Podszywają się pod znane sieci i składają duże zamówienia. Eksporterzy muszą uważać

1 godzina temu

Polscy eksporterzy przez cały czas są celem oszustów podszywających się pod duże zagraniczne sieci handlowe. Bibby Financial Services Polska ostrzega, iż próby wyłudzeń typu distribution fraud nie zniknęły, ale stały się trudniejsze do wykrycia: przestępcy używają prawdziwych danych biznesowych, nazwisk rzeczywistych menedżerów i dopracowanej korespondencji. W jednym z ostatnich przypadków chodziło o transakcję wartą 400 tys. zł, która mogła skończyć się utratą towaru i zachwianiem płynności rozwijającej się firmy.


Mechanizm jest prosty, ale coraz lepiej opakowany. Oszuści podszywają się pod dużego, rozpoznawalnego odbiorcę z Europy, składają polskiej firmie atrakcyjne zamówienie i kierują towar do wskazanego centrum logistycznego. Gdy dostawa wyjedzie z magazynu, znika. Prawdziwa sieć, której nazwą posłużyli się sprawcy, zwykle nie ma z transakcją nic wspólnego.


Distribution fraud to właśnie taki schemat wyłudzenia: przestępcy udają legalnego kontrahenta i próbują przejąć towar, zanim eksporterzy zorientują się, iż rozmawiają z kimś innym niż deklarowany odbiorca. Według Bibby Financial Services skala takich prób utrzymuje się na podwyższonym poziomie, z okresowymi falami wzrostów.

Oszustwa wyglądają coraz bardziej profesjonalnie


Największa zmiana dotyczy jakości przygotowania. Kilka lat temu podejrzana wiadomość mogła zdradzać oszustów błędami językowymi, chaotyczną komunikacją albo niepełnymi danymi. Dziś taki komfort rzadziej się zdarza.


Przestępcy korzystają z publicznie dostępnych informacji o firmach, menedżerach i sieciach handlowych. Budują spójną „legendę”, czyli wiarygodną historię rozmów, dokumentów i uzasadnień, która ma uśpić czujność sprzedawcy. Podszywają się też pod konkretne osoby na stanowiskach decyzyjnych, korzystając z danych i wizerunków dostępnych m.in. w mediach społecznościowych.


– To już nie są przypadkowe próby – to dobrze przygotowane scenariusze, które wykorzystują zarówno dane, jak i skalę działania organizacji takich jak globalne sieci handlowe – mówi Beata Brodowska-Chałubek, dyrektor ds. ryzyka w Bibby Financial Services Polska.


Dla polskiej firmy taki kontakt może wyglądać jak biznesowa szansa. Duży zachodni odbiorca, znana marka, profesjonalna wymiana wiadomości i atrakcyjne zamówienie tworzą mieszankę, która zachęca do szybkiego działania.

Zamówienie z Francji, które wyglądało zbyt dobrze


Jeden z ostatnich przypadków wykrytych przez Bibby Financial Services Polska dotyczył wielkopolskiej firmy meblowej rozwijającej eksport. Przedsiębiorstwo zgłosiło do finansowania transakcję z rzekomym odbiorcą należącym do znanej międzynarodowej sieci handlowej działającej we Francji.


Planowane finansowanie miało sięgać 400 tys. zł. Warunkiem realizacji dostawy był faktoring bez regresu. Faktoring polega na tym, iż firma sprzedaje faktorowi swoją należność z faktury i szybciej dostaje pieniądze. W wariancie bez regresu ryzyko braku zapłaty przez odbiorcę co do zasady przejmuje faktor, a nie sprzedawca.


Na początku transakcja wyglądała wiarygodnie. Rzekomy kontrahent posługiwał się prawdziwymi danymi rejestrowymi znanej sieci, prowadził profesjonalną korespondencję i sam zachęcał do skorzystania z faktoringu oraz ubezpieczenia należności. Miało to wzmacniać wrażenie, iż transakcja jest bezpieczna.


Analityków zaniepokoiła jednak umowa handlowa. Dokument przewidywał wyłączność sprzedaży na Francję i 14-dniowy termin płatności po dostawie, ale brakowało w nim elementów typowych dla dużych sieci: szczegółowych załączników operacyjnych, mechanizmów jakościowych i rozbudowanych zasad współpracy.

Sygnał ostrzegawczy ukryty w korespondencji


Przełom przyniosła analiza pełnej historii wiadomości. Osoba podająca się za przedstawiciela odbiorcy najpierw używała domeny łudząco podobnej do adresu prawdziwej sieci, a później przeszła na prywatną skrzynkę Gmail. Tłumaczyła to wielotygodniowym wyjazdem służbowym.


To jeden z charakterystycznych sygnałów ostrzegawczych. Oszust najpierw buduje wiarygodność, a potem próbuje przenieść rozmowę poza standardowe kanały. Do tego dochodzi presja na szybkie uruchomienie finansowania, rozpoczęcie produkcji i wysyłkę towaru.


W tym przypadku proces zatrzymano na etapie analizy. Towar nie opuścił magazynu, a firma uniknęła straty, która dla rozwijającego się przedsiębiorstwa mogłaby oznaczać utratę płynności.


Ten przypadek pokazuje, że oszuści celują szczególnie w firmy rozwijające handel międzynarodowy. Takie przedsiębiorstwa często szukają nowych odbiorców, więc duże zamówienie od znanej marki może wyglądać jak przełom w ekspansji.

Presja czasu działa na korzyść przestępców


Bibby Financial Services zwraca uwagę, iż sprawcy znają procedury instytucji finansowych i próbują je obchodzić. Ich celem jest wyprowadzenie procesu poza normalne ścieżki weryfikacji.


– Oszuści często wywierają presję czasu, posługują się bardzo wiarygodnymi dokumentami i komunikacją oraz starają się przenieść proces poza standardowe ścieżki weryfikacyjne, co utrudnia wykrycie oszustwa – mówi Beata Brodowska-Chałubek.


Dlatego sama ocena dokumentów nie wystarcza. Bibby analizuje m.in. techniczne parametry domen i stron internetowych: datę rejestracji domeny oraz jej reputację. Sprawdza też autentyczność dokumentów, ich metadane, historię edycji i strukturę plików.


Osobnym elementem jest telefoniczne potwierdzanie zamówienia bezpośrednio w centrali odbiorcy. Ważne, aby korzystać z danych kontaktowych znalezionych niezależnie, a nie z numeru telefonu czy adresu mailowego podanego w podejrzanej korespondencji. Analitycy sprawdzają również logikę transakcji: czy skala zamówienia pasuje do działalności klienta, czy odbiorca rzeczywiście powinien kupować taki towar i czy warunki handlowe mają rynkowe uzasadnienie. Nad tymi zagadnieniami powinni również pochylić się eksporterzy, by uniknąć kosztownych skutków oszustwa.

AI może przyspieszyć wyścig z oszustami


Według Bibby Financial Services w najbliższych 2-3 latach ryzyko w handlu zagranicznym może się wyraźnie zmienić. Powodem będzie sztuczna inteligencja. Nie chodzi o jedno narzędzie, które nagle zrewolucjonizuje oszustwa, ale o stopniowe zwiększanie jakości fałszywych dokumentów, komunikacji i scenariuszy podszywania się pod kontrahentów.


– Spodziewam się, iż fraudy będą coraz bardziej zaawansowane technologicznie: już dziś obserwujemy bardzo wiarygodną komunikację, wykorzystanie prawdziwych danych biznesowych i profesjonalnie przygotowane scenariusze podszywania się pod kontrahentów, a rozwój AI jeszcze ten trend przyspieszy – przewiduje Beata Brodowska-Chałubek.


Sztuczna inteligencja może ułatwiać tworzenie maili bez błędów, tłumaczenie korespondencji, analizę publicznych danych o firmach i przygotowywanie bardziej spójnych historii. To szczególnie groźne w transakcjach międzynarodowych, gdzie eksporterzy i zamawiający często kontaktują się zdalnie, tempo rozmów bywa szybkie i nierzadko istnieje też bariera językowa.


Po drugiej stronie także pracuje technologia. Instytucje finansowe mogą używać AI do analizy zleceń, umów i dokumentacji, ale eksperci tłumaczą, iż nie zastąpi ona procedur kontrolnych. Przewagę zyskają ci, którzy połączą narzędzia cyfrowe z rygorystyczną weryfikacją kontrahenta.


– W Bibby już dziś patrzymy na AI jako narzędzie, które może pomagać w analizie zleceń, umów czy dokumentacji, ale nie może odbywać się to kosztem kontroli portfela – i właśnie taka równowaga będzie kluczowa dla bezpieczeństwa handlu zagranicznego w kolejnych latach – podsumowuje Beata Brodowska-Chałubek.

Eksporterzy muszą sprawdzać więcej niż dane w umowie


Najważniejsza lekcja z takich spraw jest prosta: wiarygodna marka w korespondencji nie wystarcza. Eksporterzy powinni niezależnie potwierdzić, czy rozmawiają z prawdziwym odbiorcą, a nie z kimś podszywającym się pod jego pracownika. Bo choć handel zagraniczny daje firmom szansę na rozwój, to wymaga coraz większej dyscypliny w sprawdzaniu partnerów.


Szczególną ostrożność powinny budzić zamówienia od dużych zagranicznych sieci, które pojawiają się nagle, mają wysoką wartość i wymagają szybkiej wysyłki. Czerwona lampka powinna zapalić się również wtedy, gdy kontrahent zmienia domenę na prywatną skrzynkę, unika standardowych procedur albo sam naciska na określony sposób finansowania.




Polecamy również:



  • „Eko” na etykiecie trzeba będzie udowodnić. Rząd chce ukrócić greenwashing

  • Nowe ETF-y już oficjalnie na polskiej giełdzie. GPW rozszerza ofertę inwestycyjną

  • Lista zadań i życzenia powodzenia – tak firmy organizują zastępstwa podczas urlopów

Idź do oryginalnego materiału