Mimo iż prognozy dla polskiej gospodarki pozostają optymistyczne, zachowajmy ostrożność. Okazuje się bowiem, iż w obliczu konfliktów zbrojnych czy epidemii modele ekonometryczne tracą na aktualności – i to z miesiąca na miesiąc. Mamy wówczas do czynienia z nieoczekiwanym wzrostem inflacji bądź znaczącym spowolnieniem dynamiki PKB w stosunku do pierwotnych założeń – mówi Piotr Palutkiewicz, wiceprezes WEI, w programie „Biznes Polska”.
Nie wiemy jeszcze, jak obecna sytuacja wpłynie na naszą gospodarkę. Aktualne modele sugerują, iż wpływ ten nie będzie drastyczny, choć korekty prognoz w dół są nieuniknione. Na ten moment nie mówimy jednak o zapaści, która mogłaby wywołać realny kryzys rozumiany jako spadek PKB. W kontekście Polski obniżenie dynamiki wzrostu z 3,5% do 1% byłoby co prawda znaczące, ale w tej chwili tego nie obserwujemy. Niemniej w obliczu tak niepewnych czasów i napięć militarnych na Bliskim Wschodzie niczego nie można brać za pewnik.
Wielu ekspertów upatruje w środkach z KPO recepty na niski poziom inwestycji, na który uskarżamy się od lat. To, iż inwestycji w polskiej gospodarce jest za mało, stanowi fakt. Pozostaje jednak pytanie, czy to właśnie fundusze publiczne powinny być tym impulsem. Często mamy bowiem do czynienia z tzw. efektem wypierania – zjawiskiem znanym w ekonomii od dekad, jeżeli nie od stuleci – polegającym na tym, iż inwestycje publiczne wypychają z rynku kapitał prywatny” – dodaje wiceprezes WEI.
Cała wypowiedź dostępna jest TUTAJ.

3 godzin temu