Ochrona funkcji produkcyjnych wsi: Rządowy projekt ustawy nie uwzględnia wielu kluczowych postulatów środowiska rolniczego

1 godzina temu
Zdjęcie: Ochrona funkcji produkcyjnych wsi


Ochrona funkcji produkcyjnych wsi: Rządowy projekt ustawy o ochronie rolniczych funkcji produkcyjnych wsi miał być tarczą dla rolników zmęczonych pozwami za zapach obory czy hałas w żniwa. Mimo iż 6 października 2026 r. połączone komisje sejmowe skierowały go – wraz z projektem prezydenckim – do dalszych prac w 14-osobowej podkomisji, odrzucając przy tym wnioski o wysłuchanie publiczne, branża wciąż pyta wprost: czy dostaniemy realne prawo, skoro najważniejsze postulaty m.in. Polskiej Federacji Rolnej pominięto?

Wstęp: Wieś pod presją i bieżące prace w Sejmie

Rozrastające się miasto i napływ nowych mieszkańców na tereny wiejskie coraz częściej prowadzą do trudnych konfliktów sąsiedzkich. Zapach hodowli, praca maszyn nocą czy odgłosy zwierząt stają się dla nowych sąsiadów powodem do wytaczania procesów sądowych rolnikom.

Odpowiedzią na te problemy ma być procedowany w Sejmie rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Choć sam kierunek – konsultowany w ramach inicjatywy #Hodowcy Razem – spotkał się z aprobatą branży, to szczegóły zapisów i brak reakcji na uwagi praktyków budzą poważny niepokój. Istotny zwrot akcji nastąpił 6 października 2026 r. podczas wspólnego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka: rozpatrywano zarówno projekt rządowy (druk nr 3029), jak i alternatywny projekt prezydencki (druk nr 3032), decydując o ich skierowaniu do prac w 14-osobowej podkomisji.

Gdzie zniknęły postulaty organizacji rolniczych?

Warto przypomnieć, iż już wiosną Polska Federacja Rolna (PFR) przedstawiła twarde, merytoryczne stanowisko, wskazując, iż projekt przygotowywany przez MRiRW w obecnym kształcie tworzy luki w systemie ochrony.

Analizując kształt przepisów, widać niepokojącą tendencję: kluczowe postulaty organizacji rolniczych nie zostały w pełni uwzględnione. Brak reakcji na uwagi branży rodzi konkretne zagrożenia:

  • Pominięcie spółek handlowych: PFR domagała się rozszerzenia ochrony na wszystkie podmioty prowadzące towarową produkcję rolniczą – w tym spółki z o.o. czy spółki akcyjne. Zignorowanie tego głosu oznacza, iż nowoczesne przedsiębiorstwa rolne (inwestujące m.in. w biogazownie i OZE) pozostaną bezbronne.
  • Niejasne przepisy o immisjach: Postulowano zmianę sformułowania o „nieruchomości sąsiedniej” na liczbę mnogą oraz precyzyjne wymienienie specyfiki prac rolniczych (hałas, pylenie, praca w nocy). Bez tego sądy przez cały czas będą oceniać spory uznaniowo.
  • Urzędowa ślepota na etapie WZ: Rząd proponuje pouczenia u notariusza przy zakupie gruntów. PFR wskazywała, iż to za mało – informacja o sąsiedztwie produkcji rolnej musi trafiać do osób wnioskujących o warunki zabudowy (WZ) w gminie, zanim dojdzie do zakupu działki i konfliktu.

Ochrona stanu zastanego a brak praw do rozwoju

Kolejnym mankamentem rządowego projektu jest skupienie się wyłącznie na „stanie zastanym”.

Ustawa w obecnym brzmieniu nie daje pełnej i jasnej gwarancji, iż rozbudowa obory, modernizacja chlewni, zmiana technologii czy zwiększenie skali produkcji nie pozbawią rolnika ochrony przed protestami sąsiadów. Rolnik, który chce inwestować i się rozwijać, wciąż może obawiać się kolejnych kroków rozwojowych. Dodatkowo przepisy przejściowe odcinają rolników już uczestniczących w procesach sądowych od korzystania z nowych ułatwień.

Kulisy decyzji sejmowych: Słuszna decyzja o pominięciu wysłuchania publicznego

Decyzja połączonych komisji o skierowaniu projektów (rządowego druk nr 3029 oraz prezydenckiego druk nr 3032) bezpośrednio do 14-osobowej podkomisji – z jednoczesnym odrzuceniem wniosków o wysłuchanie publiczne – miała podłoże taktyczne i w naszej ocenie był to ze wszech miar słuszny krok. Otwarcie szerokiej areny w postaci wysłuchania publicznego mogłoby sparaliżować lub całkowicie storpedować prace nad ustawą. Okazję tę z pewnością wykorzystaliby bowiem reprezentanci ekologów, napływowych mieszkańców wsi, a także przedstawiciele branży turystycznej, hotelarzy czy lokalnych biznesów agroturystycznych, którzy głośno protestowaliby przeciwko ograniczeniu ich praw do dochodzenia roszczeń za uciążliwości zapachowe czy hałas. Zamiast otwierać puszkę Pandory i narażać proces legislacyjny na populistyczną awanturę, zdecydowano o szybkim zamknięciu debat w wąskim gronie podkomisji – co jednak nie zdejmuje z legislatorów presji poprawienia luk prawnych.

Podsumowanie: Czy rolnik dostanie prawdziwą tarczę?

Brak pełnej elastyczności ze strony autorów projektu i zignorowanie części kluczowych głosów środowiska rolniczego (m.in. PFR) sprawia, iż ustawa może okazać się niewystarczająca.

Jeśli rządowe przepisy w pracach podkomisji nie zostaną mocniej skorelowane z realiami produkcji (takimi jak formy spółkowe czy ochrona inwestycji rozwojowych), rolnici wciąż będą drżeć przed każdą inwestycją i każdym nowym sąsiadem. Branża oczekuje prawa, które realnie zabezpieczy jej przyszłość na kolejne lata, a prace w podkomisji to ostatni dzwonek, by bez medialnego szumu naprawić niedoskonałości projektu.

Będziemy uważnie śledzić postępy prac w sejmowej podkomisji i na bieżąco informować naszych czytelników o wszelkich zmianach w przepisach.

Źródła: Sejm RP, Polska Federacja Rolna

Prenumerata magazynu Agro Profil

Zobacz w sklepie

Program Ochrony Roślin Rolniczych 2026

Zobacz w sklepie

Koszulka Moje SERCE bije dla ROLNICTWA

Zobacz w sklepie

Koszulka OPOROWO całodobowo

Zobacz w sklepie
Idź do oryginalnego materiału