Operacja „Epic Fury”. Globalna wycena ryzyka rozpoczętej wojny z Iranem

2 godzin temu

Wspólne uderzenie USA i Izraela na Iran z 28 lutego 2026 r. to największa eskalacja na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci. Rynki finansowe, zamknięte w weekend, otworzą się w poniedziałek w zupełnie nowej rzeczywistości: z ropą zmierzającą w kierunku 100 dolarów za baryłkę, złotem powyżej 5 200 USD/oz, bitcoinem po kilkuprocentowym tąpnięciu i perspektywą globalnej recesji na horyzoncie.

Sobota zmieniła mapę ryzyka. Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły skoordynowaną operację wojskową o kryptonimie „Epic Fury” (strona izraelska: „Roaring Lion”), wymierzoną w irańskie instalacje wojskowe, obiekty nuklearne i ośrodki dowodzenia. Jak potwierdziły niezależnie od siebie Reuters, Washington Post, CNN i Al Jazeera, uderzenie objęło co najmniej 500 celów w kilku falach – w tym ośrodki wzbogacania uranu w Fordow i Natanz oraz zaplecze metalurgiczne w Isfahan. Izraelskie Siły Powietrzne skierowały nad Iran ponad 200 samolotów w największej operacji lotniczej w historii tego kraju.

Irańskie media państwowe potwierdziły śmierć najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego, który sprawował władzę od 1989 r. Prezydent Donald Trump wezwał Irańczyków do „przejęcia kontroli nad swoim losem”, określając śmierć Chameneiego jako „największą szansę dla narodu irańskiego od dekad”. Iran natychmiast ogłosił 40 dni żałoby narodowej.

Jednak Teheran nie pozostał bierny. W ciągu kilku godzin od pierwszych uderzeń Iran przeprowadził retaliację rakietową na bazy wojskowe USA w co najmniej pięciu krajach regionu – w Bahrajnie (kwatera główna V Floty US Navy), Katarze (baza Al Udeid), Kuwejcie, ZEA i Jordanii. Pociski trafiły w pobliże bazy marynarki w Bahrajnie, co potwierdził New York Times i NPR. Równolegle Iran wystrzelił rakiety balistyczne w kierunku Izraela.

Cieśnina Ormuz: punkt zapalny dla globalnych rynków

Dla rynków finansowych najważniejsze znaczenie ma nie tyle sam przebieg działań zbrojnych, ile ich potencjalny wpływ na globalne łańcuchy dostaw energii. A ten koncentruje się na jednym punkcie na mapie: Cieśninie Ormuz.

W 2025 r. przez tę wąską drogę morską między Iranem a Omanem przechodziło dziennie ok. 13 mln baryłek ropy naftowej – mniej więcej 20–30% globalnych przepływów morskich tego surowca. W sobotę wieczorem Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) nadał przez radio VHF komunikat, iż „żadnemu statkowi nie zezwala się na przejście przez Cieśninę Ormuz”, co potwierdziły agencje EU Aspides i UKMTO. Kilka dużych koncernów naftowych, traderów i armatorów natychmiast zawiesiło transport ropy, paliw i LNG tą trasą. Firmy ubezpieczeniowe morskiego ryzyka wojennego zaczęły anulować polisy i zapowiadać podwyżki stawek o 25–50% dla statków pływających po Zatoce Perskiej.

Ropa naftowa: rynek szykuje się na szok cenowy

Iran jest czwartym co do wielkości producentem ropy w OPEC z wydobyciem na poziomie nieco powyżej 3 mln baryłek dziennie, a jego łączny eksport – wliczając kondensaty i NGL – sięgał w 2025 r. ok. 2,6 mln baryłek dziennie według Międzynarodowej Agencji Energii. Sam irański surowiec stanowi ok. 3% podaży światowej, ale prawdziwe zagrożenie tkwi w możliwości zablokowania Ormuz – a to dotyczy już wielokrotnie wyższych wolumenów.

W piątek 28 lutego ropa Brent zamknęła notowania na poziomie ok. 72,48–72,87 USD za baryłkę, rosnąc o ponad 2% w ciągu dnia. WTI zakończył sesję przy 67,02 USD.

Analitycy Barclays w nocie opublikowanej w sobotę napisali wprost:

„Rynki ropy mogą stanąć w poniedziałek w obliczu swojego najgorszego scenariusza. Brent może testować poziom 100 dolarów za baryłkę”.

To oznaczałoby skok o blisko 37% względem piątkowego zamknięcia.

Reuters przytoczył szacunki Eurasia Group, według których przy utrzymującym się konflikcie i irańskich roszczeniach do zamknięcia Ormuz cena może wzrosnąć o 5–10 USD ponad bazę z piątku. Z kolei Yahoo Finance, powołując się na niezależnych analityków, wskazał, iż przy braku deeskalacji w weekend skok może sięgnąć 10–20 USD za baryłkę. Rystad Energy stawiał na przedział 10–15 USD w scenariuszu rozszerzonego konfliktu, a Goldman Sachs w swoim najgorszym wariancie – opracowanym jeszcze po uderzeniach z czerwca 2025 r. – prognozował Brent na 110 USD przy długotrwałej blokadzie cieśniny.

Capital Economics zwrócił uwagę, iż choćby umiarkowany scenariusz – wzrost cen do ok. 80 USD – doda 0,6–0,7 punktu procentowego do globalnej inflacji. Przedłużający się konflikt z ropą powyżej 100 USD – jak napisał Barron’s – „podwaja ryzyko recesji”.

Złoto, obligacje, waluty: klasyczna ucieczka w bezpieczeństwo

Aktywa uznawane za „bezpieczne przystanie” zareagowały natychmiast. Złoto – które już w styczniu 2026 r. osiągnęło rekord wszech czasów blisko 5 608 USD za uncję – po informacji o ataku przeskoczyło powyżej 5 200 USD/oz, a według malezyjskiej agencji Bernama analitycy prognozują ruch w kierunku 5 500 USD. Od początku roku kruszec zyskał już ponad 22%.

Na rynku obligacji rentowność 10-letnich amerykańskich Treasuries oscylowała w okolicach 3,95% – przy czym Reuters i Barron’s zgodnie oceniają, iż otwarcie poniedziałkowe przyniesie dalszy spadek rentowności (wzrost cen) o 5–10 punktów bazowych w efekcie napływu kapitału do bezpiecznych aktywów. Barron’s w sobotnim komentarzu zaznaczył, iż „Iran udowodnił, iż obligacje skarbowe wciąż pełnią funkcję siatki bezpieczeństwa”.

Na rynku walutowym Reuters i CBA prognozują umocnienie jena japońskiego i franka szwajcarskiego – tradycyjnych walut safe haven. Frank zyskał od początku roku 3% wobec dolara. Z kolei dolar powinien umocnić się wobec większości walut z wyjątkiem CHF i JPY, ponieważ – jak zauważył CBA – Stany Zjednoczone są eksporterem netto energii i korzystają z wyższych cen surowców. Shekel izraelski, który stracił 5% na otwarciu wojny czerwcowej, ponownie znalazł się pod presją. ING w swojej analizie prognozuje, iż EUR/USD może spaść do 1,16 przy dalszej eskalacji.

Giełdy akcji: między paniką a okazją

S&P 500 zakończył piątkową sesję na poziomie 6 878,88 pkt. ze spadkiem 0,43%, Dow Jones stracił 1,05% (521 pkt.), a Nasdaq – 0,92%. Indeks strachu VIX wzrósł w piątek do 19,86, wciąż poniżej bariery 20 – ale to było jeszcze przed informacją o ataku. Od początku roku VIX zyskał ponad 30%.

Natixis szacuje, iż otwarcie w poniedziałek przyniesie spadki globalnych indeksów o 1–2%, przy czym rynki azjatyckie i europejskie – bardziej wrażliwe na ceny energii – mogą stracić więcej. Analityk Quantum Strategy David Roche wskazał, iż najważniejsze jest rozróżnienie: jeżeli operacja okaże się krótką, skoncentrowaną kampanią, korekta będzie płytka. jeżeli jednak przerodzi się w „trzy–pięciotygodniowy projekt zmiany reżimu”, rynki „zareagują znacznie gorzej”.

Sektorem, który może zyskać, jest przemysł zbrojeniowy. iShares US Aerospace & Defense ETF wzrósł już o 35% od czerwcowego konfliktu Izraela z Iranem, a Lockheed Martin o 40%. Poniedziałek przyniesie kolejny impuls wzrostowy dla tych spółek.

Z drugiej strony pod presją znajdą się linie lotnicze – z powodu wzrastających cen paliwa i zamykania przestrzeni powietrznych – a także sektor konsumencki i spółki zależne od taniego importu energii.

Weteran rynkowy Ed Yardeni zastrzegł jednak:

„Nie zdziwiłbym się, gdyby poniedziałkowa wyprzedaż S&P 500 zamieniła się w rajd tego samego popołudnia”.

Barclays radzi mimo to, by „nie kupować dołka” – ryzyko jest asymetryczne, a dopóki konflikt trwa, stosunek zysku do ryzyka nie jest atrakcyjny.

„Jeśli S&P 500 spadnie o ponad 10%, nadejdzie moment na zakupy. Ale jeszcze nie teraz” – napisali analitycy banku.

Bitcoin: nie złoto, ale aktywo ryzyka

Kryptowaluty – jedyny duży, płynny rynek otwarty w weekend – stały się pierwszym barometrem paniki. Bitcoin spadł w sobotę poniżej 63 000 USD, tracąc ponad 6% w ciągu godziny; w szczytowym momencie wymazano ponad 128 mld USD kapitalizacji z rynku kryptowalut. Jak napisał Bloomberg, BTC odbił potem powyżej 67 000 USD w niedzielnym handlu azjatyckim, gdy rynki zaczęły trawić wiadomość o śmierci Chameneiego i spekulować o szybkim zakończeniu operacji. Reuters określił bitcoina jako „wyjątek od reguły safe haven” – surowiec cyfrowy zachował się jak aktywo ryzykowne, nie jak cyfrowe złoto.

Co dalej: tydzień prawdy

Poniedziałek 2 marca będzie pierwszą sesją, na której rynki akcji, surowców i instrumentów dłużnych wycenią nową rzeczywistość geopolityczną. Jednak – jak podkreślają Franklin Templeton w swojej nocie „Quick Thoughts” z 1 marca – prawdziwa wycena ryzyka rozłoży się na cały tydzień.

Kluczowe zmienne to: czy Iran faktycznie zablokuje Cieśninę Ormuz na dłużej; czy OPEC+ (według Reutersa już rozważa zwiększenie wydobycia o 411 tys. baryłek dziennie) zdoła złagodzić szok podażowy; i czy amerykański Fed – przy inflacji już powyżej celu 2% – definitywnie pochowa nadzieje na obniżki stóp procentowych w 2026 r. Wydaje się jednak, iż szanse na cięcie stóp procentowych oddalają się.

Inwestorzy na GPW powinni obserwować przede wszystkim otwarcie rynków bliskowschodnich w niedzielę (Arabia Saudyjska, Katar) oraz niedzielne nocne notowania futures na Wall Street – to tam pojawią się pierwsze twarde sygnały cenowe. Ropa Brent i WTI mogą otworzyć się z luką wzrostową, złoto i srebro zyskać na popycie, a WIG20 – zamknięty w piątek w rejonie 3 440 pkt. – zmierzy się z presją spadkową, szczególnie w sektorach wrażliwych na ceny energii.

Jedno jest pewne: po operacji „Epic Fury” żaden portfel inwestycyjny nie wygląda tak samo jak w piątek o 17:00.

Idź do oryginalnego materiału