Prezydent Karol Nawrocki oficjalnie zawetował kontrowersyjną ustawę, która miała zdefiniować na nowo, kim jest aktywny rolnik w polskim systemie wsparcia. Decyzja ta zapadła w kluczowym momencie, tuż przed startem kampanii dopłat 2026, i całkowicie blokuje wprowadzenie rygorystycznych kryteriów weryfikacji aktywności rolniczej. Zdaniem głowy państwa, nowe przepisy pod atrakcyjną nazwą ukrywały biurokratyczną pułapkę, która zamiast promować realną produkcję, zmuszała gospodarstwa rodzinne do pełnienia roli biur rachunkowych, faworyzując przy tym wielkie przedsiębiorstwa rolne.
Dlaczego status „aktywny rolnik” podzielił polityków?
Głównym punktem sporu był wymóg dokumentowania działalności poprzez faktury i rachunki – tylko taki aktywny rolnik mógłby liczyć na pełne wsparcie unijne. Prezydent, powołując się na art. 23 Konstytucji, uznał to za uderzenie w fundament ustroju rolnego, czyli gospodarstwo rodzinne. Argumentował, iż realnie pracujący gospodarz nie może tracić statusu aktywnego rolnika tylko przez brak odpowiedniej liczby dokumentów sprzedażowych. Według oświadczenia, wprowadzenie tych zmian mogłoby doprowadzić do marginalizacji mniejszych podmiotów i przejmowania ich ziemi przez agro-holdingi, na co prezydent Nawrocki nie wyraził zgody.
Dopłaty 2026: Aktywny rolnik weryfikowany po staremu
Dla producentów rolnych najważniejszy jest fakt, iż nadchodząca kampania wnioskowa odbędzie się bez rewolucyjnych zmian. Ponieważ do naboru został niecały miesiąc, Ministerstwo Rolnictwa potwierdziło, iż aktywny rolnik w 2026 roku będzie definiowany na dotychczasowych zasadach, bez konieczności przedstawiania dodatkowej dokumentacji finansowej. Oznacza to stabilizację i brak nowych obowiązków administracyjnych dla setek tysięcy gospodarstw w bieżącym sezonie, choć dyskusja nad uszczelnieniem systemu płatności z pewnością powróci w przyszłości.

2 godzin temu


![Ceny prosiąt mocno w górę. Ile dziś kosztuje 30-kilogramowe prosię? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/02/17/594304.webp)










