
Początek roku szkolnego gwałtownie weryfikuje funkcjonalność mieszkania. Biurko trzeba gdzieś ustawić, podręczniki przechować, a dziecku zapewnić miejsce, w którym może odrobić lekcje bez ciągłego przenoszenia rzeczy z kuchennego stołu.
Dla większości mieszkańców bloków i kamienic nie jest to problem. 70 proc. badanych deklaruje, iż ich lokum pozwala wygospodarować odpowiednie miejsce do nauki. Pozostałe 30 proc. ma z tym trudność. Wśród mieszkańców domów takich odpowiedzi jest o ponad połowę mniej.
Biurko przegrywa z metrażem
Najczęściej wskazywanym brakiem w mieszkaniu jest dodatkowy pokój. Chciałoby go 20 proc. respondentów. Taki sam odsetek narzeka na zbyt małą liczbę miejsc do przechowywania.
W rodzinach z dziećmi oba problemy się łączą. Brak osobnego pokoju może oznaczać konieczność dzielenia przestrzeni z rodzeństwem albo z rodzicem pracującym zdalnie. jeżeli do tego brakuje szaf i regałów, szkolne książki i przybory zaczynają konkurować o miejsce z resztą domowych rzeczy.
– Wraz z pierwszym dzwonkiem wielu rodziców zderza się z wyzwaniem organizacji domowej przestrzeni do nauki. Choć dla większości z nas wygospodarowanie miejsca na biurko nie stanowi problemu, to dla całkiem sporej grupy mieszkańców metraż jest realną przeszkodą, przez co dzieci po prostu nie mają gdzie komfortowo odrabiać lekcji – mówi Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w portalu Nieruchomosci-online.pl.
Najbardziej narzekają młodzi
Problem ciasnoty nie rozkłada się równomiernie między grupami wiekowymi. Na zbyt mały metraż najczęściej skarżą się osoby w wieku 25-34 lata – 35 proc. badanych. W grupie 35-44 lata ten odsetek wynosi 27 proc. Wśród osób powyżej 55. roku życia spada natomiast do 16 proc. Autorzy badania łączą te różnice z sytuacją życiową i strukturą gospodarstw domowych.
– Młodsi rodzice częściej żyją w mniejszych lokalach, w których przy pojawieniu się dzieci zagęszczenie domowników istotnie rośnie. Z kolei starsze pokolenie dysponuje często większym metrażem w przeliczeniu na osobę. W efekcie to w młodszych gospodarstwach domowych konieczność stworzenia dogodnej strefy do nauki silnie pokazuje codzienne bariery przestrzenne – tłumaczy Anna Zachara-Widła.
Mieszkanie musi pełnić kilka funkcji
Brak miejsca do nauki jest częścią szerszego problemu: współczesne mieszkanie coraz częściej musi jednocześnie pełnić funkcję sypialni, biura, jadalni, miejsca wypoczynku i przestrzeni dla dzieci.
Mimo tego 62 proc. mieszkańców mieszkań ocenia, iż ich lokum pozwala wygodnie łączyć różne codzienne funkcje. Najlepiej wypadają najbardziej podstawowe potrzeby. Warunki do snu i regeneracji pozytywnie ocenia 88 proc. respondentów, a do wspólnych posiłków – 86 proc.
Gorzej jest tam, gdzie trzeba wygospodarować osobną strefę. Kącik do zabawy dla dzieci dobrze ocenia 67 proc. badanych, przestrzeń dla zwierzęcia – 70 proc., a miejsce do nauki również 70 proc. To właśnie te funkcje najtrudniej zmieścić w blokach i kamienicach.
Problem mieszkaniowy nie zawsze sprowadza się do liczby metrów kwadratowych zapisanej w ogłoszeniu. Znaczenie ma też to, ile różnych funkcji trzeba na tej powierzchni pogodzić – a wraz z pojawieniem się dzieci lista potrzeb gwałtownie się wydłuża.
Badanie „To my. Polacy o nieruchomościach – III kwartał 2026” przeprowadziła w sierpniu agencja Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl. Wzięła w nim udział reprezentatywna grupa 1016 dorosłych Polaków.
Przeczytaj także:
- Bruksela obiecuje deregulację, a tymczasem jedna branża śledzi około 250 aktów prawnych
- Serwery grzeją przez całą dobę, więc Polska chce wykorzystać tę energię w kaloryferach
- Jeden miesiąc pustostanu zabiera 8 proc. rocznych wpływów. Właściciele mają powód, by ciąć ceny

1 godzina temu


