Są w rolnictwie maszyny, które się po prostu pamięta. I jest wśród nich bez wątpienia Ursus C-330 – ciągnik, który dla wielu gospodarzy był pierwszym prawdziwym pomocnikiem, a dla pewnego chłopaka pierwszym spełnionym marzeniem o własnych czterech kołach. Trzy razy mniejszym od pierwowzoru, ale w pełni funkcjonalnym…
To, co dziś można zobaczyć w Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie, wywołuje uśmiech choćby u najbardziej poważnych mechaników. Bo oto stoi tam… najmniejszy na świecie Ursus C-330. I nie jest to plastikowa zabawka z marketu ani chiński model na baterie. To pełnoprawny ciągnik. Tyle iż w skali 1:3.
I – co najważniejsze – powstał z miłości.
Wspaniałe jest odwzorowanie szczegółów tego ciągniczka. Prace nad nim trwały dwa lata, fot. Adam ŁadowskiDwa lata pracy dla jednego uśmiechu
Historia tego miniaturowego ursusika zaczęła się całkiem zwyczajnie. Dziecko chciało mieć własny ciągnik. Nie plastikowy, nie na pedały. Taki jak tata. Prawdziwego Ursusa C-330.
Konstruktor – ojciec z krwi i kości, a przy tym człowiek o stalowej cierpliwości – nie kupił gotowca. Postanowił zbudować go sam. Prace ruszyły w 2017 roku. Trwały dwa lata. W wolnych chwilach, po pracy, po obowiązkach. Części zdobywano z różnych źródeł – coś dorobione w warsztacie, coś pozyskane z innych pojazdów.
Za napęd posłużył silnik od kosiarki. Rozruch elektryczny lub – klasycznie kosiarkowy -na linkę, fot. Adam ŁadowskiEfekt? Przerósł oczekiwania. I to nie tylko dziecka.
To nie zabawka. To naprawdę ciągnik!
Na pierwszy rzut oka – wierna kopia C-330. Charakterystyczna maska, proporcje, błotniki, kolor, stanowisko kierowcy. choćby detale zgadzają się co do milimetra. Ale ten miniaturowy ursusik nie kończy się na wyglądzie.
Podnośnik działa, a sterowany jest charakterystyczną dźwignią jak w oryginale, fot. Adam ŁadowskiPod maską pracuje silnik od kosiarki, uruchamiany rozrusznikiem elektrycznym oraz na pociąg linką, zasilanym – jak w prawdziwym Ursusie – z dwóch baterii. To nie żarty. To bardzo poważny projekt.
Ciągniczek ma pięć biegów do przodu i jeden do tyłu. Skrzynia działa jak trzeba. Ma pełnoprawny podnośnik, sterowany w sposób identyczny jak w oryginale. Jest instalacja elektryczna. Jest zminiaturyzowana deska rozdzielcza. Są kontrolki, przełączniki, wszystko na swoim miejscu.
System instalacji pneumatycznej odwzorowany jest niemal wzorcowo, fot. Adam ŁadowskiZnalazło się miejsce na (imitację tym razem) butli instalacji pneumatycznej i wszystkich jej elementów. Są pomosty, podnóżki, pedały. Cudowne błotniki z siedziskami. Jest styl i klimat.
To niemal pełne odwzorowanie dużego Ursusa C-330 – nie tylko wizualnie, ale i funkcjonalnie. Gdyby postawić go obok oryginału i zmniejszyć proporcje, różnice znalazłby tylko najbardziej uparty rzeczoznawca.
Akumulatory są dokładnie tam, gdzie być mają. Też mniejsze, ale prawdziwe, fot. Adam ŁadowskiDomowa inżynieria w najlepszym wydaniu
Patrząc na ten projekt, trudno nie odczuć szacunku. Dwa lata pracy. Precyzja. Upór. Wiedza techniczna. To przykład domowej inżynierii, która nie ma nic wspólnego z prowizorką.
To konstrukcja przemyślana, dopracowana i wykonana z sercem. Każdy element świadczy o tym, iż budowniczy nie chciał „czegoś na podobieństwo”, tylko prawdziwy ciągnik w mniejszej skali.
Detale są zachwycające. Spójrzcie na te rurki i kierunkowskaz, fot. Adam ŁadowskiI właśnie dlatego ten ursusik robi wrażenie nie tylko na entuzjastach techniki rolniczej. Zachwyca każdego zwiedzającego muzeum – od dzieci po emerytowanych traktorzystów, którzy podchodzą bliżej, zaglądają pod maskę i z niedowierzaniem kręcą głową.
Nowy nabytek muzeum
Model w skali 1:3 to nowy nabytek Muzeum Motoryzacji w Oławie. w tej chwili prowadzone są przy nim prace konserwacyjne, by zachować go w jak najlepszym stanie i przygotować do dalszej ekspozycji.
To nowy nabytek, ale ekipa techniczna Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie pracuje nad doprowadzeniem eksponatu do błysku,fot. Adam ładowskiI dobrze, iż trafił właśnie tam. Bo to nie jest eksponat z taśmy produkcyjnej. To historia o ojcowskiej determinacji, o miłości do dziecka i do polskiej techniki rolniczej. To dowód, iż legenda C-330 żyje – czasem w wersji mikro, ale z duszą większą niż niejeden współczesny ciągnik.
Bo rolnictwo to nie tylko hektary i konie mechaniczne. To także wspomnienia. A czasem – dwa lata pracy po to, by spełnić jedno dziecięce marzenie.

2 godzin temu






![Pszenica najdroższa od sierpnia. Jakie są dziś ceny zbóż i rzepaku w Polsce? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/02/h_400108_1280.webp)








![[ZUS informuje] Sprzeczności między orzecznikami i lekarzami wystawiającymi zwolnienia lekarskie](https://g.infor.pl/p/_files/39001000/staz-pracy-2026-zaswiadczenie-z-zus-39001265.jpg)