
W grupie osób z najniższym wykształceniem ryzyko finansowe deklaruje niemal co czwarty respondent (23,5 proc.). Dla porównania, wśród osób z wyższym wykształceniem skłonność do podejmowania ryzykownych decyzji jest kilkukrotnie niższa (6,7 proc.). Wyniki podważają utrwalony stereotyp, zgodnie z którym to zamożniejsi i lepiej wykształceni chętniej ryzykują, licząc na wyższe zyski.
Brak stabilności zamiast strategii inwestycyjnej
Eksperci Raisin zwracają uwagę, iż ryzyko finansowe w wielu przypadkach nie wynika z kalkulacji czy długofalowej strategii inwestycyjnej. Częściej jest efektem braku stabilności dochodowej i ograniczonych możliwości systematycznego oszczędzania.
W tej perspektywie ryzykowne decyzje są próbą poprawy sytuacji materialnej, a nie świadomym wyborem drogi do zwiększania kapitału. Najwyższy odsetek osób skłonnych do ryzyka odnotowano wśród respondentów z wykształceniem podstawowym. Znacznie niższe wartości pojawiają się w grupach z wykształceniem zawodowym i średnim.
Nieco większą skłonność do ryzyka widać również wśród osób młodych, zwłaszcza w wieku 25-34 lata. W tym przypadku decyzje finansowe często łączą się z niestabilnym rynkiem pracy oraz mniejszym doświadczeniem w zarządzaniu pieniędzmi.
Minimum bezpieczeństwa powoduje niechęć do ryzyka
Zaskakujące wnioski przynosi także analiza dochodów. Najsilniejszą awersję do ryzyka widać wśród osób zarabiających od 1000 do 2999 zł netto miesięcznie. W tej grupie aż dwie trzecie respondentów deklaruje wybór wyłącznie bardzo bezpiecznych form oszczędzania.
Jednocześnie osoby o jeszcze niższych dochodach (do 1000 zł) wykazują mniejszą ostrożność. Eksperci tłumaczą to paradoksem bezpieczeństwa: gdy uda się zbudować minimalną stabilność, strach przed jej utratą staje się silniejszy niż chęć poprawy sytuacji finansowej.
– Ryzyko finansowe w Polsce często nie wynika z chęci maksymalizacji zysku, ale z braku faktycznej alternatywy – komentuje Michał Piątek, dyrektor generalny Raisin w Polsce. – Gdy oszczędności nie dają poczucia stabilności, bezpieczeństwo przestaje być dla nas oczywistym wyborem. W takich warunkach decyzje, które z zewnątrz wyglądają na ryzykowne, mogą być postrzegane jako racjonalna próba zmiany swojej sytuacji.
Banki wciąż wygrywają z nowymi rozwiązaniami
Badanie pokazuje również, iż Polacy wciąż najchętniej lokują oszczędności w tradycyjnych instrumentach finansowych. Najczęściej wskazywane są lokaty bankowe (40,5 proc.) oraz konta oszczędnościowe (34,1 proc.). Na trzecim miejscu znalazły się obligacje skarbowe.
Zaufanie do banków rośnie wraz z wiekiem. W najstarszych grupach wiekowych lokaty wybiera ponad połowa respondentów. Nowoczesne platformy oszczędnościowe i inwestycyjne są poza głównym nurtem, jednak nie z powodu braku zaufania. Barierą jest przede wszystkim niewystarczająca wiedza i brak oswojenia z rozwiązaniami cyfrowymi.
– W warunkach niskiej stopy oszczędności banki i instrumenty państwowe pozostają dla nas naturalnym punktem odniesienia. Stawiamy na rozwiązania, które w teorii mają „nie zawieść”. Nie interesujemy się tym, co tak naprawdę mogłoby się nam opłacać – zauważa Michał Piątek.
Młodzi i kobiety stawiają na ostrożność
Nawet najmłodsi respondenci najczęściej wybierają klasyczne formy lokowania kapitału, takie jak nieruchomości, złoto czy lokaty. Blisko połowa osób w wieku 18-24 lata deklaruje brak zaufania do kryptowalut.
Wyraźnie bardziej zachowawcze podejście do finansów prezentują także kobiety. Ponad połowa z nich (53,5 proc.) wybiera bezpieczne formy oszczędzania, podczas gdy wśród mężczyzn taki wybór deklaruje 34,9 proc. badanych.
– Z danych wyłania się obraz Polski jako rynku, na którym oszczędzanie pełni przede wszystkim funkcję obronną, a nie rozwojową. Krótkoterminowo to podejście jest racjonalne, ale długofalowo ogranicza naszą odporność finansową oraz gotowość do dywersyfikacji – mówi ekspert z Raisin.
Badanie zostało przeprowadzone w dniach 6-8 grudnia 2025 roku przez UCE Research na zlecenie platformy Raisin na próbie 800 dorosłych Polaków.
Polecamy także:
- Seniorzy zmieniają priorytety finansowe. Na co chcą wydawać więcej, a na co mniej
- Praca zdalna traci na znaczeniu. Firmy coraz częściej chcą widzieć pracowników w biurach
- KSeF dla mikrofirm może zostać opóźniony? Przedsiębiorcy apelują do Sejmu

2 godzin temu
















