Olej napędowy ucieka z Europy do Azji

1 godzina temu

Ceny ropy WTI w USA wzrosły powyżej 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem. Baryłka ropy Brent jest już powyżej 112 dolarów i przez cały czas w trendzie wznoszącym. Zaczyna się też „podkupywanie” oleju napędowego razem z całymi tankowcami Europejczykom przez firmy z Azji.

O ponad 3% wzrosły kontrakty terminowe na kwaśną ropę West Texas Intermediate osiągając poziom 102,88 dolarów za baryłkę, najwyższy od lipca 2022 r. Cena 100 dolarów za baryłkę WTI odbierana jest jako przekroczenie progu psychologicznego i oznacza, iż ropa przez cały czas będzie drożeć i to w sposób nieprzewidywalny. Kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły do ​​112,94 dolarów za baryłkę, zyskując 0,35% w ciągu dnia, już jakiś czas temu przełamując z kolei swoją barierę psychologiczną na poziomie 110 dolarów za baryłkę.

Wzrost cen ropy jest pokłosiem wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem, która spowodowała destrukcję na globalnych rynkach energii, wywołała obawy o jednoczesny wzrost inflacji i spowolnienie wzrostu gospodarczego. Po pięciu tygodniach, jak stwierdzają analitycy, przez cały czas nie widać woli rozpoczęcia rokowań po obu stronach, a kluczowa Cieśnina Ormuz jest faktycznie zamknięta.

Zdaniem inwestorów i analityków konflikt w Zatoce Perskiej będzie napędzał inflację i zwiększał ryzyko recesji na całym świecie, w efekcie czego na parkietach w USA i Europie widać niestabilność zależną od wieści z Iranu, zaś ceny ropy przez cały czas rosną. Prezydent USA, Donald Trump się waha: według Financial Times i AP chce „poważnych rozmów z rozsądnym reżimem” w sprawie zakończenia działań wojennych, ale stawia jako warunek wstępny, by Iran otworzył Cieśninę Ormuz grożąc atakami na irańskie instalacje odsalania wody, elektrownie oraz odwierty naftowe, w efekcie czego Iran nie chce żadnych rozmów. Jednak Wall Street Journal twierdzi, iż zniechęcony przebiegiem wojny miał powiedzieć, iż „wynegocjuje zawieszenie broni choćby jeżeli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, wycofa USA z wojny i pozostawi zadanie jej otwarcia arabskim i europejskim sojusznikom USA”.

„Ropa naftowa jest w tej chwili głównym tematem. Największym wyzwaniem dla nas, jako inwestorów, jest dziś to, iż mamy jeden z najszerszych zakresów potencjalnych rezultatów (jej braku)” – powiedział Eren Osman, dyrektor zarządzający ds. zarządzania majątkiem w Arbuthnot Latham, dodając, iż ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz jest kluczem do uspokojenia rynków światowych. Nie spodziewa się też przedłużającej się wojny, ponieważ uważa, iż ​​Trump ma „próg bólu” w przypadku strat rynkowych.

Z kolei Madison Cartwright, starszy analityk ds. geoekonomii w Commonwealth Bank of Australia, powiedział, iż faktyczna kontrola Iranu nad Cieśniną Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowych zasobów ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego powoduje, iż rząd tego kraju nie jest chętny do ustępstw i iż bank spodziewa się, iż wojna potrwa co najmniej do czerwca.

„Scenariusz, w którym Cieśnina pozostanie zamknięta przez kolejny miesiąc byłby zgodny ze wzrostem cen ropy do 150 dolarów za baryłkę i ograniczeniami dla przemysłowych odbiorców energii” – powiedział Bruce Kasman, globalny dyrektor ds. ekonomii w JPMorgan.

Źródła nieoficjalne, ale zbliżone do rządu w Pakistanie stwierdzają, iż kraj ten przygotowuje się do przeprowadzenia „znaczących rozmów” w celu zakończenia działano wojennych. Teheran zaprzeczył, oskarżając jednocześnie Waszyngton o przygotowywanie desantu morskiego na terytorium Iranu i rozpoczęcie działań na lądzie.

Tymczasem faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz spowodowało poza wzrostem cen ropy naftowej także wzrost cen gazu, nawozów, tworzyw sztucznych i aluminium, a także paliwa do samolotów i transportu morskiego. Analitycy przewidują „w niedługim czasie” także wzrost cen żywności, produktów farmaceutycznych i petrochemicznych. Po dwóch silnych atakach dronowo-rakietowych ze strony Iranu w czasie weekendu, na dwóch głównych producentów aluminium z Bliskiego Wschodu, ceny tego metalu i jego stopów gwałtownie wzrosły do ​​czteroletniego maksimum, co jest złą wiadomością zwłaszcza dla fabryk w Azji. W efekcie japoński indeks Nikkei spadł o 2,79%, a szeroki indeks akcji Azji i Pacyfiku MSCI poza Japonią zamknął się o 1,96% niżej niż 28 marca.

Co ciekawe, zaczął się proces „podkupywania” gotowych ładunków paliwa, zwłaszcza oleju napędowego. Tankowce, które przewoziły olej napędowy w kierunku Europy zmieniły kurs na morzu. Prawdopodobnie podkupiły je firmy z Azji, jako iż wojna z Iranem podniosła ceny i zaostrzyła konkurencję o dostawy.

Chodzi o cztery jednostki Aliai, Minerva Vaso, Grand Ace6 i Elka Delphi – niedawno załadowały paliwo dieslowskie w USA i rozpoczęły trawers Atlantyku. Według danych Vortexy i Bloomberg trzy z nich podawały jako cel terminal w Amsterdamie, zaś Aliai – Gibraltar.

W drodze wszystkie wykonały zwroty – Grand Ace6 sygnalizuje teraz Lome w zachodnioafrykańskim Togo, co nie ma za bardzo sensu, być może statek dokona następnego zwrotu, bowiem port wyładunku nie pozostało określony, trzy inne jednostki nie podały portów, ale zmierzają na południowy wschód. Według Vortexy, wszystkie te statki przewożą razem 1,2 mln baryłek paliwa dieslowskiego, zaś ceny oleju napędowego krajach Azji gwałtownie wzrosły.

Przyczyną jest praktyczne odcięcie Azji od dostaw diesla z Zatoki Perskiej. Traderzy i analitycy twierdzą, iż także Europa może stanąć w obliczu niedoborów w nadchodzących tygodniach.

„Czas Europy nadejdzie, ale teraz to Azja krzyczy najgłośniej. Europie może brakować importu produktów naftowych, ale wciąż jest mnóstwo ropy do przetworzenia, zaś w Azji dostawy ropy do rafinerii spadają z powodu braku podaży” – powiedział Philip Jones-Lux, starszy analityk ds. ropy naftowej w firmie analitycznej Sparta Commodities, odnosząc się do dostaw oleju napędowego.

Istotnie, Unia Europejska i Wielka Brytania są importerami netto oleju napędowego używanego do wielu typów silników od ciężarówek po sprzęt budowlany. Jednym z głównych eksporterów tego paliwa są Indie, które jednak korzystają z okazji i sprzedają olej napędowy tym odbiorcom, którzy zapłacą więcej w transakcjach spotowych.

„W ciągu ostatniego półtora tygodnia dostawy oleju napędowego z Indii kierowały się w stronę Azji Południowo-Wschodniej. Ceny w Azji są znacznie wyższe niż w Europie, co powoduje, iż te dostawy oleju napędowego kierują się na wschód” – powiedział Bloomberg Mick Strautmann, analityk rynku w Vortexa.

Obecne porozumienie o uwolnieniu zapasów ropy z rezerw w ramach Międzynarodowej Agencji Energii może zmniejszyć krótkoterminową presję na dostawy zwłaszcza oleju napędowego, ale ma ono swoje ograniczenia czasowe i efekt „schłodzenia” rynku może być krótkotrwały.

„W kwietniu ogólnie rzecz biorąc, zaobserwujemy gwałtowny spadek importu do Europy. w tej chwili większość importu będzie pochodzić ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ jest to jedyny region, który jest w stanie poradzić sobie z deficytem” – powiedział George Shaw, analityk rynku ropy naftowej w Kpler, odnosząc się do paliw typu diesla.

Wiadomo, iż niektóre kraje Azji, jak np. Chiny mogą próbować dość agresywnych działań na rynku oleju napędowego. Pozyskiwały go bowiem z Rosji, zaś po obecnym ciężkim ataku dronowym Ukrainy na infrastrukturę bałtyckiego portu Primorsk – głównego centrum eksportu oleju napędowego – dostawy z tego kierunku prawdopodobnie będą znacznie ograniczone.

Idź do oryginalnego materiału