Pobierała kredyty on-line na zmarłego męża. "Pożyczki zza światów"

3 godzin temu

Cała sprawa wydała się dopiero, gdy mieszkanka powiatu nowotomyskiego przestała spłacać pożyczkę.

40-latka miała dostęp do konta swojego męża jeszcze, gdy żył, miała również upoważnienie do jego rachunku bankowego. Jak się okazało, po śmierci męża jego konto traktowała jak własne. Na konto regularnie wpływały środki z jej wynagrodzenia, a codzienne operacje finansowe nie wzbudzały podejrzeń pracowników banku. Kredyty zostały zaciągnięte po śmierci mężczyzny przez Internet, posługując się jego danymi osobowymi. Weryfikacja w systemie bankowym ograniczała się wówczas jedynie do potwierdzenia danych klienta. Nie sprawdzano, czy osoba formalnie składająca wniosek przez cały czas żyje.

Posiadasz na swojej nieruchomości wyroby zawierające azbest? Pozbądź się problemu - złóż wniosek do 31 marca. Miasto Poznań pokrywa 100% kosztów związanych z ich likwidacją.
REKLAMA

- Nieprawidłowości wyszły na jaw dopiero w momencie, gdy raty przestały być spłacane. Wówczas bank wszczął procedurę wyjaśniającą i ustalił, iż kredytobiorca zmarł wiele miesięcy wcześniej. Sprawa została zgłoszona organom ścigania. 40-latka usłyszała zarzuty oszustwa na szkodę banku oraz posłużenia się fałszywymi dokumentami w celu uzyskania kredytu. Za tego typu przestępstwa grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Kobieta przyznała się do winy - poinformowała podkom. Barbara Sobieszek z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Tomyślu.

Jak się okazuje, takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Wiele osób, mając dostęp do rachunku bliskiego, po jego śmierci przez cały czas z niego korzysta, nie zdając sobie sprawy, iż z prawnego punktu widzenia sytuacja zmienia się natychmiast.

- Upoważnienie do konta wygasa bowiem w chwili śmierci jego właściciela. Każda wypłata, przelew czy jak w tym przypadku zaciągnięcie kredytu, może zostać potraktowane jako działanie bezprawne. Zamiast działać na własną rękę, lepiej najpierw zapytać w banku, jakie formalności należy dopełnić. Jedna rozmowa z konsultantem może oszczędzić wielu nerwów, a w skrajnych przypadkach także wizyty w sądzie - ostrzega policja.

Idź do oryginalnego materiału