Ormuz znów w ogniu – ropa szybuje, tankowce uwięzione, a rynki szykują się na burzliwy poniedziałek

9 godzin temu

Weekendowa eskalacja w Cieśninie Ormuz odwróciła piątkową euforię na rynkach. Ceny ropy poszybowały o ponad 6 proc., kontrakty na główne indeksy zanurkowały, a dziesiątki statków handlowych utknęły w Zatoce Perskiej. Przed nami jeden z najtrudniejszych tygodni na rynkach od początku wojny z Iranem.

Jeszcze w piątek inwestorzy otwierali szampany. Irański minister spraw zagranicznych ogłosił, iż Cieśnina Ormuz – najważniejszy szlak, przez który w normalnych warunkach przepływa ponad jedna piąta światowych dostaw ropy – zostaje w pełni otwarta dla ruchu komercyjnego. Ropa WTI straciła wówczas ponad 9 proc. w ciągu jednej sesji, a indeks S&P 500 wystrzelił do nowych historycznych maksimów powyżej 7 100 punktów. Euforia nie przetrwała jednak weekendu.

Zwrot o 180 stopni

W sobotę Iran wycofał się ze swojej deklaracji, oskarżając Waszyngton o niepełne przestrzeganie warunków rozejmu. Islamska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) przywróciła restrykcje żeglugowe i zamknęła cieśninę dla wszystkich jednostek – niezależnie od bandery i typu ładunku. Co gorsza, irańskie łodzie patrolowe otworzyły ogień do kilku statków handlowych próbujących sforsować przejście. Francuska grupa CMA CGM potwierdziła, iż jej kontenerowiec CMA CGM Everglade, pływający pod banderą trójkolorową, został ostrzelany na północ od omańskiego Kumzar. Według Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) to już 24. incydent w rejonie Ormuz i szerzej na Bliskim Wschodzie od 1 marca tego roku.

Kulminacją weekendowej eskalacji stała się niedziela. Prezydent Donald Trump poinformował, iż amerykańska marynarka wojenna przechwyciła i zajęła irański frachtowiec Touska, który próbował złamać blokadę morską portów irańskich. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) opublikowało nagranie, na którym niszczyciel rakietowy USS Spruance oddaje serie z działa kalibru 127 mm w maszynownię statku po sześciu godzinach bezskutecznych ostrzeżeń. Na pokład weszli następnie marines z 31. Morskiej Jednostki Ekspedycyjnej, przejmując kontrolę nad jednostką. Teheran natychmiast określił akcję jako „morskie piractwo” i zapowiedział „szybką odpowiedź”.

Ropa w górę, futures w dół

Rynki zareagowały natychmiast po wznowieniu handlu w niedzielę. Ropa WTI podrożała o 6,4 proc. do poziomu 87,90 USD za baryłkę, a Brent – międzynarodowy benchmark – zyskał blisko 6 proc., dochodząc do 95,78 USD. Tym samym surowiec odrobił większość piątkowych strat, choć wciąż pozostaje daleko od szczytu na poziomie ponad 119 USD za baryłkę, odnotowanego w pierwszych tygodniach konfliktu. Hurtowe ceny benzyny poszły w górę o ponad 4 proc., a kontrakty na olej opałowy – będący przybliżeniem cen paliwa lotniczego – skoczyły o 7 proc.

Na rynku akcji dominowała czerwień. Kontrakty terminowe na Dow Jones Industrial Average straciły ok. 500 punktów (0,7 proc.), futures na S&P 500 zeszły o blisko 0,8 proc., a Nasdaq 100 cofnął się o 0,7 proc. Russell 2000, indeks mniejszych spółek, osunął się aż o 1,4 proc. Rynek zakładów Polymarket wyceniał w nocy z niedzieli na poniedziałek prawdopodobieństwo spadkowego otwarcia S&P 500 na poziomie 87 proc.

Dolar amerykański lekko się umocnił – kurs EUR/USD spadł o 0,2 proc., a USD/JPY przebił poziom 159 jenów. Co ciekawe, złoto – tradycyjna bezpieczna przystań – zamiast rosnąć, straciło 1,6 proc. do ok. 4 801 USD za uncję. To kolejny z serii sygnałów z ostatnich tygodni, iż w warunkach obecnego konfliktu kruszec nie pełni już tak jednoznacznej funkcji hedgingowej jak w przeszłości, na co zwracają uwagę m.in. analitycy Morgan Stanley i UBS.

Cieśnina sparaliżowana, tankowce w pułapce

Skala zakłóceń żeglugowych jest bezprecedensowa. Według szacunków w szeroko rozumianym rejonie Zatoki Perskiej utknęło ponad 600 statków towarowych o nośności przekraczającej 10 tys. ton. Dane firmy śledzenia ruchu morskiego Kpler wskazują, iż w niedzielę zaledwie dwa statki zdołały przepłynąć cieśninę w kierunku wschodnim – wobec ok. 140 jednostek, które normalnie pokonują ten szlak każdego dnia. Część tankowców, która w piątek podjęła próbę wyjścia z Zatoki po ogłoszeniu otwarcia, musiała w sobotę zawrócić.

Irak zaczął już eksportować ropę drogą lądową – kolumnami cystern przez Syrię – co jest rozwiązaniem drastycznie droższym i wolniejszym niż szlak morski. Analitycy rynku energetycznego ostrzegają, iż choćby gdyby trwały pokój został osiągnięty jutro, pełna normalizacja dostaw potrwałaby miesiące. Uszkodzona infrastruktura portowa, zaminowane odcinki cieśniny (gdzie US Navy prowadzi już operacje rozminowywania z użyciem dronów), a przede wszystkim ostrożność armatorów – to czynniki, które będą hamować powrót do wolumenów sprzed 28 lutego.

Tydzień jak na polu minowym

Przed rynkami najważniejszy tydzień. Dwutygodniowy rozejm między USA a Iranem, wynegocjowany za pośrednictwem Pakistanu, wygasa w środę 22 kwietnia. Trump ogłosił wysłanie negocjatorów do Islamabadu, ale irańskie media państwowe zaprzeczyły, jakoby druga runda rozmów miała się odbyć. Tymczasem agencja Tasnim, powiązana z IRGC, opublikowała ostrzeżenie, iż w razie wznowienia działań wojennych Iran uderzy bez ograniczeń – wymieniając z nazwy instalacje Aramco w Arabii Saudyjskiej, terminal Janbū oraz port Fudżajra w Emiratach.

Średnia cena benzyny w USA wynosi aktualnie ok. 4,05 USD za galon, wobec 2,98 USD sprzed wybuchu konfliktu. Sekretarz ds. energii Chris Wright przyznał w niedzielę w CNN, iż spadek poniżej 3 USD za galon to perspektywa nie wcześniejsza niż 2027 rok, choć jego zdaniem szczyt cenowy mamy już za sobą.

Dla inwestorów obecny układ sił oznacza jedno: zmienność pozostanie podwyższona, a każdy nagłówek z Zatoki Perskiej będzie w stanie w ciągu minut przesunąć ceny ropy o kilka procent w dowolnym kierunku. W takim otoczeniu zarządzanie ryzykiem staje się ważniejsze niż pogodzenie się z kierunkiem trendu – bo ten potrafi się odwrócić szybciej, niż zdąży zaparzyć się poranna kawa.

Źródła: Reuters, CNN

Idź do oryginalnego materiału