W gospodarstwie rolnym wszystko zaczyna się… od kontaktu z ziemią. A dokładniej – od czterech placków gumy, które przenoszą na glebę moc silnika, ciężar maszyny i nasze oczekiwania co do wydajności. Opony w ciągniku to nie tylko „czarne koła”, ale jeden z kluczowych elementów wpływających na uciąg, spalanie, komfort pracy i trwałość maszyny.
Dziś przyjrzymy się dwóm podstawowym konstrukcjom: oponie diagonalnej i radialnej – czym się różnią, jak są zbudowane i dlaczego coraz więcej rolników przesiada się na radialki, choćby w starszych ciągnikach.
Jak zbudowana jest opona diagonalna?
Opona diagonalna, nazywana też konwencjonalną, warstwową albo krzyżową, to klasyka gatunku – konstrukcja znana od dziesięcioleci. Jej osnowa składa się z dwóch lub więcej warstw kordu, ułożonych ukośnie względem siebie, pod określonym kątem. Każda warstwa wykonana jest z włókien zatopionych w gumie, a kolejne warstwy krzyżują się, tworząc sztywną „kratownicę”.
Taka budowa sprawia, iż cała opona – zarówno bieżnik, jak i boki – pracuje jako jedna, dość sztywna bryła. Opona jest odporna na przeciążenia i stosunkowo tania w produkcji, dlatego przez lata była podstawowym ogumieniem w ciągnikach i maszynach starszego typu, np. w popularnych Ursusach.
Ma jednak swoje wady. W pracach polowych opona diagonalna gorzej dopasowuje się do podłoża, łatwiej wpada w poślizg i ma większe opory toczenia. A poślizg – jak wiadomo – to nie tylko „mielenie ziemi”, ale realna strata mocy i paliwa. Silnik pracuje, ropa znika w baku, a efekt uciągu nie zawsze idzie w parze z oczekiwaniami.
Ślad opony radialnej na glebie. Wyraźnie widać równa głębokość jaką zostawiają lamelki opony, fot. Adam ŁadowskiJak zbudowana jest opona radialna?
Opona radialna (promieniowa), oznaczana literą „R” na boku, to już wyższa szkoła jazdy. Tutaj kordy osnowy ułożone od jednej stopki do drugiej, pod kątem 90 stopni względem kierunku toczenia opony. Na osnowie znajduje się stalowe opasanie, które usztywnia czoło opony, ale pozostawia boki elastyczne.
Efekt? Bieżnik na całej szerokości jest sztywny i stabilny, a ściany boczne potrafią „pracować”, dopasowując się do nierówności i obciążenia. Opona radialna może pracować przy niższym ciśnieniu bez ryzyka nadmiernych odkształceń, co zwiększa powierzchnię styku z podłożem i poprawia trakcję.
To właśnie ta konstrukcja sprawia, iż radialka lepiej „trzyma się ziemi”, rzadziej się ślizga i skuteczniej przenosi moment obrotowy silnika na uciąg.
Opona radialna firmy Michelin, fot. Adam ŁadowskiRóżnice w budowie i praktyczne konsekwencje
Najprościej mówiąc: diagonalna jest sztywna w całości, radialna – sztywna w bieżniku i elastyczna na bokach. W praktyce przekłada się to na zupełnie inne zachowanie w polu.
Opona radialna przylega do podłoża równomiernym naciskiem na całej swojej szerokości. Dzięki temu „odcisk” opony w glebie jest większy i bardziej jednolity. Opona diagonalna naciska najmocniej środkiem bieżnika, a słabiej na krawędziach – przez co szybciej traci przyczepność i łatwiej wpada w uślizg.
A uślizg to wróg numer jeden efektywnej pracy. Każdy procent poślizgu oznacza, iż część mocy idzie w błoto – dosłownie. Tracimy uciąg, wydłuża się czas pracy, rośnie zużycie paliwa. Szacuje się, iż przy oponach diagonalnych spalanie może być choćby o kilkanaście procent wyższe właśnie z powodu większego poślizgu.
System pompowania opon pozwala na ich adekwatne wykorzystanie i dopasowanie do warunków pracy, a to powoduje jedno – oszczędności, fot. Adam ŁadowskiDlaczego radialna daje lepszy uciąg i niższe spalanie?
Lepsza trakcja oznacza, iż ciągnik skuteczniej wykorzystuje swoją moc. Koło nie „mieli” ziemi, nie gubi w niej mocy, tylko realnie ciągnie maszynę. Mniejszy poślizg to mniejsze straty energii, a więc niższe spalanie i szybsze wykonanie pracy.
Dodatkowo dzięki swojej budowie, opony radialne mają mniejsze opory toczenia. Ciągnik lżej się „toczy”, silnik nie musi walczyć z nadmiernymi oporami gumy, a to znów przekłada się na oszczędności paliwa i mniejsze zmęczenie całego układu napędowego.
Krótko mówiąc: więcej pracy z tej samej porcji oleju napędowego – a to argument, który trafia do każdego gospodarza szybciej niż ulotka reklamowa.
Stosowanie opon radialnych w starszych ciągnikach jest uzasadnione, fot. Adam ŁadowskiCoraz więcej rolników wybiera radialki – choćby do starszych ciągników
Choć opony radialne są droższe w zakupie, coraz więcej właścicieli także starszych ciągników decyduje się na taką wymianę. Początkowo cena może odstraszać, ale gdy spojrzymy na całość kosztów eksploatacji – rachunek zaczyna się wyrównywać.
Oszczędności na paliwie, mniejszy poślizg, krótszy czas pracy i wolniejsze zużycie opony powodują, iż wyższa cena zakupu potrafi zwrócić się już po stosunkowo krótkim okresie użytkowania. W skali kilku sezonów różnica bywa wręcz symboliczna – a komfort i wydajność pracy rosną zauważalnie.
Jeśli starszy ciągnik fabrycznie był wyposażony w opony radialne, to by zachować jego adekwatną pracę, powinien takie mieć cały czas, fot. Adam ŁadowskiRegulacja ciśnienia – sekret dobrze wykorzystanej radialki
Dużą zaletą opony radialnej jest możliwość dostosowania jej do rodzaju pracy poprzez regulację ciśnienia. W polu można obniżyć ciśnienie, zwiększając powierzchnię styku z glebą i poprawiając trakcję. W transporcie – podnieść je, by zmniejszyć opory toczenia i poprawić stabilność.
Dzięki równomiernemu naciskowi na całej szerokości bieżnika radialka lepiej „kładzie się” na podłożu niż diagonalna, która naciska głównie środkiem. To kolejny powód, dla którego radialna wygrywa w pracach wymagających dużego uciągu – orce, uprawie czy pracy z ciężkimi agregatami.
Podsumujmy
Opona diagonalna to solidny, tani i sprawdzony klasyk, szczególnie w starszych maszynach o małej mocy i lżejszych pracach. Opona radialna to nowocześniejsza konstrukcja, oferująca lepszą trakcję, mniejszy poślizg, niższe spalanie i większą elastyczność zastosowań dzięki regulacji ciśnienia.
A iż w rolnictwie każdy litr paliwa i każda godzina pracy mają znaczenie – nic dziwnego, iż radialki coraz śmielej wjeżdżają także na podwórka właścicieli wiekowych, ale wciąż dzielnych ciągników. Bo moc w silniku to jedno, ale prawdziwa robota zaczyna się dopiero tam, gdzie guma spotyka się z ziemią.

2 godzin temu














