Na rynku opcji walutowych chicagowskiej giełdy CME pojawiło się w tym tygodniu wyraźne przechylenie w stronę zakładów na umocnienie dolara australijskiego. W środę wolumen opcji call na parze AUD/USD – dających prawo do kupna waluty po z góry ustalonym kursie – sześciokrotnie przewyższył wolumen opcji put. Dzień później stosunek ten nieco się zmniejszył, ale wciąż utrzymywał ponad trzykrotną przewagę. Jak podaje Bloomberg, za tymi transakcjami stoją przede wszystkim fundusze hedgingowe, które pozycjonują się pod wtorkowe posiedzenie Banku Rezerw Australii (RBA).
Stawka jest konkretna. Na dzień 11 marca kontrakt futures na jednomiesięczną stopę międzybankową, notowany na giełdzie ASX, wskazywał 62-procentowe prawdopodobieństwo podniesienia stopy cash rate o 25 pb. do 4,10 proc. już na posiedzeniu 17 marca. Jeszcze tydzień wcześniej to prawdopodobieństwo wynosiło zaledwie 22 proc.
Co się zmieniło? Przede wszystkim dwie rzeczy: eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na ceny energii oraz wypowiedź wiceszefa RBA Andrew Hausera, który tuż przed komunikacyjną ciszą przedsesyjną stwierdził wprost, iż dodatkowa presja inflacyjna wynikająca z wojny w Iranie „nie jest pomocna”. Rynek odczytał te słowa jednoznacznie – jako sygnał, iż bank centralny nie zamierza czekać.
Cała wielka czwórka przesunęła prognozy
Wszystkie cztery największe australijskie banki – Commonwealth Bank of Australia (CBA), Westpac, National Australia Bank (NAB) i ANZ – prognozują teraz podwyżkę w marcu. Trzy z nich idą dalej i spodziewają się powtórzenia ruchu w maju, co oznaczałoby stopę na poziomie 4,35 proc. Na rynku kontraktów terminowych wyceniany jest choćby scenariusz trzeciej podwyżki, która zaprowadziłaby koszt pieniądza do 4,60 proc. – najwyżej od szczytu australijskiego boomu surowcowego w 2011 roku.
To radykalne odwrócenie kierunku. Jeszcze w 2025 roku RBA trzykrotnie obniżał stopy – w lutym, maju i sierpniu – ściągając je z 4,35 do 3,60 proc. Cykl luzowania okazał się jednak jednym z najkrótszych w historii. Już w grudniu ub.r. bank centralny wstrzymał obniżki i ostrzegł, iż następny ruch może być w górę. W lutym 2026 roku tak się stało – stopa wzrosła do 3,85 proc. Australia jako pierwszy kraj rozwinięty w tym roku zaostrzyła politykę pieniężną.
Iran zmienia rachunek inflacyjny
Bezpośrednim powodem przyspieszenia zacieśniania jest szok naftowy. Konflikt zbrojny USA i Izraela z Iranem doprowadził do poważnych zakłóceń w dostawach ropy z regionu Zatoki Perskiej. Brent, który jeszcze w lutym oscylował w przedziale 60–70 dolarów za baryłkę, w poniedziałek 10 marca zbliżył się chwilowo do 120 dolarów. W czwartek 12 marca – po nocnych atakach irańskich łodzi-pułapek na dwa tankowce w irackich wodach terytorialnych – ponownie przebił 100 dolarów.
Dla Australii przekłada się to na natychmiastowy wzrost cen paliw na stacjach, podwyżki taryfowe linii lotniczych (Qantas już w tym tygodniu podniósł ceny biletów na trasach międzynarodowych) oraz zapowiedzi drożejącej żywności w supermarketach. Organizacja Road Freight New South Wales ostrzega, iż podwyżki w sklepach będą odczuwalne już w kwietniu.
Liczby mówią same za siebie. Oczekiwania inflacyjne australijskich konsumentów w marcu skoczyły do 5,2 proc. – najwyżej od lipca 2023 roku. W ujęciu tygodniowym, mierzonym przez badanie ANZ-Roy Morgan, sięgnęły aż 6,1 proc., notując największy tygodniowy skok od momentu uruchomienia tego wskaźnika. Co istotne, presja cenowa narastała w Australii jeszcze przed atakiem na Iran pod koniec lutego. RBA w swoich lutowych projekcjach zakładał szczyt inflacji na 4,2 proc. w połowie roku – przy technicznym założeniu, iż ropa utrzyma się na 63,8 dol. za baryłkę. Dziś to założenie wygląda jak relikt innej epoki. Część ekonomistów ocenia, iż inflacja może w tym roku przekroczyć 5 proc.
„Aussie” – król rentowności w G10
Na rynku walutowym australijski dolar zbiera owoce jastrzębiej polityki RBA. Od początku roku jest najlepiej radzącą sobie walutą wśród dziesięciu głównych walut świata. W tym tygodniu kurs AUD/USD dotknął poziomu 0,7168 – najwyższego od czerwca 2022 roku. Wobec jena japońskiego australijska waluta osiągnęła wartości nienotowane od ponad 35 lat.
Mechanizm jest prosty: rosnące stopy procentowe w Australii przy wciąż relatywnie łagodnej polityce innych banków centralnych tworzą atrakcyjny dyferencjał rentowności. Już w styczniu dolar australijski określany był „królem rentowności” w grupie walut G10, a przewaga carry czyni „Aussiego” wyjątkowo atrakcyjnym w obecnym otoczeniu makro. jeżeli RBA dostarczy kolejną podwyżkę 17 marca – a rynek jest tego niemal pewien – ta przewaga jeszcze się powiększy. Fundusze hedgingowe, które w tym tygodniu masowo akumulowały opcje call na CME, wyraźnie na to liczą.
Tydzień, który może przeorać rynki
Posiedzenie RBA 17 marca otwiera tydzień kluczowych decyzji banków centralnych. W środę 18 marca swoją decyzję ogłosi amerykański Fed – i tutaj narracja jest odwrotna. Szok naftowy z Iranu komplikuje plany obniżek stóp w USA, a część analityków uważa, iż szanse na jakiekolwiek cięcie w 2026 roku są niemal zerowe. W czwartek 19 marca z kolei głos zabierze Bank Japonii.
Dla inwestorów walutowych to idealny przepis na podwyższoną zmienność. Warto jednak pamiętać, iż ryzyko jest obustronne. Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie zmienia się z godziny na godzinę. We wtorek 10 marca Brent spadł z okolic 120 do 81 dolarów w ciągu jednej sesji – wystarczył komentarz Donalda Trumpa o „prawie zakończonej” wojnie, by ropa zaliczyła kilkunastoprocentowe tąpnięcie. Dzień później było już po korekcie. W tak zmiennym otoczeniu choćby dobrze uzasadniony zakład walutowy może obrócić się przeciwko graczowi szybciej, niż zdąży on zamknąć pozycję.
Jedno jest pewne – dolar australijski znalazł się w centrum uwagi globalnych rynków finansowych w stopniu, jakiego nie widzieliśmy od lat. Decyzja RBA we wtorek pokaże, czy jastrzębie oczekiwania rynku były uzasadnione, czy też – jak to często bywa – inwestorzy zbyt daleko wybiegli przed szereg.
Źródła: The Adviser, Australian Financial Review, Reuters

2 godzin temu