OPEC+ zgadza się na zwiększenie wydobycia

1 godzina temu

Cele wydobywcze zostaną przez OPEC+ zwiększone od sierpnia, na co zgodziły się główne kraje organizacji. Oznacza to, iż zwiększy się globalna podaż ropy i paliw mimo bardzo powolnego i przerywanego ciągłymi incydentami pomiędzy Iranem a USA otwierania Cieśniny Ormuz.

Podwyżka łącznych limitów wydobycia i produkcji ropy naftowej na przyszły miesiąc jest niewielka: siedem krajów, na czele z Arabią Saudyjską i Rosją, zgodziło się na zwiększenie swojego celu wydobywczego o 188 tys. baryłek dziennie poinformował OPEC+. Jest to zgodne z planem grupy, aby zakończyć wycofywanie ograniczeń wydobycia wprowadzonych kilka lat temu. Od początku wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem dodano w ten sposób 940 tys. baryłek dziennie – co stanowi prawie 1% światowego popytu.

OPEC+ zrzesza 21 członków, w tym Iran, ale w ostatnich latach tylko siedem państw – oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie do momentu ich wystąpienia – brało udział w miesięcznym zarządzaniu produkcją. Tych siedmiu producentów – Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Algieria, Kazachstan i Oman – zwiększa wydobycie w ramach stopniowego wycofywania się z redukcji podaży uzgodnionej w 2023 roku wynoszącej 1,65 mln baryłek dziennie. Wtedy w skład grupy przez cały czas wchodziły Zjednoczone Emiraty Arabskie, które opuściły kartel pod koniec kwietnia, oficjalnie od 1 maja.

Od kwietnia do lipca tych siedmiu członków OPEC+, w skład której to organizacji wschodzą członkowie OPEC i ich sojusznicy, jak Rosja, podniosło swoje limity wydobywcze o prawie 800 tys. baryłek dziennie.

Jednak wojna USA i Izraela z Iranem spowodowała, iż wzrost ten pozostał w dużej mierze na papierze. Cieśnina Ormuz została bowiem zamknięta dla ruchu tankowców niektórych z najważniejszych członków OPEC+, w tym Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Iraku. W efekcie tego produkcja OPEC+ spadła i to solidnie – z 42,77 mln baryłek dziennie w lutym do 33,13 mln baryłek dziennie w maju.

Zaczęła rosnąć dopiero w czerwcu dzięki staraniom Stanów Zjednoczonych chcących pomóc Zjednoczonym Emiratom Arabskim i innym krajom OPEC+ w eksporcie większej ilości ropy. Jednak przez cały czas pozostaje ona poniżej poziomów sprzed wojny.

Tymczasowy i często zrywany, ale i utrzymywany rozejm między Teheranem a Waszyngtonem spowodował, iż Saudyjczycy i ich sąsiedzi zaczęli przywracać dostawy przyczyniając się do wzrostu nadwyżek na kluczowych rynkach azjatyckich. W efekcie kontrakty terminowe na ropę naftową spadły o 43% od szczytu z czasów wojny do prawie 72 dolarów za baryłkę w Londynie. Analitycy przewidują więc ponowną odbudowę rezerw, co może oznaczać, iż OPEC+ znowu stanie przed dylematem, czy wspólnie ograniczać produkcję czy walczyć o udział w rynku, co może się skończyć potencjalną wojną cenową.

Nawet ceny spot wracają powoli do ​​poziomów sprzed wojny. Przyczyny to mniejsze zakupy ze strony Chin, rosnący eksport z państw spoza Bliskiego Wschodu oraz rekordowe globalne uwolnienia zapasów strategicznych koordynowane przez Międzynarodową Agencję Energii. Ceny ropy Brent oscylowały w okolicach 72 dolarów za baryłkę, spadając z ostatnich szczytów przekraczających 120 dolarów za baryłkę i wracając do poziomów notowanych tuż przed atakiem USA i Izraela na Iran 28 lutego.

„Grupa siedmiu państw kontynuowała wycofywanie cięć produkcji zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami. W najbliższej przyszłości uwaga skupi się na tym, ile tankowców zdoła przepłynąć Cieśninę Ormuz oraz jak gwałtownie popyt i import chińskiej ropy się odbudują” – powiedział Reuters analityk UBS Giovanni Staunovo.

Oprócz uzgodnienia poziomów produkcji OPEC+ stoi też przed innymi problemami po tym, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie opuściły OPEC, a Irak zasygnalizował chęć zwiększenia własnych kwot i zagroził opuszczeniem organizacji, jeżeli te żądania nie zostaną uwzględnione. ZEA opuściły organizację właśnie z powodu limitów produkcji; Abu Zabi ma znaczne moce produkcyjne wyłączone w tej chwili z użytku z powodu wojny i braku możliwości transportu ropy Cieśniną Ormuz. w tej chwili ta ropa może gwałtownie zacząć pojawiać się na rynku.

Jak twierdzą analitycy zapytywani przez Reuters, od sierpnia, biorąc pod uwagę oficjalnie wyjście Zjednoczonych Emiratów Arabskich organizacji 1 maja, siedmiu głównych członków OPEC+ będzie przez cały czas miało około 379 tys. baryłek dziennie „rezerwy do wykorzystania” z pierwotnej obniżki, aby przywrócić ją na rynek. jeżeli więc po sierpniowym zwiększeniu ilości ropy na rynek, kraje OPEC+ podejmą taką samą decyzję we wrześniu, wówczas oznaczać to będzie całkowite wycofanie obniżki z 2023 roku. Jeszcze w maju Bloomberg informował, iż OPEC+ chce do września zakończyć przywracanie poziomów produkcji z okresu przed obniżką w 2023 roku.

Teoretycznie w tej chwili Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie przywróciły własny eksport ropy do poziomu zbliżonego do sprzed wojny, co ma być widoczne w monitorowaniu statków przepływających przez Ormuz. Tyle, iż według danych Bloomberg poziom ich produkcji pozostaje znacznie poniżej normy, co oznacza, iż w tej chwili wysprzedawane są wielkie rezerwy zgromadzone w czasie wojny. Podobnie prawdopodobnie działa Irak, który teraz chce odblokować pola wydobywcze pracujące „tylko na część mocy” z powodu wojny w Zatoce.

Rosja wspólnie z Arabią Saudyjską przewodząca OPEC+ ma inne problemy. Eksport ropy naftowej z tego kraju osiągnął rekordowy poziom, ale jest to ropa surowa, bowiem ataki ukraińskie sukcesywnie demolują rosyjskie rafinerie i zaczynają odbijać się też na terminalach załadunkowych, co niedługo może doprowadzić do dużych problemów w rosyjskim eksporcie choćby samej ropy. Wtedy zwiększenie kwot produkcyjnych nic Rosjanom nie da, a Arabia Saudyjska chętnie zastąpi ten kraj na światowym rynku ropy.

Idź do oryginalnego materiału