
Średnie zadłużenie gospodarstw wynosi już niemal 70 tys. zł, a rekordzista ma do spłaty aż 5,6 mln zł. Eksperci i organizacje rolnicze wskazuję, iż realne długi rolników mogą być znacznie wyższe, niż wskazują dane KRD. Którzy rolnicy są w najgorszej sytuacji?
Długi rolników w 2026 roku – najnowsze dane KRD
Dane Krajowego Rejestru Długów (KRD) na koniec I kwartału 2026 r. wskazują, iż w rejestrze figuruje 3481 gospodarstw rolnych. Oznacza to, iż w ciągu roku liczba zadłużonych gospodarzy spadła o niemal 6 proc. Dodatkowo, całkowita kwota długów rolników spadła o niemal 4 proc. Jednak to wciąż ogromna kwota niemal 240 mln zł.
– Tempo spadku kwoty zadłużenia jest niższe niż tempo spadku liczby zadłużonych rolników. Oznacza to, iż z rejestru ubywa część dłużników posiadających niższe zaległości, natomiast pozostają osoby mające większe problemy finansowe. Nie jest to więc sytuacja, w której cały sektor gwałtownie wychodzi z zadłużenia. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowego oczyszczania się grupy dłużników z mniejszymi zaległościami przy jednoczesnym utrzymywaniu się problemów wśród najbardziej zadłużonych gospodarstw – analizuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.
Skala długów rolników znacznie większa, niż wskazują dane KRD
Z kolei Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, uważa, iż skala zadłużenia gospodarstw jest znacznie większa niż wynika z KRD. W jego opinii, realne długi rolników mogą sięgać choćby 500 mln zł. Różnica wynika z faktu, iż znaczna cześć gospodarstw zalega z płatnościami wobec dostawców nawozów, pasz czy pestycydów. Takie zobowiązania dość często są regulowane po kilku miesiącach – po żniwach lub przelewie z dopłatami bezpośrednimi.
Szef rolniczego OPZZ twierdzi również, iż zadłużenie gospodarstw mogło spaść ze względu na to, iż część rolników rezygnuje z prowadzenia działalności. Ich ziemie w części lub w całości przejmują zamożniejsi rolnicy. Tym samym dłużnicy zyskują środki na uregulowanie zaległych zobowiązań, a w konsekwencji łączne długi rolników nieco spadają.
– Część gospodarstw zdołała uregulować zaległości lub ograniczyć skalę problemów płatniczych. Jednak przez cały czas mamy do czynienia z grupą blisko 3,5 tys. rolników posiadających przeterminowane zobowiązania – podkreśla Adrian Parol.
Średnie zadłużenie gospodarstw rośnie. Kto ma największe problemy?
Eksperci wskazują także, iż chociaż liczba dłużników spada, to zadłużenie gospodarstw w rejestrze wzrosło. Przeciętnie rolnik figurujący w KRD zalega ze spłatą 68 906 zł, czyli o ponad 1,4 tys. zł więcej niż przed rokiem. To też więcej niż na koniec 2025 r., o czym możesz przeczytać w artykule: Długi rolników przekraczają 230 mln zł. „To wierzchołek góry lodowej”.
– Zadłużenie gospodarstw na poziomie ok. 69 tys. zł może oznaczać nie tylko ograniczony dostęp do finansowania zewnętrznego. To także trudności z zakupem bieżących środków produkcji na kredyt kupiecki, większe koszty działalności oraz mniejsza zdolność do inwestowania w rozwój gospodarstwa – zaznacza Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii prawa gospodarczego GKPG.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy w tej chwili gospodarstw nastawionych na produkcję zbóż i świń. W konsekwencji część z nich rezygnuje z produkcji zwierzęcej. To z kolei przekłada się na większe wahania na rynku zbóż i pasz, co pogłębia problemy gospodarzy zajmujących się wyłącznie produkcją roślinną.
Rolnik z Mazowsza z rekordowym długiem aż 5,6 mln zł
Najnowsze dane z KRD wskazują, iż złe zadłużenie gospodarstw rolnych najczęściej występuje w następujących regionach:
- mazowieckim – 548 rolników,
- wielkopolskim – 509 gospodarstw.
Dodatkowo to właśnie na Mazowszu mieszka rekordzista, który ma do uregulowania astronomiczną kwotę 5,6 mln zł. Dla porównania, przed rokiem rekordzista miał dług na poziomie „zaledwie” 3,3 mln zł.
Natomiast w woj. świętokrzyskim rolnicy najdłużej zwlekają z uregulowaniem przeterminowanych zobowiązań. Jest to przeciętnie aż 975 dni, przy średniej dla całej Polski na poziomie 704 dni. To o 44 dni mniej niż przed rokiem.
– Spadek średniego czasu zalegania ze spłatą zobowiązań można uznać za sygnał umiarkowanej poprawy, jednak trudno mówić o jakimś przełomie. przez cały czas mamy bowiem do czynienia z okresem przekraczającym 23 miesiące, a więc niemal dwa lata. Tak długie opóźnienia wskazują, iż część gospodarstw od dawna nie jest w stanie uregulować swoich zobowiązań. W praktyce oznacza to, iż problemy mają charakter strukturalny, a nie wyłącznie sezonowy. Natomiast pozytywne jest to, iż średni czas zaległości maleje – podsumowuje Łukasz Goszczyński.
To również Cię zainteresuje: 1,5 mld euro dotacji dla rolników. Wcześniej dostaną też dopłaty bezpośrednie.

2 godzin temu

![Pszenica tanieje, rzepak pod presją. Jakie są dziś ceny zbóż w skupach? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/06/15/h_545853_1280.webp)











