Obligacje odbiły, problem pozostaje [Komentarz walutowy]

1 dzień temu

W ubiegłym tygodniu rynek długu odnotował nieoczekiwane odbicie. Nieoczekiwane bo nastąpiło po bardzo niekorzystnych danych odnośnie inflacji z USA. Jednak fundamenty tego odbicia pozostają kruche, a tym samym obecny spokój na rynku złotego może być pozorny.

Notowania EURPLN w ostatnim czasie ustabilizowały się w okolicach poziomu 4,37, co jest o tyle nietypowe, iż była to strefa oporu, która już została przekroczona. Zwykle w takich sytuacjach rynek wybiera konkretny kierunek, a tu notowania ustabilizowały się. Przyczyną tej stabilizacji jest jednak globalny rynek długu.

Presja na wzrost rentowności obligacji miała miejsce od kilku miesięcy będąc kombinacją chronicznie wysokich deficytów (i związanych z nimi potrzeb pożyczkowych), rosnącą na nowo presją inflacyjną głównie ze strony nośników energii, a w USA dodatkowo przez zapotrzebowanie na kapitał ze strony spółek technologicznych. Wydawać by się mogło, iż po niekorzystnym (czyli wysokim) odczycie wrześniowej inflacji sprawy przybiorą jeszcze gorszy obrót, ale paradoksalnie rynek odreagował. To przełożyło się na niewielkie odbicie EURUSD (skutecznie ograniczone sytuacją we Francji) i stabilizację kursu EURPLN.

Jednak nie oszukujmy się, fundamentów tego odbicia nie ma. Pomimo desperacji prezydenta USA sytuacja na rynku energii nie poprawia się, a ceny ropy wręcz wzrosły. Wydaje się też, iż utrzymywanie się takiego stanu rzeczy oznacza powolne rozlewanie się tej presji na szerszą gospodarkę i choćby dziś mieliśmy jastrzębie wypowiedzi z banków centralnych Australii i Japonii, gdzie szykują się kolejne podwyżki stóp.

Co więcej, sytuacja może być maskowana do wyborów w USA, które odbędą się 3 listopada. Niezależnie od ich wyniku, po tej dacie bardzo realne jest zaognienie na Bliskim Wschodzie, a to mogłoby oznaczać jeszcze wyższe ceny ropy.

Na ten moment zatem zbyt wcześnie aby uznać, iż zagrożenie dla złotego minęło. Środowy kalendarz zapowiada się dość spokojnie, inwestorzy czekać będą przede wszystkim na kolejne raporty amerykańskich spółek, gdyż na Wall Street rozpoczął się sezon wyników. O godzinie 9:05 euro kosztuje 4,37 złotego, dolar 3,89 złotego, funt 5,21 złotego, zaś frank 4,72 złotego.


Autor: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

Idź do oryginalnego materiału