Enea, giełdowa spółka kontrolowana przez skarb państwa intensywnie inwestowała w tym roku w farmy wiatrowe na lądzie, zwiększając swój portfel onshore wind o około 200 MW. Nakłady na ten cel to co najmniej 1,8 miliarda złotych. Spółka sprzedała jednak swoje udziały w projekcie morskiej farmie wiatrowej. Dlaczego?
Enea to drugi producent energii w Polsce, po PGE Polskiej Grupie Energetycznej. I jak ostatnio wykazał Biznes Alert, jest liderem spośród z czterech państwowych koncernów energetycznych, pod względem produkcji energii z OZE. Głównie za sprawą instalacji biomasowych, i współspalania tego „ekologicznego” paliwa w swoich blokach węglowych. Grupa Enea postanowiła na zmianę struktury swojego portfela wytwórczego z węgla na rzecz OZE, inwestując, na razie głównie poprzez akwizycje, w czym jest jednym z liderów w mijającym 2025 roku.
Akwizycje w ponad 200 MW mocy w onshore wind
Kilka dni temu grupa Enea powiększyła swój portfel wytwórczy OZE, bo uzyskała koncesję Urzędu Regulacji Energetyki na wytwarzanie energii elektrycznej przez farmę wiatrową Bejsce (19,8 MW). To farma, której projekt Enea Nowa Energia, spółka odpowiedzialna za segment OZE kupiła ponad dwa lat temu od OX2 Poland. Szwedzki deweloper sprzedał ją w ramach transakcji development sell building. Jej energetyzacja nastąpiła w październiku, teraz oficjalnie Enea może sprzedawać produkowaną przez nią energię.
Grupa Enea w mijającym roku aktywnie powiększała swój portfel onshore wind. W marcu kupiła w od duńskiego EE Polska ApS i EE Pommerania sześć operacyjnych farm wiatrowych zlokalizowanych na terenie województwa zachodniopomorskiego o łącznej mocy zainstalowanej 83,5 MW z opcją zakupu projektu farmy fotowoltaicznej o mocy 25 MW. Wartość umowy to 914,8 miliona złotych, czyli 11,6 miliona złotych za 1 MW.
Pod koniec kwietnia 2025 roku Enea Nowa Energia nabyła spółkę celową Radan Nordwind, będącą właścicielem farmy wiatrowej Pelplin, zlokalizowanej na terenie województwa pomorskiego o łącznej mocy 83,2 MW, za 750,69 miliona złotych (czyli 9,02 miliona złotych za 1 MW).
Do tego GK Enea nabyła spółkę Eko-En Skibno 2 (FW Skibno, o mocy10 MW). Po uzyskaniu koncesji dla tych instalacji, łączna moc zainstalowana w obszarze farm wiatrowych wyniesie 268,1 MW, rosnąc o blisko 200 MW w ciągu roku. To oznacza inwestycje rzędu 1,8 miliarda złotych.
Enea rezygnuje z morskich aspiracji. Dlaczego po cichu?
Jednym z pięciu kluczowych kierunków, które wyznaczyła przyjęta przez obecny zarząd Enea rok temu (28 listopada) Strategia rozwoju Grupy Kapitałowej Enea do 2035 roku jest rozwój mocy zeroemisyjnych źródeł wytwórczych oraz bateryjnych magazynów energii. Miałoby to doprowadzić do dominującego udziału produkcji energii elektrycznej z OZE.
Moc zainstalowana w odnawialnych źródłach miałaby wzrosnąć z 0,49 GW w 2024 roku do 2,1 GW w 2030 roku oraz więcej niż podwoić się do 4,9 GW w 2035 roku. Przy łącznej mocy zainstalowanej wszystkich pracujących jednostek na poziomie 8,2 GW w 2030 roku oraz 9,8 GW w 2035 roku, co oznaczałoby udział OZE odpowiednio na poziomie 25,6 procent na koniec tej dekady, i 50 procent pięć lat później.
Z 107,5 miliardów złotych łącznego CapEx -u przewidzianego na realizację strategii w latach 2024-2035, blisko dwie trzecie, czyli 67,1 miliardów złotych ma być zainwestowanych z wykorzystaniem bilansu, czyli ze środków własnych, lub kredytów. Pozostałe 40,4 miliardów złotych, określane jako aspiracje ma być sfinansowane poprzez partnerstwa strategiczne w ramach joint ventures, project finance lub z wykorzystaniem innych form pozabilansowych, na przykład unijnych dotacji.
Co najmniej 3 miliardów złotych na OZW?
Inwestycje w odnawialne źródła energii, zgodnie z obowiązującą strategią Enea mają wynieść łącznie 36,2 miliardów złotych (w magazyny energii 2,3 miliarda złotych), to oznaczałoby średnioroczne wydatki na poziomie 3 miliarda złotych. W 2024 roku, będącym punktem odniesienia strategii (i jej częścią) nakłady na OZE wyniosły zaledwie 0,18 miliarda złotych wobec 0,53 miliarda złotych planowanych, a do końca września 2025 roku – 2,04 miliarda złotych z 2,54 miliarda złotych zakładanych na cały rok.
To oznacza, iż w kolejnych latach CapEx, który na zielone moce wytwórcze grupa Enea powinna przeznaczać na rozwój OZE wzrasta do 3,3 miliarda złotych średniorocznie, czyli o 10 procent więcej niż wcześniej zakładana średnia.
W ostatniej prezentacji dla inwestorów giełdowych, opublikowanej pod koniec listopada zarząd Enea informował, iż grupa ma we własnych projektach OZE potencjalnie 1,28 GW mocy, w tym 0,58 GW w farmach fotowoltaicznych i 0,18 GW w lądowych farmach wiatrowych oraz 0,52 GW w magazynach energii.
Jeśli chodzi wyłącznie o zielone źródła wytwórcze, to w nakreślonej dwuletniej perspektywie to tylko moc fotowoltaiki przemysłowej miałaby wzrosnąć istotnie, do 0,184 GW, czyli blisko 9-krotmie wobec scenariusza bazowego. Do końca 2027 roku żadna z projektowanych lądowych farm wiatrowych nie ma szans powstać, co może oznaczać, iż Enea będzie aktywnie poszukiwać akwizycji działających operacyjnie instalacji, i projektów, żeby wypełnić zapisy strategii.
Enea powinna przyśpieszyć inwestycje
Wygląda na to, iż zarząd Enea, mimo miliardowych nakładów OZE po trzech latach żegna się z się z inwestycjami w farmy wiatrowe na Bałtyku, co nie było otwarcie komunikowane. Jak wynika ze sprawozdania zarządu z działalności grupy za trzy kwartały 2025 roku, 23 października Enea sprzedała na rzecz PGE Polskiej Grupy Energetycznej 33,76 procent udziałów w spółce projektowej Elektrownia Wiatrowa Baltica 6 (transakcja nie została jeszcze uwzględniona w Krajowym Rejestrze Sądowym).
Była ona joint-ventures, powołanym w 2022 roku do budowy morskiej farmy wiatrowej Baltica 5 o mocy 555 MW (wpisu w KRS, potwierdzającym sprzedaż udziałów dokonano 18 października 2022 roku). Wspólna farma, o powierzchni 77 km2 miała być zlokalizowana w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego na wysokości Łeby, około 88 km od brzegu.
Na sąsiednich działkach planowano budowę farmy Baltica 1+, o mocy 1185 MW, ale przede wszystkim Baltica 1, o mocy 896 MW, która miała być oddana do użytku po 2030 roku. PGE pracowało nad tym projektem od kilku lat, ale 19 grudnia Renata Mroczek, prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie przyznała farmie prawa do pokrycia ujemnego salda dla energii elektrycznej. W ramach publicznej aukcji przeprowadzonej dwa dni wcześniej zakwalifikowano za to projekt Baltica 9, o mocy 895 MW (z ceną 489 zł/MWh), której jedynym udziałowcem jest PGE.
Zyski miały duże, ale niepewne. Nie trzeba będzie się dokładać
Co będzie z Baltica 1, nie wiadomo. Bez zapewnionych przychodów, dzięki kontraktowi różnicowemu, spółce może być trudno pozyskać finansowanie na rozwój projektu. PGE może mieć tym samym problem z wybudowaniem 1,5 – 3,0 MW mocy w offshore (a choćby 4 GW), zaplanowanych w przyjętej w tym roku strategii do 2035 roku.
Enea sprzedając mniejszościowe udziały w uciekła spod tego topora. Wartości transakcji nie ujawniono. Enea miała w joint ventures z PGE 422 udziałów, o wartości 1000 zł każdy. Elektrownia Wiatrowa Baltica 6 miała w 2024 roku 0,26 miliona złotych straty netto, wobec 0,45 miliona złotych straty rok wcześniej, przy zerowych przychodach, co zrozumiałe, bo jest to spółka projektowa.
Przyszłe zyski, z których miałyby być pokryte te straty, jak wykazaliśmy są niepewne. Enea przynajmniej nie będzie się dokładać do biznesu, na którym PGE miała decydujący wpływ.
Tomasz Brzeziński

1 dzień temu






