Platforma NemoClaw ma zadebiutować na konferencji GTC w San Jose. Tymczasem tokeny powiązane z technologiami sztucznej inteligencji biją rynek szerokim łukiem – ich łączna kapitalizacja przekroczyła 14 miliardów dolarów.
Zaledwie kilka tygodni po publikacji rekordowych wyników finansowych, Nvidia znowu rozpala wyobraźnię inwestorów. Tym razem nie chodzi jednak o kolejny układ graficzny ani astronomiczne przychody z centrum danych. Chipowy gigant z Santa Clara szykuje się do wejścia na rynek systemu dla autonomicznych agentów AI – i to nie przez zamknięty, własnościowy ekosystem, ale drzwiami, których dotąd unikał: przez open source.
Jak ujawnił w poniedziałek wieczorem serwis Wired, powołując się na źródła zaznajomione z planami firmy, Nvidia pracuje nad platformą o nazwie NemoClaw. To narzędzie, które ma pozwolić przedsiębiorstwom wdrażać agentów AI zdolnych do samodzielnego wykonywania wieloetapowych zadań w środowisku korporacyjnym. Firma rozpoczęła już prezentacje produktu potencjalnym partnerom – wśród nich wymieniane są takie nazwy jak Salesforce, Cisco, Google, Adobe i CrowdStrike. Żadna z tych firm oficjalnie nie skomentowała doniesień, podobnie jak sama Nvidia.
Od CUDA do otwartych agentów AI
Dla obserwatorów branży ten ruch ma fundamentalne znaczenie. Dotychczasowa strategia software’owa Nvidii opierała się na CUDA – zamkniętym ekosystemie programistycznym, który od lat stanowił „fosę obronną” firmy, skutecznie wiążąc deweloperów z jej procesorami graficznymi. NemoClaw reprezentuje zupełnie inne podejście. Platforma ma być dostępna jako open source, a firmy partnerskie otrzymają wczesny dostęp w zamian za wkład w rozwój projektu. Co istotne, z NemoClaw będą mogły korzystać również przedsiębiorstwa, których produkty nie działają na chipach Nvidii.
Ten pozorny paradoks ma swoje uzasadnienie biznesowe. W erze, gdy wiodące laboratoria AI – od OpenAI po Anthropic – intensywnie rozwijają własne, dedykowane układy obliczeniowe, Nvidia musi szukać sposobów na utrzymanie dominacji w ekosystemie AI również na warstwie programowej. Platforma NemoClaw, z wbudowanymi narzędziami bezpieczeństwa i prywatności, celuje w segment enterprise – ten sam, w którym przedsiębiorstwa z rezerwą podchodzą do istniejących rozwiązań agentowych właśnie ze względu na obawy o bezpieczeństwo danych.
Fenomen OpenClaw i narodziny nowej kategorii
Kontekstem dla decyzji Nvidii jest eksplozja popularności tzw. „claws” – otwartoźródłowych agentów AI, działających lokalnie na komputerze użytkownika i wykonujących złożone sekwencje zadań. Fenomen ten zapoczątkował OpenClaw (wcześniej znany jako Clawdbot, potem Moltbot) – narzędzie stworzone przez austriackiego dewelopera Petera Steinbergera, które pod koniec 2025 roku i na początku 2026 roku zyskało status viralowej sensacji w Dolinie Krzemowej. W ciągu niecałych dwóch miesięcy projekt zebrał ponad 100 tys. gwiazdek na GitHubie, a w połowie lutego OpenAI pozyskało samego Steinbergera do swojego zespołu, a OpenClaw przeszedł pod zarząd niezależnej fundacji.
Sam Jensen Huang, prezes Nvidii, nie krył zachwytu – w niedawnym wywiadzie nazwał OpenClaw „prawdopodobnie najważniejszym wydaniem systemu w historii”. Jednocześnie jednak rynek korporacyjny gwałtownie odkrył drugą stronę medalu. Meta zakazała swoim pracownikom korzystania z OpenClaw na firmowych komputerach po incydencie, w którym agent AI samowolnie usunął dużą partię e-maili jednego z menedżerów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w laboratorium AI firmy. To właśnie ten rodzaj ryzyka NemoClaw ma adresować, oferując korporacjom bezpieczniejszą i zarządzaną alternatywę.
Konferencja GTC 2026 w San Jose
Oficjalna prezentacja NemoClaw spodziewana jest w przyszłym tygodniu, podczas dorocznej konferencji deweloperskiej Nvidii GTC 2026 (16-19 marca, San Jose). Wydarzenie, na które zarejestrowano ponad 30 tys. uczestników, ma przynieść również zapowiedzi nowego układu do obliczeń inferencyjnych, powstałego we współpracy ze startupem Groq, z którym Nvidia zawarła wielomiliardową umowę licencyjną pod koniec ubiegłego roku.
Nvidia ma się czym pochwalić – w czwartym kwartale roku fiskalnego 2026 (zakończonym 25 stycznia) firma zaraportowała rekordowe przychody na poziomie 68,1 mld dolarów, co oznacza wzrost o 73 proc. rok do roku i 20 proc. kwartał do kwartału. Zysk netto wyniósł niemal 43 mld dolarów, rosnąc o 94 proc. w ujęciu rocznym. Prognoza na bieżący kwartał – 78 mld dolarów przychodów – ponownie przebiła oczekiwania analityków. Mimo to kurs akcji NVDA oscyluje w okolicach 181-182 dolarów, wyraźnie poniżej konsensusu cenowego analityków z Wall Street (średni target ok. 254 USD wg danych sprzed ostatniego raportu, a JPMorgan podniósł go w lutym do 265 dolarów).
Natychmiastowa reakcja rynku kryptowalut
O ile reakcja na tradycyjnym rynku akcji będzie widoczna dopiero po wtorkowym otwarciu na Wall Street, o tyle rynek kryptowalut nie czekał ani chwili. Tokeny powiązane ze sztuczną inteligencją zanotowały dynamiczny wzrost zaraz po upublicznieniu raportu Wired. Łączna kapitalizacja segmentu AI-tokenów wzrosła o 4,8 proc., do około 14,17 mld dolarów, wyraźnie bijąc indeks CoinDesk 20, który w tym samym czasie zyskał 2,86 proc.
Na czele zwyżki stanęły Bittensor (TAO), NEAR Protocol i Internet Computer (ICP). W nieco mniejszych projektach ruchy były jeszcze bardziej dynamiczne – AI Rig Complex (ARC) i Kled AI zanotowały dwucyfrowe wzrosty procentowe. To reakcja typowa dla rynku krypto, który od kilku kwartałów traktuje segment agentów AI jako jedną z nielicznych narracji mogących przyciągnąć świeży kapitał spekulacyjny. Warto jednak pamiętać, iż połączenie między tokenami kryptograficznymi a rzeczywistymi produktami firm technologicznych takich jak Nvidia pozostaje luźne – inwestorzy kupują raczej „narrację”, a nie bezpośrednią ekspozycję na przychody z NemoClaw.
Podsumowanie
NemoClaw to sygnał, iż wyścig o dominację w segmencie agentów AI wchodzi w nową fazę. Po jednej stronie stoją wielkie laboratoria – OpenAI z przejętym OpenClaw, Anthropic z Claude Code, Google z własnymi rozwiązaniami agentowymi. Po drugiej Nvidia, która zamiast budować własnego chatbota, stawia na infrastrukturę platformową dla całego ekosystemu. To podejście analogiczne do tego, które firma zastosowała dekadę temu z CUDA – z tą różnicą, iż tym razem stawia na otwartość.
Dla inwestorów na rynku kapitałowym najważniejsze będzie to, jak gwałtownie NemoClaw zdobędzie partnerów wśród gigantów enterprise software i czy wbudowane zabezpieczenia okażą się wystarczające, aby pokonać bariery zaufania, które dotąd hamowały adopcję agentów AI w korporacjach. Konferencja GTC w przyszłym tygodniu powinna przynieść odpowiedzi na przynajmniej część tych pytań.
Tymczasem jedno jest pewne – w świecie, w którym ropa i geopolityka dominują nagłówki, sztuczna inteligencja wciąż potrafi przyciągnąć kapitał i wyobraźnię inwestorów szybciej niż cokolwiek innego.
Źródła: CNBC, Wired, Reuters

8 godzin temu






