Olej olejowi nierówny. IJHARS wykryła nieprawidłowości u niemal połowy kontrolowanych firm

1 godzina temu

Rzepakowy, słonecznikowy, lniany, tłoczony na zimno, z pierwszego tłoczenia albo rafinowany – wybór olejów na sklepowych półkach jest ogromny. Problem w tym, iż nie każdy produkt nadaje się do tego samego zastosowania, a samo oznakowanie opakowania nie zawsze okazuje się bezbłędne. Najnowsza kontrola IJHARS wykazała nieprawidłowości aż u 44,3 proc. sprawdzonych podmiotów.

Olej olejowi nierówny. IJHARS wykryła nieprawidłowości u niemal połowy kontrolowanych firm. Fot. wygenerowane przez AI

Wybór oleju nie powinien ograniczać się wyłącznie do ceny czy rodzaju surowca. Istotne jest również to, w jaki sposób produkt został wytworzony i do czego producent zaleca go stosować.

Na rynku dostępne są m.in. oleje z pierwszego tłoczenia, tłoczone na zimno oraz rafinowane. Różnice między nimi wpływają zarówno na smak i zapach produktu, jak i jego zachowanie podczas obróbki cieplnej.

Tłoczony na zimno czy rafinowany? To nie tylko kwestia smaku

Olej z pierwszego tłoczenia uzyskuje się metodami mechanicznymi, takimi jak prasowanie lub tłoczenie. W procesie może być stosowane ogrzewanie, a produkt może być następnie oczyszczany m.in. przez filtrowanie, wirowanie czy sedymentację.

Inaczej wygląda produkcja oleju tłoczonego na zimno. W tym przypadku nie stosuje się ogrzewania podczas tłoczenia, dzięki czemu produkt zachowuje więcej charakterystycznych dla surowca cech.

Oleje tłoczone na zimno mogą zawierać większe ilości naturalnych związków obecnych w nasionach, m.in. witaminę E, sterole roślinne, związki fenolowe czy naturalne barwniki. Zachowują także bardziej wyrazisty smak i aromat.

Ma to jednak swoją cenę. Takie oleje są zwykle bardziej podatne na utlenianie i wymagają odpowiedniego przechowywania.

Rafinowany bardziej odporny na wysoką temperaturę

Proces rafinacji jest znacznie bardziej rozbudowany. Obejmuje kilka etapów oczyszczania, m.in. odśluzowanie, odkwaszanie, odbarwianie oraz odwanianie.

Efektem jest olej klarowny, o delikatniejszej barwie oraz bardziej neutralnym smaku i zapachu. Usunięcie części naturalnych składników sprawia jednocześnie, iż taki produkt może wykazywać większą stabilność podczas obróbki cieplnej.

Dlatego właśnie oleje rafinowane są najczęściej polecane do potraw przygotowywanych na ciepło.

Do sałatki jeden olej, do smażenia drugi

Podstawowa zasada jest stosunkowo prosta. Oleje tłoczone na zimno najlepiej wykorzystywać do dań spożywanych bez obróbki cieplnej, np. sałatek, surówek, past czy sosów.

Z kolei przy smażeniu, duszeniu czy pieczeniu warto wybierać oleje przeznaczone przez producenta do stosowania w wysokich temperaturach.

Nie oznacza to jednak, iż każdy olej z danej grupy można traktować tak samo. Dlatego przed użyciem warto sprawdzić informacje umieszczone na etykiecie.

Szczególnym przykładem jest olej lniany, który najczęściej przeznaczony jest wyłącznie do stosowania na zimno.

Co powinno znaleźć się na etykiecie?

W przypadku jednoskładnikowego oleju producent nie musi zamieszczać pełnego wykazu składników. o ile jednak produkt stanowi mieszankę kilku olejów, wszystkie muszą zostać wymienione w kolejności malejącej według ich udziału.

Istotna jest także informacja o sposobie produkcji. Konsument powinien wiedzieć, czy kupuje olej:

  • tłoczony na zimno,
  • z pierwszego tłoczenia,
  • rafinowany.

Na opakowaniach mogą pojawić się również określenia takie jak „źródło kwasów omega-3” czy „wysoka zawartość tłuszczów wielonienasyconych”. Są to tzw. oświadczenia żywieniowe.

Jeżeli producent zamieszcza takie hasło, musi jednocześnie podać ilość składnika, którego deklaracja dotyczy.

IJHARS sprawdziła 88 podmiotów. Wyniki dają do myślenia

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowała jakość handlową olejów roślinnych innych niż oliwa z oliwek. Szczególną uwagę poświęcono olejom tłoczonym na zimno.

Kontrolą objęto 88 producentów i placówek handlowych.

Nieprawidłowości stwierdzono u 44,3 proc. skontrolowanych podmiotów.

Co ciekawe, pod względem organoleptycznym – czyli smaku, zapachu czy wyglądu – kontrolowane produkty nie wzbudziły zastrzeżeń.

Problemy pojawiły się jednak przy badaniach laboratoryjnych oraz analizie oznakowania.

Niezgodna zawartość kwasów tłuszczowych

W przypadku 18,5 proc. skontrolowanych partii zakwestionowano parametry fizykochemiczne.

Najczęściej chodziło o rozbieżności między rzeczywistą zawartością kwasów tłuszczowych a wartościami deklarowanymi przez producenta w tabeli wartości odżywczej.

Badania wykazały m.in. zawyżoną lub zaniżoną zawartość kwasów tłuszczowych nasyconych, jednonienasyconych oraz wielonienasyconych.

W niektórych produktach nie zgadzały się również deklarowane ilości kwasów omega-3, omega-6 i omega-9.

Jeszcze poważniejsze wątpliwości pojawiły się przy trzech partiach oznakowanych jako oleje tłoczone na zimno. Stwierdzono w nich obecność stigmastadienów – związków mogących powstawać pod wpływem wysokiej temperatury.

Ponad jedna trzecia etykiet z błędami

Nieprawidłowe oznakowanie stwierdzono aż w 36,5 proc. kontrolowanych partii.

Lista uchybień była długa. Inspektorzy kwestionowali m.in. używanie określeń takich jak „100% naturalny”, „produkt naturalny” czy „bezpieczny”, o ile tego typu adekwatności są charakterystyczne także dla innych podobnych produktów.

Zdarzały się również przypadki:

  • braku informacji o sposobie produkcji oleju,
  • błędnego podania wartości odżywczych,
  • pomijania obowiązkowych elementów tabeli żywieniowej,
  • podawania nieprawdziwych informacji o pochodzeniu produktu,
  • oferowania oleju po upływie daty minimalnej trwałości,
  • braku informacji, iż olej lniany należy stosować wyłącznie na zimno,
  • nieprawidłowego stosowania oznaczenia „bez GMO”,
  • niewłaściwego stosowania oświadczeń dotyczących kwasów omega.

W części przypadków brakowało także pełnych danych podmiotu odpowiedzialnego za produkt.

Rolnicy muszą się spieszyć. W dopłatach do nawozów decyduje kolejność

Etykieta może powiedzieć więcej niż cena

Wyniki kontroli pokazują, iż przy zakupie oleju warto poświęcić kilka sekund na dokładne przeczytanie etykiety.

Najważniejsze jest sprawdzenie rodzaju surowca, sposobu produkcji, przeznaczenia oleju oraz warunków jego stosowania i przechowywania.

Olej tłoczony na zimno może być dobrym wyborem do sałatki czy surówki, ale niekoniecznie do smażenia. Z kolei olej rafinowany zwykle lepiej sprawdzi się w wysokiej temperaturze.

Kontrola IJHARS pokazuje również, iż konsument nie zawsze może bezkrytycznie ufać chwytliwym hasłom na etykiecie. Deklaracja producenta powinna być zgodna nie tylko z przepisami, ale przede wszystkim z faktycznym składem produktu.

W przypadkach, w których inspektorzy stwierdzili naruszenia, zastosowano sankcje przewidziane w przepisach prawa żywnościowego.

Idź do oryginalnego materiału