
Różnorodne strategie inwestowania w obligacje
Jak zauważa Czesław Martysz, wiceprezes w zespole Debt Capital Markets w Trigon DM, obligacje mogą być bazą różnych strategii inwestycyjnych. W przypadku inwestorów o bardziej konserwatywnym profilu portfel może opierać się niemal wyłącznie na obligacjach skarbowych o różnej dacie zapadalności. Inwestorzy szukający wyższej stopy zwrotu mogą sięgnąć po obligacje korporacyjne, w tym emitowane przez znane marki, jak Żabka czy Allegro. W tym przypadku ryzyko jest wyższe (choć wciąż dosyć niskie).
– o ile mamy profil bardziej umiarkowany, w portfelu, w większym stopniu uwzględniamy obligacje skarbowe. o ile szukamy większej stopy zwrotu, możemy się skierować w kierunku obligacji korporacyjnych, także listów zastawnych. Giełda daje nam taką możliwość, zarówno kupienia obligacji na rynku wtórnym, jak i w różnych domach maklerskich na rynku pierwotnym – mówi Martysz.
Trzeci wariant zakłada budowę portfela z szerszym zestawem emitentów. Kluczowa w każdym przypadku jest jednak dywersyfikacja, która pozwala ograniczyć skutki potencjalnych problemów pojedynczych firm.
Rentowność? Zależy od stóp i horyzontu
Rentowność obligacji zależy w dużej mierze od poziomu stóp procentowych w Polsce. Wiele emisji opartych jest na wskaźnikach zmiennych, takich jak WIBOR.
– Można korzystać nie tylko z kuponu, ale również z tego, iż obligacje drożeją w czasie, o ile się skraca ich zapadalność. Można również skorzystać z tego, iż kiedy stopy procentowe spadają, to obligacje skarbowe zyskują na wartości – tłumaczy Czesław Martysz.
Ekspert zwraca też uwagę, iż inwestowanie w obligacje nie wymaga wieloletniego horyzontu. Choć najlepiej sprawdzają się w perspektywie trzech-czterech lat, możliwa jest również strategia krótkoterminowa. W takich przypadkach najważniejsze jest jednak świadome podejście do ryzyka i elastyczność działania.
– choćby o ile mamy do dyspozycji kilka-kilkanaście miesięcy, to pamiętając o tym ryzyku i dywersyfikacji, warto kupować choćby takie obligacje, które niedługo zapadną, bo jest to jakaś alternatywa, choć nieco bardziej ryzykowna od depozytów bankowych. Zdrowy czas, kiedy można ze spokojem inwestować w obligacje, to są przynajmniej trzy-cztery lata, co nie znaczy, iż o ile ten okres nam się skróci, już nie możemy z tej inwestycji zrezygnować. Po to jest giełda, po to jest rynek wtórny, żebyśmy mieli możliwość z tych obligacji wyjść. Większość inwestorów nie ma z tym większego problemu – mówi Martysz.
Obligacje w centrum uwagi inwestorów
Obligacje zagraniczne i korporacyjne są rzadziej obecne w portfelach inwestorów. Posiada je odpowiednio 10 i 7 proc. respondentów badania. Jednak 15-16 proc. badanych deklaruje chęć uwzględnienia ich w swoich przyszłych inwestycjach. Ekspert zaznacza, iż obligacje stają się coraz bardziej popularne także dzięki platformie Catalyst, gdzie notowane są zarówno instrumenty skarbowe, jak i nieskarbowe, w tym listy zastawne i obligacje komunalne.
Dzięki szerokiej ofercie obligacji i możliwości ich zakupu zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, inwestorzy mogą dostosować strategię do swojego profilu ryzyka i celów finansowych.
Polecamy także:
- Firmy ostrożnie wchodzą w nowy rok. Inwestują, ale boją się zatorów
- Interwencja USA w Wenezueli a złoto. Ceny metali szlachetnych w górę
- To ostatni moment na dofinansowanie. Budżet „NaszEauto” może się wyczerpać już w tym miesiącu

1 dzień temu










