Inflacja konsumencka w Polsce przyspieszyła w lipcu do 3 proc. rok do roku, a w strefie euro wzrosła do 2,9 proc. Oba odczyty były zgodne z oczekiwaniami rynku, jednak ich struktura może niepokoić banki centralne. Za wzrost cen odpowiada przede wszystkim energia i paliwa, ale nieco wyższa okazała się również inflacja bazowa w strefie euro.
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce wzrosły w lipcu o 3 proc. w ujęciu rocznym oraz o 0,8 proc. w porównaniu z czerwcem – wynika z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego. Miesiąc wcześniej inflacja wynosiła 2,5 proc. rok do roku, a ceny w ujęciu miesięcznym spadły o 0,5 proc.
Odczyt nie zaskoczył ekonomistów. Konsensus analityków wskazywał dokładnie na 3 proc. rok do roku i 0,8 proc. miesiąc do miesiąca. Dane potwierdzają zatem scenariusz, w którym czerwcowy spadek inflacji miał charakter przejściowy.
Za lipcowe przyspieszenie niemal w całości odpowiadały paliwa do prywatnych środków transportu. Ich ceny zwiększyły się aż o 13,9 proc. w ciągu miesiąca i były o 15,8 proc. wyższe niż rok wcześniej. To efekt zarówno zmian na światowym rynku ropy, jak i wygaśnięcia z końcem czerwca pakietu CPN („Ceny Paliwa Niżej”), obejmującego m.in. obniżony VAT, niższą akcyzę oraz mechanizm cen maksymalnych.
W przeciwnym kierunku działała żywność. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 0,8 proc. miesiąc do miesiąca oraz o 0,4 proc. w skali roku. Energia elektryczna, gaz i pozostałe paliwa związane z użytkowaniem mieszkania podrożały natomiast o 4 proc. rok do roku, ale tylko o 0,1 proc. wobec czerwca.
Wzrost CPI ma na razie wąskie źródło
Struktura danych jest mniej niepokojąca niż sam wzrost głównego wskaźnika. Ekonomiści ING szacują, iż inflacja bazowa, czyli po wyłączeniu cen żywności i energii, wzrosła z 3 do około 3,1 proc. rok do roku. Nie jest to jeszcze sygnał gwałtownego narastania krajowej presji cenowej.
Według ING inflacja po wyłączeniu samych paliw pozostała na poziomie około 2,2 proc. Oznacza to, iż lipcowy skok CPI był przede wszystkim konsekwencją jednego, wyjątkowo zmiennego składnika. Ryzyko pojawiłoby się wówczas, gdyby wysokie koszty paliw zaczęły trwale przenosić się na transport, logistykę, żywność i usługi.
Inflacja na poziomie 3 proc. znajduje się powyżej punktowego celu NBP wynoszącego 2,5 proc., ale przez cały czas mieści się w dopuszczalnym paśmie odchyleń od 1,5 do 3,5 proc.
NBP dostaje argument za ostrożnością
Lipcowe dane nie wymuszają podwyżki stóp procentowych, ale ograniczają przestrzeń do szybkiego łagodzenia polityki pieniężnej. Na posiedzeniu 7-8 lipca Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc.
W najnowszej projekcji NBP średnioroczna inflacja ma wynieść 2,9 proc. w 2026 r., 2,7 proc. w 2027 r. i 2,2 proc. w 2028 r. Prognoza ta zakłada jednak, iż szok energetyczny nie będzie długotrwały i nie uruchomi silnych efektów drugiej rundy.
Dla RPP najważniejsze będą więc kolejne dane o inflacji bazowej, wynagrodzeniach i cenach usług. Pełną strukturę lipcowego CPI GUS przedstawi 13 sierpnia. Dopiero wówczas będzie można dokładniej ocenić, czy poza paliwami pojawiły się szersze oznaki presji cenowej.
Strefa euro: inflacja oddala się od celu EBC
Nieco wyższa inflacja została odnotowana również w strefie euro. Według wstępnego szacunku Eurostatu zharmonizowany wskaźnik HICP wzrósł w lipcu o 2,9 proc. rok do roku, wobec 2,8 proc. w czerwcu. W ujęciu miesięcznym ceny podniosły się o 0,2 proc. Wynik był zgodny z konsensusem.
Największą dynamikę ponownie odnotowano w energii – aż 10 proc. rok do roku, przy 8,5 proc. w czerwcu. Inflacja usług przyspieszyła z 3,2 do 3,3 proc., a ceny nieenergetycznych towarów przemysłowych wzrosły o 0,9 proc., po zwyżce o 0,7 proc. miesiąc wcześniej.
Jednocześnie inflacja żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych osłabła z 1,5 do 1,2 proc. Inflacja bazowa, po wyłączeniu energii, żywności, alkoholu i tytoniu, wzrosła jednak z 2,4 do 2,5 proc. To właśnie ten ostatni element, obok uporczywie wysokiej dynamiki cen usług, może być najważniejszy z punktu widzenia Europejskiego Banku Centralnego.
EBC pozostanie w trybie wyczekiwania
EBC podniósł w czerwcu stopy o 25 punktów bazowych, a 23 lipca pozostawił je bez zmian. Stopa depozytowa wynosi w tej chwili 2,25 proc., stopa podstawowych operacji refinansujących 2,40 proc., a lombardowa 2,65 proc.
Lipcowy wzrost inflacji nie stanowi dla banku zaskoczenia, ale potwierdza, iż powrót do 2-procentowego celu może być nierówny. Szczególnie istotne pozostają ceny energii oraz ryzyko ich przełożenia na pozostałe elementy koszyka. Czerwcowa projekcja EBC zakładała średnią inflację na poziomie 3 proc. w 2026 r., 2,3 proc. w 2027 r. i 2 proc. w 2028 r.
Ponieważ zarówno polski, jak i europejski odczyt były zgodne z prognozami, same dane nie powinny prowadzić do gwałtownej zmiany oczekiwań dotyczących stóp procentowych. W obu przypadkach zwiększają jednak znaczenie kolejnych publikacji. Inwestorzy będą sprawdzać przede wszystkim, czy lipcowy wzrost cen pozostał skutkiem szoku paliwowo-energetycznego, czy zaczyna przenikać do usług i inflacji bazowej.
Warto przy tym pamiętać, iż polski CPI i stosowany w strefie euro HICP różnią się metodologią i wagami koszyka. Zbliżonych wartości – 3 proc. i 2,9 proc. – nie należy więc traktować jako w pełni bezpośredniego porównania poziomu presji cenowej.
Źródła: GUS, Eurostat, NBP, EBC, ING Bank Śląski

1 godzina temu



