Oczekiwania na kontynuację „cyklu” obniżek stóp procentowych i wsparcie dla złotego z rynku długu

2 godzin temu

Bieżąca sytuacja na polskim rynku stopy procentowej wskazuje na silne przekonanie inwestorów co do dalszego łagodzenia polityki monetarnej. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi w tej chwili 4,00%, jednak rynek międzybankowy wyprzedza już przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej. Notowania stawki WIBOR 3M na poziomie 3,87% znajdują się wyraźnie poniżej oficjalnego kosztu pieniądza, co jest zjawiskiem charakterystycznym dla okresów oczekiwania na cięcia stóp. Taka dysproporcja zwykle poprzedza formalne ruchy banku centralnego, a obecna różnica wynosi 0,13 punktu procentowego względem stopy referencyjnej. Wydaje się zatem, iż rynek nie zadaje już pytania czy, ale raczej kiedy i jak głęboko Rada zdecyduje się na kolejne poluzowanie polityki monetarnej, decydując o nominalnym spadku oprocentowania (realnie koszt pieniądza zbyt mocno nie spada).

Analiza terminowej struktury stóp procentowych i wyceny kontraktów FRA

Dane rynkowe pokazują wyraźną tendencję spadkową dla przyszłych stóp w Polsce. Oczekiwania dla stawki WIBOR 3M w perspektywie czterech miesięcy kształtują się na poziomie 3,70%, co implikuje wycenę co najmniej jednej obniżki stóp o 25 punktów bazowych w najbliższym czasie. Jeszcze bardziej gołębie nastroje widoczne są w dłuższym terminie. Rynek zakłada spadek stawki WIBOR 3M do poziomu 3,44% w ciągu pół roku oraz do okolic 3,31% w perspektywie dwunastu miesięcy. Taka ścieżka wyceny oznacza, iż inwestorzy spodziewają się redukcji kosztu pieniądza łącznie o około 50–70 punktów bazowych względem obecnych poziomów rynkowych. Można przypuszczać, iż docelowy poziom stóp procentowych w tym cyklu może ustabilizować się w okolicach 3,25–3,50%, co byłoby spójne z dążeniem do utrzymania dodatnich realnych stóp procentowych przy inflacji znajdującej się w celu NBP.

Kluczowe wnioski z lutowej konferencji Prezesa NBP

Istotnymi wskazówkami mogą być wypowiedzi Prezesa NBP Adama Glapińskiego z konferencji prasowej po lutowym posiedzeniu decyzyjnym w 2026 roku. Prezes jednoznacznie podkreślił sukces w walce z inflacją, która w grudniu 2025 roku wyniosła 2,4%, trafiając niemal idealnie w punkt celu inflacyjnego. Tak niski odczyt dynamiki cen konsumpcyjnych daje Radzie spory komfort w podejmowaniu decyzji o dalszym łagodzeniu polityki. Warto odnotować, iż od maja 2025 roku stopy zostały już obniżone łącznie o 175 punktów bazowych, co stanowi silny impuls stymulacyjny dla gospodarki (wzrost PKB powyżej 4 proc?). Prezes Glapiński w swoich wypowiedziach zaznaczył, iż marcowa projekcja inflacji i PKB będzie kluczowym drogowskazem dla dalszych działań. Jego osobista opinia, wyrażona w trybie przypuszczającym podczas sesji pytań, wskazuje na to, iż jeżeli napływające dane nie przyniosą negatywnych zaskoczeń, marzec może być odpowiednim momentem na kolejną obniżkę. Prezes nie wykluczył również scenariusza, w którym stopy mogłyby spaść w okolice 3,50%, choć zastrzegł, iż decyzje będą podejmowane ostrożnie i w oparciu o bieżące odczyty.

Kalendarz decyzyjny a prawdopodobieństwo marcowego ruchu

Najbliższe decyzyjne spotkanie zaplanowano na 3–4 marca. To właśnie ten termin wydaje się najbardziej prawdopodobny dla wznowienia „cyklu” obniżek po lutowej pauzie. Kolejne posiedzenia zaplanowano na 8–9 kwietnia oraz 5–6 maja. Biorąc pod uwagę rynkową wycenę spadku WIBOR 3M do 3,70% w horyzoncie czterech miesięcy, inwestorzy wydają się być przekonani, iż marcowe posiedzenie przyniesie konkretne decyzje. Argumentem wspierającym ten scenariusz jest fakt, iż w marcu Rada zapozna się z nową projekcją inflacyjną, która historycznie często stanowiła merytoryczną podkładkę pod zmiany parametrów polityki pieniężnej. Stabilny wzrost gospodarczy w 2025 roku, o którym wspominał Prezes, nie stanowi przeszkody dla obniżek, gdyż odbywa się on w warunkach kontrolowanej inflacji. Wydaje się zatem wysoce prawdopodobne, iż Rada wykorzysta marcowe posiedzenie do dostosowania stóp procentowych do spadającej ścieżki inflacji, realizując tym samym scenariusz, który rynek finansowy już teraz dyskontuje w cenach instrumentów pochodnych.

Rynek długu wspiera złotego? Czyli paradosk spadku stóp i silnej waluty

Wydaje się, iż perspektywa spadku stóp procentowych staje się najsilniejszym katalizatorem popytu na polski dług. Choć intuicyjnie niższy koszt pieniądza powinien zmniejszać atrakcyjność obligacji, mechanizm rynkowy działa odwrotnie w fazie oczekiwania na cięcia. Inwestorzy masowo alokują kapitał w polskie papiery skarbowe, licząc na wzrost ich cen rynkowych, który jest naturalną konsekwencją spadku rentowności. Wydaje się, iż rynek dyskontuje scenariusz, w którym obecne kupony stają się towarem deficytowym, a zysk kapitałowy wynikający z wyceny obligacji zrekompensuje z nawiązką ewentualne niższe oprocentowanie w przyszłości. Uczestnicy rynku prawdopodobnie pozycjonują się pod scenariusz dalszego zawężania spreadu między rentownością polskich obligacji 10-letnich a stopą referencyjną NBP, co jest typowym zjawiskiem w zaawansowanej fazie cyklu łagodzenia polityki monetarnej.

Wyniki aukcji potwierdzeniem sentymentu inwestorów

Nastroje te znalazły twarde odzwierciedlenie w danych z ostatniej aukcji sprzedaży obligacji skarbowych, która odbyła się 11 lutego 2026 roku. Łączny popyt zgłoszony przez inwestorów osiągnął imponujący poziom 25,84 mld zł, co stanowi historyczne zainteresowanie naszym długiem. Warto zauważyć, iż tak wysokie zainteresowanie nie jest jednorazowym wyskokiem, ale wpisuje się w szerszą tendencję, gdyż średni popyt z ostatnich 12 miesięcy również wykazuje dynamiczny trend wzrostowy. Skala zleceń kupna na poziomie niemal 26 mld zł może świadczyć o tym, iż duży kapitał zagraniczny oraz krajowe instytucje finansowe postrzegają polskie obligacje jako bezpieczną przystań z potencjałem do generowania ponadprzeciętnych stóp zwrotu w obliczu gołębiej retoryki Rady Polityki Pieniężnej. Z kolei inwestorzy zagraniczni, aby nabyć nasz dług muszą najpierw nabyć naszą walutę. Stąd wydaje się, iż paradoksalnie oczekiwania na obniżki stóp wspierają popyt na obligacje, a to z kolei wspiera złotego.

Idź do oryginalnego materiału