jasna, gdyby nie przeszkadzało nam gospodarzenie w stylu lat 70.

Idź do oryginalnego materiału